Reklama

Reklama

Media bez wyboru. Politycy komentują protest

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Katarzyna Lubnauer - to niektórzy z polityków opozycji, którzy poparli akcję "Media bez wyboru". Do protestu odnieśli się także politycy z obozu rządzącego. - Protest jest specyficzny, bo protestują przede wszystkim te media, które wspierają opozycję - uznał wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

"Dziś niezależne media nie poinformują o żadnej aferze, o żadnym nadużyciu władzy. Tym razem jeszcze w ramach protestu. Ale niedługo to może być polska codzienność" - napisał prezydent Warszawy, wiceszef PO Rafał Trzaskowski. Zaznaczył, że w geście solidarności z wolnymi mediami ten wpis to jego jedyny środowy komunikat.

"Wolne media to jeden z filarów demokracji, gwarant pluralizmu i obiektywnego przedstawiania rzeczywistości. To tama przed zalewem propagandy i kłamstw kiedyś publicznej TVP, do której dokładamy miliardy naszych pieniędzy. Chrońmy wolne media. Nie pozwólmy na #MediaBezWyboru!" - napisał marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Reklama

"Tu nie chodzi tylko o kolejny podatek. #MEDIABEZWYBORU" - podkreśliła Małgorzata Kidawa-Błońska (KO).

"Jeśli nie zatrzymamy działań władzy PiS, to za moment jedyne, co nam zostanie to TVPiS i media Obajtka. #MEDIABEZWYBORU #WolneMedia" - napisała wiceszefowa klubu KO Katarzyna Lubnauer.

Lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia stwierdził, że prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu "śni się Polska, w której obowiązuje jego wyłączna prawda". "To Polska czarnych ekranów niezależnych od rządu telewizji, czarnych stron niezależnych od niego gazet i brak nieautoryzowanych przez rząd informacji w serwisach stacji radiowych. Polska bez wolnych mediów" - napisał na Twitterze.

Były premier prof. Marek Belka, przyłączając się do akcji, zamieścił zdjęcie czarnej planszy z napisem: "Media bez wyboru" i taki sam ekran z napisem po angielsku.

Europoseł, lider Wiosny Robert Biedroń napisał, że chce sam wybierać, co ogląda, czyta i czego słucha. "Pisowskie #MEDIABEZWYBORU sprawią, że to Kurski i Obajtek zdecydują za mnie. Dlatego ***** ***" - napisał na Twitterze, kończąc wpis graficznym znakiem zwycięstwa.

"Czas pandemii i kryzysu gospodarczego to nie czas na nowe podatki. Haracz, którym rząd chce uderzyć w media, uderzy przede wszystkim w widzów i słuchaczy oraz utrwali uprzywilejowaną pozycję propagandowych, rządowych mediów. To nie tylko 'składka', to zamach na wolne media!" - ocenił we wpisie lider PSL-Koalicji Polskiej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Reakcje obozu rządzącego

Akcję skomentowali także politycy obozu rządzącego. 

"Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów. Projekt ten na żadnym etapie nie był z nami konsultowany. Finalne stanowisko zarząd partii przedstawi w najbliższych dniach" - głosi oświadczenie ugrupowania.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, odnosząc się do protestu, stwierdził, że to część mediów protestuje przeciwko podatkom. - Te podatki są zapewne bolesne i kosztowne dla mediów, ale wszyscy płacimy podatki, media też muszą - powiedział szef klubu PiS. Jego zdaniem "protest jest specyficzny, bo protestują przede wszystkim te media, które wspierają opozycję".

- Więc patrzymy na to, ja przynajmniej patrzę na to, z takim poczuciem, że postąpiliśmy słusznie z tymi podatkami. Natomiast media muszą się liczyć z tym, że będą ponosić koszty swojej działalności tak, jak wszystkie inne podmioty gospodarcze w kraju - powiedział Terlecki.

Podobnego zdania jest europosłanka PiS Beata Kempa.

- Podatek od reklam musi być nałożony, bo musi być równość wobec prawa. Nie może być tak, że jedni płacą bardzo duże podatki, a inni nie - stwierdziła. Według niej podobne rozwiązania przewidziane są w Niemczech i na Węgrzech.

Do protestu odniósł się też rzecznik rządu Piotr Müller. - Dziwi mnie forma protestu części mediów na tym etapie prac nad projektem dotyczącym wprowadzenia składki z reklam - powiedział. - W tej chwili jest etap prekonsultacji. Zachęcamy, żeby usiąść do dialogu i porozmawiać na temat tego projektu - dodał.

- Każdy gracz rynkowy może oczywiście zabierać głos w sprawach regulacji, które go dotyczą, ale z mediów z czarnymi stronami się dziś chyba nie dowiemy, że chodzi o to, by część zysków z reklam trafiła np. do NFZ. Nie zapraszam do dyskusji, a do udziału w konsultacjach - oświadczył z kolei Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS.

"Media bez wyboru". Co jest w projekcie ustawy?

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić m.in. do NFZ.

W ramach akcji "Media bez wyboru" w środę telewizje informacyjne, w tym Polsat News, zamiast programu nadają specjalny komunikat. Na stronach w środę rano czytelnicy portali, także Interii, nie przeczytają żadnych artykułów informacyjnych.

Media, które przyłączyły się do akcji, na swoich stronach internetowych publikują list otwarty do władz RP i liderów ugrupowań politycznych.

Reklama

Reklama

Reklama