Reklama

Reklama

Morawiecki w Berlinie podejmie temat reparacji?

Premier Mateusz Morawiecki nie unika trudnych tematów; jeśli temat reparacji wojennych dla Polski zostanie wywołany w rozmowie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, to premier będzie na ten temat rozmawiał - powiedziała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Premier Mateusz Morawiecki złoży w piątek 16 lutego wizytę w Berlinie i spotka się z kanclerz Angelą Merkel; głównymi tematami rozmów mają być: przyszłość Unii Europejskiej oraz relacje polsko-niemieckie.

"Premier odwiedza Berlin i panią kanclerz Merkel w bardzo ważnym okresie - wtedy, kiedy kończą się negocjacje, powstaje rząd, który najprawdopodobniej będzie kontynuował wcześniejszą politykę prowadzoną przez Niemcy. Stąd ważny czas tej wizyty" - oceniła w czwartek w TVN24 rzeczniczka rządu.

Dopytywana, czy wizyta Morawieckiego będzie demonstracją nowego otwarcia w relacjach polsko-niemieckich stwierdziła, że w tej chwili są one dobre. Kopcińska przypominała, że podczas kryzysu wokół nowelizacji ustawy o IPN kanclerz Merkel "wyraźnie wsparła polskie stanowisko podkreślając, iż odpowiedzialnymi za Holokaust są tylko i wyłącznie Niemcy".

Reklama

Pytana, czy podczas rozmów z kanclerz Niemiec będzie poruszany temat reparacji wojennych Kopcińska oświadczyła, że premier Morawiecki nie unika trudnych tematów i jeżeli ten temat zostanie wywołany, to będzie rozmawiał. "Polska ucierpiała w czasie II wojny światowej, były ogromne zniszczenia - realne, nieruchomości, ale były też zniszczenia intelektualne. Polska nie dostała żadnego zadośćuczynienia. Trzeba rozmawiać" - oceniła.

Zwróciła też uwagę, że do szczegółowej analizy sprawy reparacji wojennych został powołany zespół parlamentarny posła Arkadiusza Mularczyka (PiS). "Ten temat nie był przedmiotem prac rządu, ale premier Mateusz Morawiecki - człowiek dialogu, otwarty, nie unika żadnego tematu. Jeżeli będzie wywołany ten temat, będzie rozmawiał" - podkreśliła.

Dopytywana, czy Morawiecki sam wywoła ten temat, odpowiedziała: "tego to ja nie wiem, bo ja nie potrafię przewidywać przyszłości".

Rzeczniczka rządu była również pytana o to, czy rząd zmieni swoje stanowisko ws. przyjmowania uchodźców, jeśli poprosi o to kanclerz Angela Merkel. Kopcińska przypominała, że na początku tygodnia szef rządu przebywał w Libanie, gdzie "zawiózł konkretną propozycję pomocy dla najbardziej jej oczekujących".

"10 mln dolarów, 35 mln złotych na budowę 200 domów dla uchodźców syryjskich, szkoły, centrum pomocy medycznej, centrum usługowego i centrum nowoczesnych technologii im. Jana Pawła II" - wyliczała rzeczniczka. "Pomagamy tam, bo ta pomoc jest efektywna. Nie przyjmujemy (uchodźców), bo tej pomocy potrzebują ci potrzebujący tam na miejscu. Pomoc jednemu imigrantowi w Europie równa się pomocy ośmiu uchodźcom tam w Libanie, przy granicy syryjskiej" - dodała. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy