"Niech mnie tu sądzą". Jasna deklaracja byłego premiera
- Na pewno się nie będę starał nigdzie o żaden azyl. Niech mnie tutaj sądzą, jak mają ochotę - powiedział były premier Mateusz Morawiecki tuż po tym, jak Zbigniew Ziobro poinformował o otrzymaniu azylu na Węgrzech. Wiceszef PiS w ubiegłym roku usłyszał zarzuty związane z organizacją wyborów korespondencyjnych w 2020 roku, które finalnie się nie odbyły.

W skrócie
- Mateusz Morawiecki odrzuca możliwość ubiegania się o azyl i zapowiada gotowość do procesu w Polsce.
- Były premier krytykuje rząd, nazywając obecny system "demokraturą" i porównując go do propagandy PRL.
- Morawiecki jest oskarżany o przekroczenie uprawnień przy organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 roku.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W poniedziałek rano mec. Bartosz Lewandowski poinformował, że poseł Zbigniew Ziobro otrzymał azyl na Węgrzech.
Mateusz Morawiecki o azylu dla Zbigniewa Ziobry na Węgrzech
W rozmowie z radiem RMF FM Mateusz Morawiecki był pytany o oświadczenie wydane przez Ziobrę, który napisał, że stawia "opór postępującej dyktaturze".
- Jest to system coś w rodzaju pomiędzy dyktaturą a demokracją, "demokratura" można powiedzieć - stwierdził Morawiecki.
Wiceszef PiS ocenił, że stosowane przez rząd metody są rodem z "gierkizmu". - Dostrzegam bardzo wiele cech podobnych do słusznie minionego systemu w dziedzinie propagandy tego rządu i szykanowania - wyjaśnił.
Według Mateusza Morawieckiego obecny szef rządu jest "absolutnym mistrzem w propagandzie, mydleniu oczy, marketingu politycznym". - Jerzy Urban mógłby brać lekcje od Donalda Tuska - dodał.
Były premier zapewnił, że na pewno nie będzie się "starał nigdzie o żaden azyl". - Niech mnie tutaj sądzą, jak mają ochotę - stwierdził.
- Wiele razy to podkreślałem: jeśli tylko trzeba będzie, to się stawię tam gdzie trzeba. Będę walczył tu, na ubitej ziemi z tym rządem - podkreślił.
Zarzuty dla Mateusza Morawieckiego. W tle wybory kopertowe
W lutym ubiegłego roku były szef rządu usłyszał zarzuty. Morawiecki stawił się na przesłuchaniu w prokuraturze, ale odmówił składania wyjaśnień.
Prokuratura zarzuca Mateuszowi Morawieckiemu, że jako ówczesny premier przekroczył swoje uprawnienia i podjął działania w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja 2020 roku w trybie wyłącznie korespondencyjnym bez podstawy prawnej.
Szef rządu z czasów Prawa i Sprawiedliwości polecił Poczcie Polskiej działania niezbędne do przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich, które w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa miały być tak zwanymi wyborami kopertowymi. Ostatecznie wybory zostały przeprowadzone 28 czerwca, a głosowanie odbywało się w lokalach wyborczych.
W styczniu ubiegłego roku do Sejmu trafił wniosek o uchylenie immunitetu Mateuszowi Morawieckiemu. Kilka dni później były premier powiadomił, że sam zrzeka się immunitetu.












