Grabowski - jak podaje "Newsweek" - zapowiada zliczenie wszystkich gejów i lesbijek w Polsce oraz wdrożenie programu propagującego zdrowe, heteroseksualne wzorce. Resort chce opracować wskazówki dla rodziców i nauczycieli, w jaki sposób w szkołach rozpoznać nietypowe zachowania młodych ludzi po to, by w porę odesłać ich do specjalistów, np. psychologów podaje tygodnik. - Ta pomoc ma być skierowana do osób wahających się, czy zostać homo czy hetero, bo można ich jeszcze uratować - tłumaczy w rozmowie z "Newsweekiem" Grabowski, który nadzoruje pracę resortowego zespołu ds. postępowania wobec osób z zaburzeniami preferencji seksualnych. Sęk w tym, że wiceminister rekomendowany do resortu przez Samoobronę wszystko to wyssał z palca. - Nie zajmowaliśmy się niczym takim! - oburza się prof. , wiceszef zespołu. -Zresztą po co liczyć homoseksualistów, skoro są międzynarodowe badania mówiące o skali zjawiska? Kiedy ponownie zwróciliśmy się do wiceministra, podtrzymał wszystko, co mówił. - Ogólne dane są, ale chcielibyśmy mieć dokładniejsze informacje na temat środowiska polskiego - upierał się. Wyjaśnił też, że zarówno ankiety, jak i terapia dla tych, co zbłądzili, będą dobrowolne. Po szczegóły odesłał do przewodniczącego zespołu Wojciecha Kłosińskiego. - Zastanawialiśmy się, jak postępować wobec osób z zaburzeniami seksualnymi, zwłaszcza z pedofilią. Nie zajmowaliśmy się homoseksualistami, bo to nie jest zaburzenie preferencji seksualnych, tylko inna orientacja - zapewnił w rozmowie z tygodnikiem Kłosiński. Jakim cudem wiceminister nadzorujący prace zespołu nie ma zielonego pojęcia o jego pracach? - A czego się spodziewać po człowieku, którego rekomendowała Samoobrona? Po prostu takich ludzi przysyłają nam politycy - kwituje w rozmowie z "Newsweekiem" wysoki rangą urzędnik resortu.