"Nikomu nie damy się rozegrać". Tusk komentuje zaproszenie dla Nawrockiego
"Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm" - stwierdził premier Donald Tusk. Skomentował w ten sposób zaproszenie dla Karola Nawrockiego, wystosowane przez Donalda Trumpa, do uczestnictwa w Radzie Pokoju. Organ ten ma nadzorować sytuację m.in. w Strefie Gazy.

W skrócie
- Donald Tusk przypomniał, że przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm.
- Donald Trump zaprosił Karola Nawrockiego do udziału w Radzie Pokoju, która ma zajmować się m.in. sytuacją w Strefie Gazy.
- Kancelaria Prezydenta skierowała pismo do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o opinię dotyczącą propozycji dołączenia do Rady Pokoju.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wpis szefa rządu pojawił się na jego koncie w mediach społecznościowych w poniedziałek po południu. "Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm" - napisał premier.
Trump zaprosił Nawrockiego do Rady Pokoju. Tusk: Nikomu nie damy się rozegrać
Jak dodał Donald Tusk we wpisie, "rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego". "I nikomu nie damy się rozegrać" - skwitował.
W ten sposób premier odniósł się do zaproszenia prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Pokoju, które wysłał jego amerykański odpowiednik Donald Trump.
Polsat News potwierdził w polskim resorcie spraw zagranicznych, że Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie, by dołączyć do Rady Pokoju, którą powołał Donald Trump. Jako pierwszy informację o ruchu prezydenta USA podał Onet.
Niedługo później głos w sprawie zabrał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Na konferencji prasowej przekazał, że jego biuro skierowało odpowiednie pismo do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o opinię ekspertów ws. zaproszenia prezydenta do rady przez Trumpa.
Przydacz: Skierowaliśmy pismo do MSZ o opinię
- Sytuacja jest ważna, istotna, dotyczy bezpieczeństwa regionu blisko-wschodniego, ale w liście (Donalda Trumpa - red) (...) jest wprost napisane nie tylko o powołaniu jakiegoś nieformalnego ciała w postaci Rady Pokoju, ale także i o ewentualnych ramach prawnych przyszłej organizacji, więc w tym sensie wszyscy doskonale wiemy, że potrzebna jest współpraca pomiędzy stroną rządową a Kancelarią Prezydenta - mówił Przydacz.
Dodał też, że "podawane są informacje, że do takiej Rady zapraszane są także osoby czy politycy, z którymi w żaden sposób po drodze polskiemu prezydentowi nie jest". - Z całą pewnością takim politykiem jest Władimir Putin - nadmienił.
- Mamy tutaj skrajnie różne oceny i opinie sytuacji międzynarodowej, myślę, że skrajnie różne cele co do polityki międzynarodowej. Natomiast w dyplomacji nigdy nie jest tak, że można rozmawiać tylko z tymi, z którymi się w 100 proc. zgadzamy - mówił.
Rada, na czele której stanie prezydent Stanów Zjednoczonych, ma zająć się m.in. kwestią zarządzania Strefy Gazy. Podobne zaproszenie od Trumpa otrzymał wcześniej także Władimir Putin, a doniesienia te potwierdził rzecznik Kremla. Nie zabrakło także zaproszenia dla białoruskiego przywódcy Alaksandra Łukaszenki.












