Mec. Władysław Pociej: Będę walczył o tego młodego kierowcę
"To nie jest moja osobista wojna. Walczę o chłopaka, który siedzi za mną i trzęsie się, bo nie rozumie tego teatru" - mówi mecenas Władysław Pociej. Krakowski adwokat reprezentuje 21-letniego Sebastiana, kierowcę fiata seicento, który uczestniczył w wypadku rządowej kolumny w Oświęcimiu. Obszerny artykuł na ten temat publikuje dziś "Dziennik Polski".
mecenas Władysław PociejMarek Lasyk/REPORTER Reporter
"Przyznać się w stresie, nie znaczy być winnym. Dlatego będę walczył o tego młodego kierowcę" - uważa prawny reprezentant 21-latka.
Jak zauważa Marcin Banasik, autor artykułu, kulisy nawiązania kontaktu mec. Władysława Pocieja z młodym mężczyzną, który brał udział w wypadku z premier Beatą Szydło, owiane są wielką tajemnicą. Sam Pociej nie chce ich zdradzać, zasłaniając się tajemnica zawodową. Przekonuje jednak, że żaden z polityków nie nakłaniał go do zajęcia się ta sprawą. O tym, że jednak tak było, mówił głośno jeden z krakowskich prokuratorów. "Po tym, jak w śledztwo zaczęli się angażować politycy, do adwokata musiał się zgłosić ktoś ważny z opozycji i zaproponować zajęcie się sprawą" - cytuje "Dziennik Polski".
Władysław Pociej to kuzyn Aleksandra Pocieja, senatora z ramienia PO. Prawnik nie kryje, że jego krewniak kontaktował się w sprawie wypadku. Zadzwonił z pytaniem, czy Władysław Pociej będzie bronił kierowcy. "Kiedy potwierdziłem, usłyszałem w słuchawce: 'O Jezu!'" - relacjonuje adwokat na łamach "Dziennika Polskiego". Jednocześnie zapewnia, że pokrewieństwo z politykiem Platformy nie miało żadnego wpływu na jego decyzję o pomocy 21-latkowi. Zapewnia, że postąpiłby tak samo, gdyby chodziło o zderzenie z limuzyną polityka PO.
Jak zauważa autor artykułu, mec. Pociej jest wśród kolegów z krakowskiej palestry uważany za "człowieka z zasadami", jednego z najbardziej uczciwych, koleżeńskich i rzetelnych prawników w Krakowie.
Władysław Pociej tłumaczy, że reprezentuje 21-latka za darmo (wbrew temu, co mówił minister Błaszczak), bo to młody człowiek, który nie zarabia. Adwokat zwraca też uwagę na specyficzne okoliczności wypadku - udział szefowej rządu. "Byłoby z mojej strony dużą niezręcznością domagać się od niego pieniędzy" - mówi.
Więcej w dzisiejszym "Dzienniku Polskim".
Wypadek kolumny rządowej z premier Beatą Szydło
Miejsce wypadku samochodowej kolumny rządowej z udziałem premier Beaty Szydło, do którego doszło w piątek w Oświęcimiu. Po wypadku premier Beata Szydło przeszła rutynowe badania. - Na szczęście nic poważnego pani premier się nie stało - poinformował rzecznik rządu Rafał Bochenek.
Rozbity samochód rządowy odwożony na lawecieJacek BednarczykPAP
Rozbity samochód rządowy odwożony na lawecieJacek BednarczykPAP
Rozbity samochód rządowy odwożony na lawecieJacek BednarczykPAP
Rozbity samochód rządowy odwożony na lawecieJacek BednarczykPAP
Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zabrał premier Beatę Szydło z Oświęcimia do Warszawy. Szefowa rządu została przetransportowana do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów. LUKASZ KALINOWSKIEast News
Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zabrał premier Beatę Szydło z Oświęcimia do Warszawy. Szefowa rządu została przetransportowana do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów. LUKASZ KALINOWSKIEast News
Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM, Beata Szydło ma obrażenia kości klatki piersiowej. LUKASZ KALINOWSKIEast News
Po przewiezieniu do szpitala premier czuła dolegliwości bólowe, ale "istotnych skarg nie zgłaszała". Nie wiadomo jeszcze, jak długo Beata Szydło będzie przebywała w szpitalu. Andrzej GrygielPAP
Jak poinformował rzecznik rządu Rafał Bochenek, premier jest przez najbliższy czas pozostanie pod opieką lekarzy, ale jest w stanie wykonywać obowiązki szefowej rządu. Andrzej GrygielPAP
Jak poinformował rzecznik Rafał Bochenek, szefowej rządu nie stało się nic poważnie zagrażającego jej zdrowiu i życiu, a obrażenia to głównie stłuczenia i otarcia związane z tym, że premier miała zapięte pasy. Andrzej GrygielPAP
Drugi z poszkodowanych oficerów BOR pozostanie na obserwacji w szpitalu w Oświęcimiu, dokąd trafił zaraz po wypadku.Andrzej GrygielPAP
Dyrekcja Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie poinformowała, że zgodnie z procedurami opieki nad pacjentami VIP, nie udziela informacji o stanie zdrowia premier Beaty Szydło. Andrzej GrygielPAP
Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń poinformował, że ok. godz. 18.30 rządowa kolumna, składająca się z trzech pojazdów wyprzedzała w Oświęcimiu fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód kolumny i zaczął skręcać w lewo, uderzając w auto premier, która jechała jako druga. Kierowca rządowej limuzyny, chcąc uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym fiatem, odbił w lewo i na poboczu uderzył w drzewo.Andrzej GrygielPAP
Według policji, auta BOR nie jechały szybko. Wstępne ustalenia policji wskazują, że samochody poruszały się, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Media przytoczyły relację świadka, według którego rządowe limuzyny miały włączone sygnały świetlne, ale nie dźwiękowe.Andrzej GrygielPAP
Obaj kierowcy, którzy uczestniczyli w wypadku, byli trzeźwi. Kierowca seicento nie odniósł obrażeń.Andrzej GrygielPAP
Prócz premier Szydło rannych zostało dwóch funkcjonariuszy BOR, w tym kierowca. Andrzej GrygielPAP
Okoliczności wypadku bada prokuratura, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policja. Zdarzenie zostało wstępnie zakwalifikowane jako wypadek, ponieważ były osoby poszkodowane.Andrzej GrygielPAP
Jak poinformowała małopolska policja, 21-letni kierowca fiata seicento usłyszał już zarzut spowodowania wypadku. Przyznał się do winy. Grozi mu do trzech lat więzienia. Andrzej GrygielPAP
"Prędkość kolumny z limuzyną premier Beaty Szydło, która uległa wypadkowi w Oświęcimiu, raczej nie była nadmierna. Przed zdarzeniem kolumna opuściła rondo, to dosłownie kilkadziesiąt metrów" - poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.Andrzej GrygielPAP
Kolumna rządowa jechała ulicą Powstańców Śląskich w Oświęcimiu. Jak zapewnia BOR, była dobrze oznakowana i poruszała się z prędkością 50 km/h. Samochód, który wiózł Beatę Szydło, był w kolumnie drugi. Premier jechała do domu w Brzeszczach. Andrzej GrygielPAP
W piątek około godz. 19.00 w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowej kolumny rządowej z premier Beatą Szydło. Premier, kierowca samochodu, którym jechała, i oficer BOR trafili do szpitala w Oświęcimiu. Beata Szydło na dalsze badania została przetransportowana do szpitala w Warszawie.Andrzej GrygielPAP
Rzecznik małopolskiej policji nie ujawnił, jak 21-letni kierowca fiata seicento, który uderzył w wyprzedzający go samochód premier, tłumaczył wypadek. Andrzej GrygielPAP
Ciężej ranny oficer BOR z limuzyny premier Beaty Szydło został przetransportowany do szpitala w Warszawie.Andrzej GrygielPAP
Do wypadku, w którym ranna została Beata Szydło i dwóch funkcjonariuszy BOR, doszło 10 lutego wieczorem.
Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo. Kierowca limuzyny odbił w lewo, by uniknąć zdarzenia. W wyniku tego uderzył w drzewo. 14 lutego prokuratorski zarzut w tej sprawie usłyszał Sebastian K., kierowca fiata. Szefowa rządu od piątku przebywa na leczeniu w Wojskowym Instytucie Medycznym.
Wypadek z udziałem Beaty Szydło. Rzecznik rządu o stanie zdrowia premierTV Interia