Reklama

Reklama

Miller: Przetarg na śmigłowce powinien się odbyć po wyborach

Przetarg na śmigłowce dla polskiej armii nie powinien być rozstrzygany przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi - podkreśla ​przewodniczący SLD Leszek Miller. W ocenie polityka, w tym przetargu "rzuca się w oczy", że kwota 13 mld zł, która ma być zapłacona za śmigłowce "nie zostanie użyta na zbudowanie miejsc pracy w Polsce, tylko będziemy dotować tworzenie miejsc pracy we Francji".

Miller spotkał się w poniedziałek z przedstawicielami zarządu PZL-Świdnik i AgustyWestland.

- Rozmawiałem z przedstawicielami zarządu i upewniłem się w przekonaniu, że to, co mógłby najlepiej zrobić obecny rząd, to powstrzymać się przed ostatecznym rozstrzygnięciem kontraktu. Być może będzie lepiej, jeżeli ostateczne decyzje zapadną już po wyborach parlamentarnych - powiedział Miller na konferencji prasowej przed bramą zakładów PZL-Świdnik.

- W październiku odbędą się wybory parlamentarne, zostanie utworzony nowy rząd, być może ten nowy rząd będzie miał inny punkt widzenia, niż rząd pani premier Ewy Kopacz - dodał Miller.

Reklama

W kwietniu rząd poinformował, że w przetargu na śmigłowiec dla polskiego wojska do etapu testów wybrano maszynę oferowaną przez Airbus Helicopters - H225M (wcześniej znany jako Eurocopter EC725) Caracal. Odrzucono dwa inne śmigłowce - Black Hawk amerykańskiej korporacji Sikorsky i jej polskiego zakładu PZL Mielec oraz AW149 proponowany przez PZL-Świdnik i jego właściciela - grupę AgustaWestland. Jako powód podano niespełnienie wymogów formalnych dotyczących m. in. terminu dostaw i uzbrojenia.

"Niewielka kwota pozostanie w Polsce"

Zdaniem Millera w tym przetargu "rzuca się w oczy", że kwota 13 mld zł, która ma być zapłacona za śmigłowce "nie zostanie użyta na zbudowanie miejsc pracy w Polsce, tylko będziemy dotować tworzenie miejsc pracy we Francji". - Z tych 13 mld zł tylko niecałe 10 proc., a więc niewielka kwota, pozostanie w Polsce. Chociażby z tego punktu widzenia należy ocenić wstępną decyzję komisji przetargowej negatywnie - podkreślił lider SLD.

Na pytanie o ewentualne zwolnienia w Świdniku, Miler odparł, że z informacji, które otrzymał od przedstawicieli AgustyWestland, wynika, iż w ciągu trzech lat przewidują oni zwolnienie w PZL-Świdnik 800 osób, spośród 3,5 tys. obecnie zatrudnionych.

Pytany o reakcje w Łodzi, gdzie w razie wyboru śmigłowca Caracal ma zainwestować Airbus, Miller powiedział, że "nie da się porównać korzyści, jakie mają mieć miejsce w Łodzi z rozwojem Świdnika".

- Tutaj (w Świdniku) mamy klasyczny, pełnokrwisty zakład produkcyjny, w którym się produkuje helikoptery, a nie się je montuje. W Łodzi ma być prosta montownia, która będzie zatrudniać niewielu ludzi, w każdym razie nie tyle, ile się sądzi. Więc wpływ na polską gospodarkę jest zupełnie inny. Co innego prosta montownia w Łodzi, a co innego rozwój Świdnika - uważa Miller.

Jak przypomniał, SLD wystąpił o powołanie w Sejmie komisji śledczej w sprawie przetargu na śmigłowce, która miałaby zbadać "rzetelność i prawidłowość wszystkich zastosowanych procedur". Poinformował, że Sojusz prowadzi rozmowy z innymi ugrupowaniami w sprawie powołania komisji i spodziewa się poparcia całej opozycji.

27 maja posłowie PiS zaapelowali, by z podpisaniem umowy o dostawie śmigłowców - ma ona zostać podpisana na przełomie sierpnia i września, po wynegocjowaniu umowy offsetowej - wstrzymać się do czasu sformowania nowego rządu.

Komentując apel PiS szef MON Tomasz Siemoniak oświadczył, że przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska broni się merytorycznie i nie należy tej sprawy upolityczniać.

Reklama

Reklama

Reklama