Nietypowa sytuacja na granicy z Białorusią. Taktyka czy przypadek?
- Dywersja będzie się nasilać, ale nie zwalnia to nas od tego, żeby próbować polaryzować stosunki Białorusi i Rosji - podkreśla ppłk rezerwy Maciej Korowaj. Od początku tygodnia Straż Graniczna nie odnotowała żadnych prób nielegalnych przekroczeń granicy polsko-białoruskiej. Według byłego wojskowego to nie przypadek, a jedynie "taktyczna pauza".

W skrócie
- Brak prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej w ostatnich dniach to według ppłk. Macieja Korowaja rezultat taktycznej pauzy, a nie przypadek.
- Ma to związek z otwarciem przejść granicznych w Kuźnicy i Bobrownikach.
- Były wojskowy przewiduje nasilenie aktów dywersji na terytorium Polski.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Od poniedziałku do środy nie odnotowano żadnej próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej - podaje Straż Graniczna. To nowość, gdyż w październiku prób takich odnotowywano około 100 dziennie.
"Przypadek? Nie sądzę" - ocenia ppłk rezerwy Maciej Korowaj. Były wojskowy zauważa, że presja migracyjna zaczęła spadać po otwarciu przejść granicznych w Kuźnicy i Bobrownikach, co nastąpiło w nocy z niedzieli na poniedziałek.
"Warszawa postawiła warunek: przejścia otwieramy 'na próbę, bo sprawdzamy, czy Mińsk rozumie, że czasy szturmu na polską granicę się skończyły" - pisze Korowaj na platformie X. Jego zdaniem Mińsk zrozumiał warunek i rozkazał wstrzymanie operacji hybrydowej na granicy. "To czysta kalkulacja reżimu Łukaszenki" - ocenia Korowaj.
Granica polsko-białoruska. "Taktyczna pauza" w presji migracyjnej
Nie oznacza to końca wojny hybrydowej. Były wojskowy nazywa ten etap "taktyczną pauzą".
- Zobaczymy, jak to będzie działało - mówi ppłk Maciej Korowaj w rozmowie z Interią. - Niemniej otwarcie przejścia w Kuźnicy i Bobrownikach zostało dobrze przyjęte. Uwolnienie granicy od presji migracyjnej było jednym z celów. Pamiętajmy, że otwarcie tej granicy to także oddech dla obszarów przygranicznych, które czerpały korzyści ze współpracy gospodarczej z Białorusią - wskazuje.
Nasz rozmówca zauważa, że otwarcie przejść granicznych to także otwarcie na tych Białorusinów, którzy "cały czas są bombardowani przez reżim białoruski czy rosyjską wojnę informacyjną przekazami o tym, jak źli są Polacy". - Będzie to dysonans poznawczy dla propagandy - uważa.
Akty dywersji w Polsce. "Będą się nasilać"
W tym tygodniu na linii kolejowej Warszawa - Dorohusk doszło do aktów dywersji. W wyniku eksplozji ładunku wybuchowego w miejscowości Mika na Mazowszu zniszczony został tor kolejowy. Natomiast niedaleko przystanku kolejowego Gołąb w województwie lubelskim pociąg PKP Intercity musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Korowaj nie ma wątpliwości co do tego, że akty takie będą się powtarzać. A otwarcie przejść na granicy z Białorusią może temu sprzyjać. - Niestety musimy brać pod uwagę, że przez ten teren będą przenikali do Polski różni robiący zamieszanie agenci - mówi Korowaj.
Mimo to uważa, że Polska "musi grać z Białorusinami w takie otwarcie lub zamknięcie, bo dzięki temu będziemy mieli możliwość nacisku na pewne sprawy".
- Dywersja będzie się nasilać, ale nie zwalnia to nas od tego, żeby próbować polaryzować stosunki Białorusi i Rosji poprzez właśnie takie działania, które dla nas są dobre, a są złe na przykład dla Rosji - podkreśla były wojskowy.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl












