"Najgorszy możliwy scenariusz". Rządzący szykują się do starcia z Nawrockim
Utrzymane w konfrontacyjnym tonie orędzie Karola Nawrockiego zwiastuje, że kluczową płaszczyzną konfliktu nowego prezydenta z rządem Donalda Tuska będzie wymiar sprawiedliwości. W Koalicji Obywatelskiej z dystansem podchodzą jednak do gróźb głowy państwa. Z kolei nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówi wprost: Zamierzam skruszyć beton i nie zawaham się sięgnąć w tym celu po młot pneumatyczny.

Podczas swojego orędzia w Sejmie Karol Nawrocki nie silił się na przesadnie koncyliacyjny wobec rządu ton. Jednak zapowiedź co najmniej szorstkiej, męskiej przyjaźni z premierem Donaldem Tuskiem i jego ministrami wybrzmiała zwłaszcza, gdy prezydent podjął temat wymiaru sprawiedliwości.
- Sędziowie nie są bogami, są od tego, aby dla dobra obywateli wydawać wyroki w imieniu Rzeczpospolitej, nie są od kwestionowania kolegów sędziów - zaczął Nawrocki. Następnie zwrócił się bezpośrednio do szefa rządu oraz ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka: - (…) nie będę awansował ani nominował tych sędziów, którzy godzą w porządek konstytucyjno-prawny RP. Będę promował, awansował i nominował tych sędziów, którzy porządek konstytucyjno-prawny RP, zgodnie z konstytucją i ustawami przyjętymi przez polski parlament i podpisanymi przez prezydenta, respektują.
To wyraźne podjęcie rękawicy, jaką ze strony Tuska kilkanaście dni wcześniej było zastąpienie Adama Bodnara Waldemarem Żurkiem na czele resortu sprawiedliwości. Nowy minister ma zrobić wszystko to, czego poprzednikowi zrobić się nie udało. W dużym skrócie: odbetonować polski wymiar sprawiedliwości po ośmiu latach rządów Zjednoczonej Prawicy.
Sam Żurek do swojego zadania podchodzi niezwykle pryncypialnie, ale też bojowo, czego dowodem są słowa w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Proszę próbować rozbić beton zwykłym młotkiem, takim do wbijania gwoździ do desek. Złamie sobie pan rękę albo będzie pan ten beton rozbijał przez 30 lat - odpowiada na pytanie, czy do wykonania swojej misji użyje nie białych rękawiczek, ale młota pneumatycznego.
Nawrocki a Żurek. Podział totalny i absolutny
Po młot pneumatyczny chcą jednak sięgnąć obie strony. Koalicja rządząca dostrzega w tym jedyną szansę na cofnięcie zmian, wprowadzonych przez Zjednoczoną Prawicę. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość już odgraża się, że po odzyskaniu władzy będzie bezlitośnie rozliczać obecny obóz władzy za już dokonane zmiany w sądach, prokuraturze czy mediach publicznych.
- Nie uważam, żeby po obu stronach była tutaj gotowość do zachowywania się w sposób konstruktywny, zmierzający do znalezienia minimum płaszczyzny porozumienia. Nie ma czegoś takiego. Podział jest totalny i absolutny, w tej chwili nie ma miejsca na żaden dialog - ocenia w rozmowie z Interią doświadczony polityk Platformy Obywatelskiej.

Brak przestrzeni na dialog i gotowości na jakiekolwiek ustępstwa wynika stąd, że dla obu stron kwestia wymiaru sprawiedliwości jest absolutnie fundamentalna, jeśli chodzi o partyjną tożsamość. Dla Koalicji Obywatelskiej to wojna przeciwko autorytaryzmowi, obrona polskiej demokracji i chęć ocalenia fundamentów ustrojowych państwa.
Z kolei dla PiS-u rozprawienie się z sędziami i sądami stanowi centralny punkt walki z tzw. układem i kamień węgielny programu wymiany elit III RP. Jest też wprzęgnięte w szerszy plan zmian polityczno-społeczno-kulturowych w kraju, w których sądy i prokuratura w obecnym kształcie mogłyby formacji Jarosława Kaczyńskiego przeszkadzać.
"Najgorszy możliwy scenariusz"
Mimo ostrych słów prezydenta podczas jego orędzia, w koalicji rządzącej podchodzą do nich z dystansem, żeby nie powiedzieć spokojem.
- Nikt nie jest zaskoczony, że Karol Nawrocki zajął jednoznaczne stanowisko. Nie spodziewaliśmy się, że nagle zmieni zdanie w sprawie KRS czy Trybunału Konstytucyjnego - mówi Interii wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. - Pewnym novum jest to, że nie będzie wręczać nominacji i awansów sędziom, co do których będzie mieć wątpliwości - dodaje.
Nie ma założenia, że Żurek ma gonić króliczka, ale go nie złapać. Nam chodzi właśnie o to, żeby Żurek tego króliczka dorwał. On jest naszą ostatnią deską ratunku, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości
Myrcha wskazuje też, że prezydent nie sprecyzował, do których sędziów kieruje swoje słowa, przez co rządzącym trudno jednoznacznie się do nich odnosić. - Na pewno będziemy różnić się z prezydentem w tym, kto narusza polską konstytucję - mówi wiceminister sprawiedliwości. I apeluje do głowy państwa: - Chciałbym, żeby prezydent Nawrocki ad casum pokazał konkretną osobę z dobrą drogą zawodową np. w KRS i powiedział, że nie zgodzi się na jej awans. I żeby to merytorycznie uzasadnił.
Zapowiedź dotycząca wstrzymywania sędziowskich nominacji i awansów mocno bulwersuje Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłego ministra sprawiedliwości i byłego szefa Najwyższej Izby Kontroli. - Nie jestem zaskoczony, jestem zniesmaczony - mówi wprost. - Dzisiaj prezydent chce osobiście podejmować decyzje, czy działalność kandydata na sędziego albo sędziego jest działalnością konstytucyjną, czy nie. To najgorszy możliwy scenariusz. Sędzia ma się nie oglądać na ocenę jego pracy przez polityków, tylko kierować literą prawa i oceną stanu faktycznego, który w danym zdarzeniu miał miejsce - argumentuje senator Koalicji Obywatelskiej.
Katarzyna Piekarska, wiceszefowa sejmowej komisji sprawiedliwości, apeluje z kolei do prezydenta Nawrockiego o poważne podejście do przedkładanych przez większość rządzącą ustaw, dotyczących wymiaru sprawiedliwości. A nawet o udział w pracach nad nimi. - To nie może już dłużej czekać. Ludzi nie interesują już przepychanki na górze, oni chcą móc liczyć w krótkim czasie na orzeczenia w swoich sprawach. A te sprawy trwają po kilka lat. Tak dalej być nie może. Ten system po prostu się zawali, jeśli nic nie zrobimy - przewiduje w rozmowie z Interią.
Praworządność. Nie ma drogi na skróty w sprawie sędziów
Rzecz w tym, że bez prezydenta koalicja rządząca nie będzie w stanie zrobić nic w kwestii powoływania i awansowania sędziów. Polskie prawo nie przewiduje możliwości "obejścia" w tym procesie głowy państwa.
Kompetencje prezydenta są zresztą rozległe. Art. 179. Konstytucji RP stanowi, że prezydent na wniosek KRS powołuje na czas nieoznaczony sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych (rejonowych, okręgowych i apelacyjnych), sądów administracyjnych (Naczelny Sąd Administracyjny oraz wojewódzkie sądy administracyjne) oraz sądów wojskowych (wojskowe sądy okręgowe oraz wojskowe sądy garnizonowe).
Co więcej, prezydent powołuje również Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, a także prezesów izb Sądu Najwyższego oraz wiceprezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego.
- Nie ma dowolności w interpretacji tego, kiedy sędzia zostaje sędzią. Prawo takiej dowolności nie przewiduje. Proces nominacji sędziowskiej zamyka powołanie na urząd sędziowski przez prezydenta. Bez tego sędzia nie jest sędzią, polskie prawo nie przewiduje innej drogi - mówi Interii prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Nasz rozmówca przestrzega też rządzących przed próbami "obchodzenia" KRS i prezydenta w kwestii nominacji i awansów sędziowskich. - Minister nie ma żadnej możliwości obejścia KRS w procesie nominacji sędziowskich. Podejmując działania w tym kierunku może jedynie naruszać obowiązującą konstytucję ze wszystkimi tego konsekwencjami - podkreśla prof. Piotrowski.

- Prezydent powołuje sędziów na wniosek KRS, a jeśli odmawia realizacji tej kompetencji, to powinien swoją decyzję uzasadnić - przypomina nasz rozmówca. Przyznaje jednak, że w prawie nie ma przepisu, który obligowałby prezydenta do uargumentowania decyzji o odmowie przyznania nominacji czy awansu danemu sędziemu lub kandydatowi na sędziego. - To uzasadnienie decyzji byłoby potrzebne, tym bardziej, jeśli wskazywałoby, że kandydat na sędziego w jakimś zakresie nie przestrzega prawa - zauważa.
Wszystkie plany ministra Waldemara Żurka
Czy to oznacza, że minister sprawiedliwości jest skazany na klęskę w starciu z zabetonowanym systemem i prezydentem z przeciwnego obozu politycznego? W Koalicji Obywatelskiej nie spisują Waldemara Żurka na straty. Przynajmniej na razie.
- Są ogromne oczekiwania wobec Żurka i poczucie, że to jest ten gość, który w resorcie powinien był być od początku. Jest wiara, że on może to wygrać - mówi nam dobrze zorientowany w partyjnych nastrojach polityk Platformy. I podkreśla: - Nie ma założenia, że Żurek ma gonić króliczka, ale go nie złapać. Nam chodzi właśnie o to, żeby Żurek tego króliczka dorwał. On jest naszą ostatnią deską ratunku, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Jeśli jemu się nie uda, to nikomu się nie uda i niczego nie zmienimy do 2027 roku.
Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości: - Nie wiem, jakimi kryteriami będzie kierować się w swoich decyzjach prezydent, bo tego nam też nie powiedział. Zamierzamy przede wszystkim wykonywać nasze obowiązki. Ustawę o KRS już przedłożyliśmy, wiemy z jakim finałem. Ale będziemy składać kolejne ustawy, dotyczące sądownictwa. Co zrobi z nimi prezydent Nawrocki, czas pokaże.
Dzisiaj prezydent chce osobiście podejmować decyzje, czy działalność kandydata na sędziego albo sędziego jest działalnością konstytucyjną, czy nie. To najgorszy możliwy scenariusz
Co chce, albo co może, zrobić minister Żurek dowiedzieliśmy się już od niego samego w przywoływanym wcześniej wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Poniżej kilka kluczowych zapowiedzi, które stanowią jednak tylko fragment całej strategii nowego ministra sprawiedliwości.
Po pierwsze, Żurek nie zamierza dać związać sobie rąk uchwalonymi przez PiS ustawami, które wstrząsnęły wymiarem sprawiedliwości. "Teoria domniemania zgodności ustawy z konstytucją to dla prawników fundament. Ale ten fundament był w mocy, dopóki działał Trybunał Konstytucyjny, działała kontrola jakości prawa. Dlatego dziś trudno mówić o domniemaniu zgodności z konstytucją ustaw, uchwalanych za rządów PiS, a dotyczących sądownictwa".
Po drugie, nadrzędna ma być nie droga do celu, czyli fundamentalny legalizm, ale sam cel, a tym jest odbetonowanie systemu i przywrócenie praworządności. "Zgadzam się z teorią tzw. demokracji walczącej. Było o niej głośno. Ślepe trzymanie się aktów najniższej rangi, które betonują system, jest działaniem wbrew prawu"
Po trzecie, minister Żurek ma świadomość tego, jak duży jest i będzie opór materii w sądach, dlatego nie wyklucza zmiany struktury sądów, która dałaby rządzącym do ręki nowe narzędzia i większe pole manewru, jeśli chodzi o zmiany personalne. "To jeden z pomysłów, ale to mógłby być kolejny etap. Najpierw trzeba wyczerpać możliwości, które obecnie daje prawo".
Po czwarte, nowy minister sprawiedliwości zamierza utrzymać linię swojego poprzednika i nie rozpisywać konkursów do sądów powszechnych. "Neo-KRS jest obecnie istotnym problemem, tylko jeśli chodzi o konkursy do SN i do NSA. Minister Bodnar nie ogłaszał nowych konkursów do sądów powszechnych i ja też będę tutaj konsekwentny. Nie poddam się też szantażowi Pałacu Prezydenckiego, że brak sędziów spowoduje załamanie systemu".
Po piąte, Ministerstwo Sprawiedliwości poważnie analizuje możliwości prawne odwołania nominowanych jeszcze za czasów Zbigniewa Ziobry zastępców prokuratora generalnego bez wymaganej zgody prezydenta. Adam Bodnar na taki krok się nie zdecydował, ale jego następca dostrzega tu przestrzeń do działania. "Nie chcę się jeszcze o tym mówić, ale wydaje mi się, że jest to możliwe z prawnego punktu widzenia. Jak podejmę decyzję i będę miał precyzyjne uzasadnienie, to na pewno to zakomunikuję".
To, co obiecuje minister Żurek to determinacja i konkretne działania. - (…) mam plan A, B i C. Jeżeli moje pomysły nie zyskają aprobaty koalicji, przyjdę z planem D - zapowiada w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". I zapewnia: - Jeśli rozbijamy się o skały, to są to skały, na które nie mamy wpływu. Kto nie ryzykuje, nie wygrywa. A ja potrafię zaryzykować, jak mało kto.














