Mówił o "hodowaniu partyjniaków". List otwarty po słowach w Kanale Zero
- Młodzieżówki partyjne są dzisiaj wylęgarnią, rozsadnikiem politycznej patologii - mówił w swoim programie Igor Zalewski, redaktor Kanału Zero. Wskazywał na cynizm i "polityczne kolesiostwo" w takich organizacjach, czego przykładem miał być Dawid Kacprzyk. Młodzieżowe rady odpowiedziały listem otwartym do mediów, pod którym podpisał się także Rzecznik Praw Dziecka.

W skrócie
- Redaktor Kanału Zero Igor Zalewski w swoim programie skrytykował młodzieżówki partyjne oraz rady młodzieżowe, zarzucając im cynizm i polityczne kolesiostwo.
- Młodzieżowe rady oraz Rzecznik Praw Dziecka odpowiedziały listem otwartym, wyrażając sprzeciw wobec przedstawiania ich działalności w negatywnym świetle.
- Sygnatariusze listu podkreślili wartość działalności młodych osób, apelując do mediów o docenienie ich zaangażowania w sprawy społeczne.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Kilkadziesiąt organizacji podpisało się pod listem otwartym "w sprawie odpowiedzialności mediów za przekaz opisujący zaangażowanie publiczne młodego pokolenia". Apel poparła również rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak.
"Nie możemy pozostać obojętnymi na słowa oraz idący z nim przekaz, wypowiedziany 1.07.2026 r. w materiale Kanału Zero przez redaktora Igora Zalewskiego" - wskazano w liście.
Temat młodzieżówek w Kanale Zero. Zalewski punktował organizacje
Sygnatariusze zacytowali fragmenty wypowiedzi, które uznano za nieodpowiednie w kontekście opisu działalności członków organizacji młodzieżowych działających przy urzędach i partiach politycznych.
Redaktor Igor Zalewski w swoim materiale wspomniał, że Dawid Kacprzyk - do niedawna radny KO, zamieszany w aferę warszawskiego Szpitala Południowego - był niegdyś przewodniczącym Nowej Generacji. To młodzieżówka współpracująca z Koalicją Obywatelską.
Dziennikarz określił Kacprzyka "produktem młodzieżówki partyjnej", same zaś organizacje nazwał "szkołą dla przyszłych karierowiczów, cyników, naciągaczy, którzy chcą doić polskie państwo".
- Rady młodzieżowe to też są miejsca, w których uczy się ludzi żerowania na publicznych pieniądzach, "kolesiostwa" - mówił.
- To miejsca, w których po prostu hoduje się partyjniaków, (...) uczy "lizusostwa", (...) robi się z nich politycznych mafiozów - zaznaczył Zalewski. - Może w innych, bardziej wymagających miejscach rzeczywistości (członkowie organizacji - red.) tej kariery zrobić nie mogą, ale w polityce, dzięki układom, stosuneczkom we własnej partii, mogą wspinać się po tych szczebelkach coraz wyżej - dodał.
Młodzieżowe rady zaapelowały do mediów. "Przedstawiono skrajnie negatywnie"
W liście młodzieżowych rad, instytucji i działaczy społecznych podkreślono, że rady te zostały przedstawione "w skrajnie negatywnym świetle", podczas gdy stanowią "odmienną formę działalności społecznej młodego pokolenia niż młodzieżówki partyjne".
"Młodzieżowe rady gmin i powiatów oraz sejmiki województw są osadzonymi ustawowo organami o charakterze konsultacyjnym, doradczym i inicjatywnym, których w całej Polsce jest obecnie ponad 430. Działają w nich młodzi radni o różnorodnym doświadczeniu społecznym - w przeważającej mierze są to osoby rozpoczynające swoją przygodę z partycypacją obywatelską i uczące się zaangażowania na rzecz samorządności lokalnej" - wskazali sygnatariusze.
Przekazali, że mimo uznania prawa do krytyki, sprzeciwiają się "deprecjonowaniu realnego wysiłku tysięcy młodych ludzi zaangażowanych na co dzień w życie publiczne i troskę o dobro wspólne". Jak wyjaśniono, taki przekaz może zniechęcać kolejne osoby do uczestniczenia w inicjatywach społecznych.
Ponadto w liście stwierdzono, że Polska jest krajem o głębokich tradycjach szacunku wobec praw dziecka - "przykładem silnego społeczeństwa obywatelskiego opartego o zaangażowanie młodych osób".
"Działając społecznie uczymy się odpowiedzialności, wartości i działania na rzecz dobra wspólnego. Młode osoby tworzą projekty społeczne, inicjatywy pomocowe, postulaty zmian społecznych, projekty ustaw i poprawki, warsztaty edukacyjne, strategie lokalne i realne zmiany w lokalnych społecznościach" - napisała rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak, powielając list na Facebooku.
"Apelujemy razem do mediów - działalność publiczna młodych osób jest cenna dla całego społeczeństwa" - zaznaczyła rzecznik.














