Nieprawidłowości w kolejnych szpitalach. Sprawę badają służby, jest oświadczenie
"Wszystkie te postępowania były prowadzone na długo przed tym, zanim niektórzy dziennikarze opisali je jako swój news" - napisał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, odnosząc się do medialnych doniesień na temat nieprawidłowości w szpitalach w Miastku i Mogilnie. Jak wskazał, czynności w sprawie wspomnianych placówek medycznych są w toku, a działania prowadzą tam agenci CBA.

W skrócie
- Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych poinformował, że postępowania dotyczące szpitali w Miastku i Mogilnie były prowadzone już przed pojawieniem się doniesień medialnych.
- Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz kujawsko-pomorska policja prowadzą czynności w sprawie nieprawidłowości w placówkach, a działania prokuratury i kontrola NFZ są nadal w toku.
- W szpitalach w Miastku i Mogilnie wykryto przypadki nieprawidłowych rozliczeń zabiegów i niekorzystnych umów z lekarzami, a potencjalna kara finansowa dla szpitala w Miastku może wynieść prawie 13 mln zł.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego już od 2025 roku zajmują się nieprawidłowościami, do których doszło w Szpitalu Miejskim w Miastku" - przekazał w serwisie X Jacek Dobrzyński.
Jak wskazał, Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła postępowanie przygotowawcze na podstawie materiałów przekazanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i to właśnie tej jednostce powierzyła jego prowadzenie. "Czynności w tej sprawie są w toku" - napisał rzecznik.
Dobrzyński poinformował, że "od pewnego czasu" równolegle trwają czynności związane ze szpitalem w Mogilnie. Prowadzić ma je kujawsko-pomorska policja.
"Wszystkie te postępowania były prowadzone na długo przed tym, zanim niektórzy dziennikarze opisali je jako swój news" - podsumował przedstawiciel ministra koordynatora służb specjalnych.
Nieprawidłowości w kolejnych szpitalach. Dobrzyński reaguje
Wpis Dobrzyńskiego to odpowiedź na doniesienia Wirtualnej Polski. Portal poinformował o zarobkach neurochirurgów z zewnętrznej spółki Spine, którzy w szpitalu w Mogilnie mieli zarabiać 26 tys. zł za godzinę.
Co więcej, placówka medyczna miała podpisać ze spółką niekorzystną umowę, która zakładała, że neurochirurdzy otrzymają 65 proc. wyceny NFZ, natomiast szpital - 35 proc. Obecny dyrektor placówki Sebastian Jankiewicz zwraca uwagę, że powinno być na odwrót, a według stawek rynkowych lekarze powinni otrzymywać maksymalnie 30-40 proc.
Warto zaznaczyć również, że - jak wykazała kontrola przeprowadzona przez NFZ - lekarze ze spółki Spine wykonywali w szpitalu w Mogilnie zabieg tańszy, natomiast w dokumentacji wskazywali zabieg droższy. Następnie wystawiali rachunki szpitalowi, a ten domagał się wypłat od NFZ.
Szpitale w Mogilnie i Miastku pod lupą służb
Podobna sytuacja miała miejsce również w szpitalu w Miastku na Pomorzu. Tam zdarzało się, że jednego dnia neurochirurdzy wykonywali nawet 77 zabiegów dziennie. Wszystkie były rozliczane jako hospitalizacje, mimo, że placówka ma oddział liczący 19 łóżek.
W Mogilnie przeprowadzono ponad 500 zabiegów, natomiast w Miastku ponad 2,5 tys. W tym drugim szpitalu kontrola NFZ jeszcze nie dobiegła końca, ale biorąc pod uwagę skalę, placówka ta może otrzymać karę wynoszącą nawet niemal 13 mln złotych.














