Nawrocki i Tusk jednym głosem po ataku w USA. "Pełna solidarność z Ameryką"
"Cały wolny świat jednoczy się dziś w potępieniu próby ataku w Waszyngtonie. Polska stoi w pełnej solidarności z Ameryką" - napisał premier Donald Tusk. W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Karol Nawrocki, który potępił akt przemocy. To reakcja na udaremnioną próbę ataku podczas gali korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie, gdzie celem mógł być prezydent USA.

W skrócie
- Donald Tusk i Karol Nawrocki wyrazili pełną solidarność z Ameryką po próbie ataku w czasie gali korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie.
- Donald Trump, obecny na gali, odniósł się do incydentu, wskazując, że sala balowa była bezpieczna, a incydent nie wpłynie na jego działania polityczne.
- Napastnikiem był 31-letni mężczyzna z Kalifornii, który został zatrzymany po wymianie ognia z Secret Service, przy czym ranny został jeden z agentów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Premier Donald Tusk odniósł się do sobotnich wydarzeń w Waszyngtonie, gdzie doszło do ataku podczas gali korespondentów Białego Domu. Szef polskiego rządu zamieścił wpis na platformie X, w którym podkreślił jedność państw demokratycznych wobec zagrożenia.
"Cały wolny świat jednoczy się dziś w potępieniu próby ataku w Waszyngtonie. Polska stoi w pełnej solidarności z Ameryką" - napisał premier.
Wieczorem odezwał się również Karol Nawrocki. Prezydent przekazał, że wydarzenia w Waszyngtonie "przyjął z najwyższym niepokojem".
"Zdecydowanie potępiam każdy akt przemocy. Takie działania godzą w fundamenty państwa i demokracji" - podkreślił Nawrocki i wyraził swoją pełną solidarność z prezydentem USA i pozostałymi uczestnikami uroczystości w Waszyngtonie.
Donald Tusk wyraża solidarność z USA po ataku. Trump komentuje
Do zdarzenia odniósł się także prezydent USA Donald Trump, który określił napastnika mianem "szaleńca". W swoich wypowiedziach sugerował, że to on mógł być celem ataku.
Początkowo Trump krytycznie ocenił poziom zabezpieczeń w hotelu Hilton, gdzie odbywała się gala, by chwilę później zapewnić, że sama sala balowa była "bardzo, bardzo bezpieczna" i nikt uzbrojony się do niej nie dostał.
Trump podkreślił również, że incydent nie wpłynie na jego działania polityczne, w tym na - jak stwierdził - "wygranie wojny z Iranem". Zaznaczył przy tym, że nie widzi bezpośredniego związku między tymi kwestiami.
Atak w Waszyngtonie. Śledczy badają motyw napastnika
Pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA Todd Blanche przekazał w rozmowie z NBC News, że zatrzymany mężczyzna mógł planować zabójstwo prezydenta oraz innych członków administracji. - Wygląda na to, że rzeczywiście obrał sobie za cel osoby pracujące w administracji, w tym prawdopodobnie prezydenta - zaznaczył.
Jak dodał Blanche, są to jednak wstępne ustalenia, a śledztwo wciąż trwa. Ustalenie motywu działania podejrzanego może potrwać kilka dni. Wiadomo, że mężczyzna podróżował przez Stany Zjednoczone - z Los Angeles do Chicago, a następnie do Waszyngtonu.
Blanche poinformował również, że podejrzany zostanie formalnie oskarżony m.in. o napaść na funkcjonariusza federalnego oraz użycie broni palnej. Zaznaczył przy tym, że od niedzieli zatrzymany nie współpracuje ze śledczymi, a jego ewentualne powiązania - w tym z Iranem - pozostają nieznane.
Atak w hotelu w Waszyngtonie. Napastnikiem okazał się 31-latek z Kalifornii
Przypomnijmy, że do ataku doszło w nocy z soboty na niedzielę podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, która odbywała się w hotelu Hilton w Waszyngtonie.
W wydarzeniu, oprócz setek dziennikarzy z całego świata, brali udział również prezydent Donald Trump z żoną Melanią, wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz wojny Pete Hegseth czy sekretarz stanu Marco Rubio.
Napastnikiem okazał się 31-letni mężczyzna pochodzący z Kalifornii, który uzbrojony w strzelbę, pistolet i kilka noży próbował przedrzeć się przez ochronę wydarzenia. W lobby hotelowym przed wejściem do sali, gdzie zgromadzeni byli uczestnicy gali, doszło do wymiany ognia, w wyniku której ranny został jeden z agentów Secret Service. Trump przekazał, że jest on w dobrym stanie.
Służby bezpieczeństwa bezpiecznie ewakuowały prezydenta USA i członków jego administracji, a napastnik został zatrzymany.















