Reklama

Reklama

Mija 16 lat od ujawnienia afery "łowców skór"

Pracownicy łódzkiego pogotowia zabijali pacjentów i sprzedawali informację o zgonach zakładom pogrzebowym. 23 stycznia mija 16 lat od ujawnienia przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i Radia Łódź wstrząsającego procederu.

23 stycznia 2002 r. ukazał się artykuł, w którym dziennikarze ujawnili, że w łódzkim pogotowiu handlowano informacjami o zgonach, a być może także celowo zabijano pacjentów. 

Opisywano też poszlaki wskazujące na to, że niektórym chorym podawano lek zwiotczający mięśnie, co miało prowadzić do śmierci. 

"Masowy, wieloletni proceder"

Zmarłych nazywano "skórami". Zakłady pogrzebowe płaciły za ciała 1,8 tys. zł. 

Sprawa zszokowała całą Polskę. Sąd potwierdził ustalenia dziennikarzy pięć lat po ujawnieniu informacji. 

"Początkowo wpadliśmy na przypadki opóźniania wyjazdów do pacjentów po to, by zespół ratownictwa mógł przyjechać już do zmarłego. Następnie odkryliśmy, że niektórzy pracownicy pogotowia uśmiercali pacjentów pavulonem. Podawano go, by zwiększyć pulę sprzedanych zakładom pogrzebowym informacji o zgonach 
Proces trwał kilka lat" - wspominał w 2017 r. na antenie Polskiego Radia dziennikarz śledczy Tomasz Patora, współautor artykułu z 2002 r. 

"Pokazaliśmy, że nie jest to przypadek, ale zorganizowany, masowy, wieloletni proceder nie tylko w łódzkim pogotowiu. Właściwie nie mówiło się o ratowaniu pacjentów, ale pytało się: ile wziąłeś za skórę" - mówił Patora. 

Ostatecznie w październiku 2009 r., po oddaleniu przez Sąd Najwyższy kasacji, utrzymano wyroki dla osób zamieszanych w proceder. 

Reklama

"Agent ciemności" skazany na dożywocie

Sanitariusz Andrzej N., pseudonim "doktor Ebrantil", został skazany na dożywocie za zabójstwo czterech pacjentów i pomoc w piątym, a sanitariusz Karol B. na 25 lat więzienia za "szczególnie okrutne" zabójstwo kobiety przy pomocy leku "pavulon" oraz pomoc Andrzejowi N. w dokonywanych przez niego zabójstwach. 

Uzasadniając wyrok, sędzia nazwał Andrzeja N. "agentem ciemności", bezwzględnym, cynicznym, "gardzącym ludzkim życiem".

Na 6 lat więzienia, za umyślne narażenie na śmierć dziesięciu pacjentów, sąd skazał lekarza Janusza K. Mężczyzna dostał też 10-letni zakaz wykonywania zawodu. Drugi lekarz - Paweł. W. - usłyszał wyrok 5 lat pozbawienia wolności i 10-letni zakaz wykonywania zawodu za umyślne narażenie życia czterech osób. 

Kilkadziesiąt pracowników pogotowia ratunkowego i właścicieli firm pogrzebowych oskarżono o udział w procederze handlu informacjami o zgonach pacjentów. 

W lutym 2010 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi skazał prawomocnie pięciu byłych pracowników pogotowia na kary od dwóch do półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Uznał, że pomagali w oszustwie na szkodę rodzin zmarłych i przyjmowali pieniądze od zakładów pogrzebowych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy