Reklama

Reklama

Niedzielski: Szczyt obecnej fali przewidujemy na połowę sierpnia

- Koło połowy sierpnia spodziewamy się średnio 10 tys. przypadków dziennie. Średnio, ponieważ pojedynczo mogą się pojawiać dni z większą liczbą przypadków - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. Resort porównuje sytuację pandemiczną w innych krajach europejskich i na tej podstawie rysuje scenariusze dla Polski.

- Mamy do czynienia z bardzo dynamicznymi wzrostami, jeśli chodzi o liczbę zachorowań na koronawirusa, lecz obserwujemy przy tym pozytywną dynamikę obniżenia przyrostu przypadków do tylko 17-18 proc. wzrostu w stosunku z tygodnia na tydzień. To zwolnienie dynamiki nie oznacza jednak, że jesteśmy już za apogeum obecnej fali - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.

Resort spodziewa się, że szczyt obecnej fali nastąpi w okolicach połowy sierpnia, a średnie wskaźniki zachorowań spodziewane są na poziomie 10 tys. przypadków. - Średnio, ponieważ pojedynczo mogą się pojawiać dni z większą liczbą przypadków. Takie zakładamy scenariusze - dodał Niedzielski.

Reklama

Minister zdrowia o obostrzeniach 

Adam Niedzielski powiedział, że ministerstwo zdrowia porównuje sytuację pandemiczną do innych państw, zwłaszcza do Portugalii, Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch, gdzie jego zdaniem apogeum obecnej fali już minęło.

- Zgodnie z naszymi obserwacjami, żadne z tych państw nie zdecydowało się na dodatkowe obostrzenia. We Francji została przyjęta nowa ustawa, że nie będzie kolejnych rygorów - powiedział minister. 

- We wszystkich krajach europejskich stosuje się w tej fali liberalną politykę. Wynika to z wysokiego poziomu immunizacji - przypomnę, że w Polsce poziom ten wynosi blisko 90 proc. To pozwala nam na niewprowadzanie ostrych obostrzeń - stwierdził Niedzielski.

- Uważnie obserwujemy sytuację w Europie i porównujemy ją do sytuacji w Polsce, dlatego jesteśmy przygotowani na wiele scenariuszy - dodał.

Nowy pogram o wartości 200 mln złotych

Minister Adam Niedzielski zapowiedział, że rząd przygotowuje specjalny program dla polskich szpitali o wartości 200 mln złotych. Fundusz będzie przeznaczony na odnowę oddziałów zakaźnych. - Będziemy finansowali także wzmacnianie laboratoriów - dodał minister.

- Wszyscy żyjemy nadzieją, że kolejne fale będą coraz mniej dolegliwe i będziemy mieć coraz mniej hospitalizacji i - to co najważniejsze - coraz mniej zgonów - zakończył Adam Niedzielski.

Koronawirus w Polsce. Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia

Z oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że na 3514 zakażeń odnotowanych minionej doby, 551 było ponownych, 2963 to nowe zakażenia. Wśród 12 osób, które zmarły z powodu COVID-19, sześć miało choroby współistniejące. Wykonano też 10 671 testów pod kątem koronawirusa. Jedna osoba przebywa na kwarantannie.

Z kolei w ciągu ostatniego tygodnia (21-27 lipca) wykryto w Polsce 19 577 zakażeń koronawirusem, w tym 3 161 ponownych. Nie żyje 49 osób - z powodu COVID-19 zmarło 15 osób, z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 34 osoby.

W poprzednim raporcie tygodniowym (14-20 lipca) Ministerstwo Zdrowia informowało o 12 762 zakażeniach, w tym 1974 ponownych, a także 22 zgonach. COVID-19 był bezpośrednią przyczyną śmierci siedmiu osób, zaś w przypadku 15 był chorobą współistniejącą.

Tygodniowa liczba zakażeń wzrosła tym samym o 65 proc., zaś liczba zgonów o niemal 45 proc.

Omikron BA.5 - nowy subwariant koronawirusa

Odkryty zimą Omikron BA.5 wzbudza niepokój wśród naukowców. Choć nowy wariant koronawirusa wciąż jest badany to już wiadomo, że jest bardziej zaraźliwy i z łatwością atakuje zaszczepione osoby. Z falą zakażeń nowym wariantem muszą radzić sobie już zachodnie kraje. Najprawdopodobniej to właśnie on przyczynia się do obecnego wzrostu zakażeń w Polsce. 

Objawy zakażenia koronawirusem Omikron BA.5 przypominają zwykłe przeziębienie. Subwariant pod tym względem nie różni się od swoich poprzedników, dlatego zaniepokoić może pojawienie się takich objawów jak zatkany nos, ból gardła, kichanie, bóle ciała i głowy, kaszel oraz ogólne zmęczenie.

Według naukowców nowy wariant koronawirusa choć bardziej zakaźny, to powoduje mniej poważnych objawów. Przynajmniej w teorii więc jest mniej niebezpieczny niż poprzednie, które atakowały komórki płuc. W przypadku Omikrona BA.5 rzadziej dochodzi do infekowania dolnych dróg oddechowych i obejmuje głównie górne - śluzówkę nosa, zatoki, gardło czy krtań.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy