Reklama

Reklama

Nagranie z narady u premiera Tuska po katastrofie smoleńskiej. Błaszczak: Dowód haniebnego postępowania

- Mamy dowód haniebnego postępowania rządu Donalda Tuska, koalicji PO-PSL. Tak postępują tylko władze albo państwa upadłego, albo które nie chcą wyjaśnić przyczyn katastrofy i oddają śledztwo obcemu państwu - powiedział w piątek szef MON Mariusz Błaszczak. Polityk PiS odniósł się do nagrania rozmowy premiera Donalda Tuska z akredytowanym przy MAK Edmundem Klichem, wyemitowanego przez telewizję publiczną.

W czwartek TVP1 wyemitowała fragmenty nagrania z "poufnej narady" u premiera Donalda Tuska, do której miało dojść 23 kwietnia 2010 roku. W spotkaniu uczestniczył Edmund Klich, który po katastrofie smoleńskiej został akredytowanym przedstawicielem Polski przy wojskowo-cywilnej komisji rosyjskiej (MAK) badającej przyczyny tragedii, a także część ministrów (m.in. minister infrastruktury Cezary Grabarczyk). Rozmowa dotyczyła m.in. przepisów, na podstawie których była badana katastrofa smoleńska.

Jedną z przyczyn zwołania narady miała być prośba Klicha o spotkanie w związku z prowadzeniem procesu wyjaśniania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Według autorów reportażu nagranie miało zostać zniszczone.

Reklama

"Oddają śledztwo obcemu państwu"

Błaszczak zaznaczył w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że materiał TVP jest ważnym z uwagi na to, że opinia publiczna mogła już zapomnieć, co wydarzyło się bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. - Tu mamy dowód haniebnego postępowania rządu Donalda Tuska, koalicji PO-PSL. Tak postępują tylko władze albo państwa upadłego, albo które nie chcą wyjaśnić przyczyn katastrofy i oddają śledztwo obcemu państwu - powiedział szef MON.

Na stwierdzenie, że Tusk i ministrowie jego rządu nie znali zapisów prawnych, według których powinni wówczas postępować, by strona polska mogła uczestniczyć w śledztwie dotyczącym katastrowy, Błaszczak ocenił, że wskazuje to, iż sprawą jeszcze raz powinna zając się prokuratura.

- Jest art. w Kodeksie Karnym, który mówi o niedopełnieniu obowiązków. Nawet, jeśli popatrzymy na jakość polityków KO (...), oni byli zobowiązani, oni to zlekceważyli. Byli zobowiązani do przestrzegania zasad, prawa obowiązującego w naszym kraju - podkreślił minister.

Rozmowa Tusk-Klich

W reportażu TVP1 wskazano m.in. że Klich został wysłany do Rosji bez wsparcia, bez zaplecza, bez tłumaczy, a nawet bez pieniędzy, a po czterech dniach jego pobytu w Rosji, odebrano łączność kryptograficzną z krajem.

Klich zapytany przez Tuska, czy lecąc do Smoleńska nie miał wyrobionej opinii na temat tego, na podstawie jakich przepisów międzynarodowych byłoby najlepiej prowadzić dochodzenie odpowiedział: To jest prawda, dlatego że ja działam w lotnictwie cywilnym, wiedziałem coś o procedurach NATO-wskich. O tym, że jakieś porozumienie jest, chyba z 1993 roku dowiedziałem się od pana ministra Parulskiego".

- Świadomość Rady Ministrów i moja po relacji ministra Grabarczyka była jednoznaczna. Że z punktu widzenia naszej wiedzy, znaczy wiedzy resortowej i pańskiej rekomendacji, Konwencja Chicagowska jest tym, czym będziemy się kierować. Nie słyszałem do dzisiaj, tzn. do pańskiego wystąpienia telewizyjnego, nie usłyszałem od nikogo, począwszy od pana jakiejkolwiek sugestii, że istniała możliwość wypracowania formuły prawnej lepszej niż Konwencja Chicagowska. I dlatego jestem zaskoczony, że sfomułował pan ten pogląd w sposób taki drastyczny w wywiadzie telewizyjnym - odparł Tusk.

Klich odpowiada: - Panie premierze, katastrofa zaistniała 10 kwietnia. Dopiero 13 kwietnia pan premier Putin, a właściwie szefowa MAK-u, więc mamy 4 dni, ogłosiła decyzję o procedowaniu według aneksu 13. Więc 4 dni, ja sądziłem, że są cały czas prowadzone negocjacje ze stroną rosyjską, żeby wybrać... Bo ja myślę, tak jak ja odnoszę, przychylność strony rosyjskiej jest taka, że można było wybrać w porozumieniu, ale to nie ja powinienem o tym decydować, bo ja nie mam pojęcia - podkreśla Klich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy