"Może być za późno". Wojskowy ostrzega przed rosyjską dywersją
Polska, która jest militarną siłą na flance wschodniej NATO, musi stać się wiodącą siłą wywiadowczą i kontrwywiadowczą - mówi w rozmowie z "Faktem" były oficer Agencji Wywiadu Robert Cheda. Ekspert ostrzega, że rosyjskie służby intensyfikują działania sabotażowe w całej Europie, a Polska stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych wyzwań bezpieczeństwa od początku wojny w Ukrainie.

W skrócie
- Rosyjskie służby intensyfikują działania sabotażowe w Europie, a Polska staje się celem aktów dywersji na infrastrukturze krytycznej.
- Eksperci podkreślają konieczność uszczelnienia systemu migracyjnego i lepszej współpracy wywiadowczej z sojusznikami, szczególnie Ukrainą.
- Były oficer Agencji Wywiadu wskazuje, że szybkie działania i odbudowa zaufania służb są kluczowe dla bezpieczeństwa Polski.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na trasie Warszawa - Dorohusk doszło 15-17 listopada do dwóch aktów dywersji. Podczas pierwszego, w miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński), eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy.
W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie) w niedzielę, pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Premier Donald Tusk poinformował we wtorek w Sejmie, że udało się ustalić osoby odpowiedzialne za akt dywersji na infrastrukturę krytyczną na linii kolejowej nr 7 Warszawa-Lublin i że jest to dwóch obywateli Ukrainy działających oraz współpracujących od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami. Z kolei w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał, że w Polsce doszło do "kilku zatrzymań" w związku z próbą zamachu.
Sprawę w rozmowie z "Faktem" skomentował były oficer Agencji Wywiadu Robert Cheda. Ekspert ocenił, że Polska stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych wyzwań bezpieczeństwa od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Podkreśla konieczność wzmocnienia służb, uszczelnienia systemu migracyjnego oraz stałej współpracy informacyjnej z Ukrainą i sojusznikami.
Rosyjskie werbunki i słabe punkty na granicy. Ekspert wskazuje konsekwencje polityki migracyjnej
Według byłego oficera Agencji Wywiadu Roberta Chedy, rosyjski wywiad najczęściej sięga po ludzi ze środowisk podatnych na korupcję i presję.
- Rosjanie werbują najczęściej wśród Ukraińców z tzw. lumpenproletariatu. Ukraińcy mogą nam pomóc w tym sensie, że musi być ciągła wymiana informacyjna na temat ludzi, którzy ubiegają się o przekroczenie polskiej granicy. Jeżeli ktoś był gdziekolwiek notowany, nawet za czyny kryminalne, to taką informację powinna otrzymywać zawsze strona polska. Bo jest to potencjalny człowiek, który da się kupić - podkreśla były oficer AW.
Cheda wskazuje na konsekwencje chaotycznej polityki migracyjnej w pierwszej fazie wojny.
- W latach 2022 - 2023 popełniono szereg błędów. (…) Nie było polityki migracyjnej, o tych ludziach nie było nic wiadomo. Niestety czekają nas trudne decyzje w sensie ewidencyjnym, mapowania migrantów - ocenia.
Dodaje, że problem nie ogranicza się wyłącznie do obywateli Ukrainy, bo rosyjskie służby będą szukać podatnych jednostek w różnych narodowościach.
Robert Cheda: Podstawową trudnością dla Rosjan jest werbowanie Polaków
- Rosjanie będą pracowali na "materiale" najbardziej podatnym, a więc na migrantach zarobkowych - wskazuje Cheda. Jednocześnie ostrzega przed konsekwencjami zaniechania działań porządkujących.
- Jeśli rząd nie zrobi elementarnego ruchu porządkującego imigrację, to zrobią to ludzie podjudzani przez polską ultraprawicę. I wtedy dopiero będziemy mieli konflikt etniczny na tle nienawiści do Ukraińców, a o to generalnie chodzi Rosjanom - mówi.
Ekspert apeluje o stały, bezpośredni kanał komunikacji z ukraińskimi służbami:
- Z Ukraińcami musimy mieć stałą, gorącą linię, dotyczącą tożsamości osób wjeżdżających na terytorium Polski, a reszta to już sprawa polskiej policji i służb -zaznacza.
Przypomnijmy, że w tej kwestii zabrał głos Donald Tusk, który powiedział, że "Polska jest w stałym kontakcie ze służbami specjalnymi państw sojuszniczych".
- To być może najpoważniejsza z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa sytuacja od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie - mówił premier.
Akty dywersji na polskiej kolei. Ekspert: Sabotażyści są w całej Europie
Cheda przypomina, że rosyjska aktywność destabilizacyjna trwa w wielu państwach europejskich.
- Walka z rosyjskimi grupami sabotażowymi trwa na terenie całej Europy. (…) Niemcy są nasycone rosyjskimi grupami dywersyjnymi. Od czasu do czasu są one wybudzane z uśpienia - wyjaśnia.
Zaznacza, że współpraca wywiadowcza w UE powinna zostać zintensyfikowana.
- Tu trzeba stworzyć nową klasyfikację takich grup ryzyka. I rozciągnąć tę współpracę na teren całej UE. Jest platforma danych wywiadowczych Unii, czyli Klub Berneński - podkreśla.
Jego zdaniem efektów nie da się osiągnąć bez szybkich i konsekwentnych działań:
- Nie można czekać, bo jest ryzyko, że to się zbiurokratyzuje i zanim ta machina ruszy, to może być za późno na wiele działań - tłumaczy.
Były wojskowy mówi o bezpieczeństwie Polski. Odbudowa zaufania i rola USA
Cheda zauważa, że polskie służby muszą odbudować swoją pozycję po latach osłabienia relacji z partnerami.
- Tu bardzo ważna jest wiarygodność polskich służb specjalnych. A ona za czasów poprzednich rządów była zerowa. (…) Mieliśmy załamanie współpracy wywiadowczej z USA - ocenia. Podkreśla również znaczenie sojuszu z Waszyngtonem. - To Stany Zjednoczone mają największe możliwości, mają zwiad satelitarny. (…) Bez współpracy z Amerykanami i służbami specjalnymi europejskimi, to będzie kuleć - mówił."
W ocenie byłego oficera AW przyszłość bezpieczeństwa Polski zależy od konsekwentnego wzmocnienia służb i pozycji naszego kraju w strukturach NATO.
- Polska, która jest militarną siłą na flance wschodniej NATO, musi stać się wiodącą siłą wywiadowczą i kontrwywiadowczą. Nie odstraszymy Rosji miękkimi odpowiedziami - podsumowuje Cheda.
Źródło: "Fakt"
















