Reklama

Reklama

Morawiecki: Jeśli Ukraina padnie, nic już nie będzie tak, jak było wcześniej

- Jeśli Ukraina padnie, nic już nie będzie tak, jak było wcześniej - powiedział w Borodziance premier Mateusz Morawiecki. Przyznał także, iż "na Ukrainie dzieje się historia świata" oraz, iż "musimy przebudować porządek polityczny w taki sposób, by Rosja już więcej swoim tzw. ruskim mirem nie zagrażała pokojowi innych krajów". Dodał, że "Polska została poproszona o pomoc w wywozie towarów, głównie zboża z Ukrainy".

Szef rządu wziął w środę udział w otwarciu tymczasowego miasteczka domków kontenerowych w Borodziance na Ukrainie. - Polskie firmy będą brały udział w odbudowie, ale najpierw trzeba obronić Ukrainę, trzeba wyrzucić wojska rosyjskie z Ukrainy i to jest cel, który dziś ukraińskie wojska realizują wraz z pomocą wolnego świata - mówił premier.

Premier: Szósty pakiet sankcji na Rosję obejmuje także ropę

"Ważne, że tę jedność wolnego świata utrzymaliśmy wczoraj i przedwczoraj podczas długich negocjacji, które - wbrew przewidywaniom pesymistów - zakończyły się dobrze, szósty pakiet sankcji został przyjęty" - zaznaczył Morawiecki, nawiązując unijnego szczytu, który odbył się w poniedziałek i wtorek. W nocy z poniedziałku na wtorek szefowie państw i rządów UE uzgodnili, że szósty pakiet sankcji przeciwko Rosji obejmie ropę naftową oraz produkty ropopochodne dostarczane z Rosji do państw członkowskich, z tymczasowym wyjątkiem dla ropy dostarczanej rurociągiem.

Reklama

- Ten szósty pakiet sankcji obejmuje także ropę. Ropa to ogromna część dochodów Federacji Rosyjskiej. Musi być uderzenie gospodarcze tak, by Putin nie mógł finansować swej okrutnej, barbarzyńskiej wojny. dlatego ten pakiet sankcji jest bardzo ważny - podkreślił Morawiecki.

Premier apelował o to, by pamiętać o tym, jak wiele dzieci zginęło w czasie wojny na Ukrainie. - Ponad 250 udokumentowanych ponad wszelką wątpliwość przypadków morderstwa, okrutnych, bestialskich morderstw dzieci tu, na Ukrainie. Ale także kilka milionów dzieci, które musiały opuścić swoje domy, pomyślmy o tym, które muszą mieszkać gdzieś indziej, na Ukrainie albo w Polsce, albo w innych krajach - wskazywał.

Premier: Putin testuje do jakiego punktu może się przesunąć

Premier zwrócił również uwagę, że "co najmniej 200 tys. dzieci zostało porwanych, zabranych, wywiezionych do Rosji". Podkreślił, że my, Polacy, bardzo dobrze pamiętamy i znamy takie scenariusze. - Nie tak dawno temu nasi dziadkowie, a niektórych z nas rodzice byli porywani także, wywożeni na Sybir, do Rosji - zaznaczył.

"To jest to laboratorium zła, tu testuje Putin to imperium zła, jakim jest Rosja, do jakiego punktu może się przesunąć. Nie dajmy im przesunąć się dalej. Zadbajmy o człowieczeństwo o to, by w sposób tymczasowy, ale w godnych warunkach ludzie mogli przetrwać, jak tu w Borodziance, i w innych miejscach, Buczy, Irpieniu, Hostomelu i wszędzie indziej, bo od tego zależy nasz wspólna przyszłość" - podkreślił.

"Warto podkreślić, że dziś tu, na Ukrainie dzieje się historia nie tylko może Europy. Dzieje się także historia świata, bo jeśli Ukraina padnie, to nic już nie będzie tak, jak było wcześniej. Musimy przebudować porządek polityczny w taki sposób, by Rosja już więcej swoim tzw. ruskim mirem nie zagrażała pokojowi innych krajów" - zaznaczył. 

Premier: Polska została poproszona o pomoc w wywozie towarów

Podczas konferencji prasowej powiedział, że Polska będzie uczestniczyć w eksporcie płodów rolnych, głównie zboża z Ukrainy. - Polska będzie hubem gospodarczym dla niepodległej Ukrainy i już dzisiaj będziemy starali się pomagać - zaznaczył.

"Dlatego Polska została także poproszona i powiedziałem jakie są nasze warunki, otrzymujemy tutaj z tego tytułu także środki ze strony UE po to, ażeby zwiększyć przepustowość, poprawić infrastrukturę, która umożliwi wywóz zboża, wywóz towarów z Ukrainy na Bliski Wschód, do Afryki i do innych państw" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy