Z czwartku na piątek minęło ultimatum postawione przez władze Prawa i Sprawiedliwości frakcji Mateusza Morawieckiego. Politycy ugrupowania mieli do tego czasu złożyć deklarację o wystąpieniu ze stowarzyszeń, "których statutowym lub faktycznym celem jest prowadzenie działalności o charakterze politycznym".
W piątek Jarosław Kaczyński poinformował o rezygnacji ponad 30 posłów ugrupowania z członkostwa w partii.
Jarosław Kaczyński potwierdził rozłam
- Spodziewałem się, że uda się jednak w ramach wczorajszego spotkania dojść do jakiegoś porozumienia, ale do niego nie doszło - komentuje dla Interii Adam Traczyk, dyrektor More In Common Polska.
Według niego Jarosław Kaczyński w dość zdawkowy sposób podsumował to wydarzenie oraz rozłam i przyjął go do wiadomości "bez używania ostrego języka".
- Kaczyński nie narzuca jeszcze żadnej narracji wokół tego rozstania. Nie mówi o rozłamowcach, zdradzie czy sabotażu, tylko bardzo chłodno i delikatnie opisał to wydarzenie - zauważa Traczyk.
- Pytanie, czy tworzy to jeszcze przestrzeń do ewentualnych dalszych negocjacji, czy jest to już w jakiś sposób przypieczętowanie tego procesu, ale jednocześnie z niewykluczaniem scenariuszy ponownego zjednoczenia sił, chociażby w ramach koalicji wyborczej - zastanawia się.
Sposób przekazania informacji przez Kaczyńskiego może być też próbą uspokojenia pewnych wewnętrznych nastrojów.
- Wydaje się, że ostatnią rzeczą, której Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje, jest bratobójcza walka. W ostatnich dniach padło bardzo dużo złych słów między politykami i już byłymi politykami PiS. Być może prezes chce dać sygnał, że to już wystarczy - mówi Traczyk.
Pytany o to, co dalej z PiS-em, podkreśla: - Widzieliśmy zapowiedzi różnych, czasem dziwacznych scenariuszy, np. wyjścia z partii przy jednoczesnym pozostaniu w klubie. Wydaje się to być scenariuszem absurdalnym, bo oznaczałoby to przedłużanie agonii oraz wszystkich konfliktów, które prezes chciałby uciąć swoim oświadczeniem.
- Około trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa. W związku z tym we wtorek odbędzie się posiedzenie komitetu politycznego, który przyjmie ten fakt do wiadomości - poinformował Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej.
- Być może trwają jeszcze prace nad kilkoma osobami, co między wierszami sugerował Jarosław Kaczyński, ale jest to już poważna siła. Ta grupa może założyć własny, nie najmniejszy klub parlamentarny, co dawałoby jej prawo do ubiegania się o stanowisko wicemarszałka Sejmu. Miałaby więc narzędzia do komunikowania własnej agendy i zaznaczenia swojej pozycji na scenie politycznej. W tej sytuacji Mateusz Morawiecki nie ma chyba innego wyjścia, jak pójść na swoje - komentuje Traczyk.
Rozłam w PiS. Polityczna przyszłość Morawieckiego
W ocenie Pawła Musiałka, prezesa Klubu Jagiellońskiego, dokonało się to, co wisiało w powietrzu od dłuższego czasu.
- Ten spór ma bardzo głębokie podstawy. Warto przypomnieć, że kiedy Mateusz Morawiecki był premierem, zawiązała się grupa antymorawiecka, którą stanowili głównie politycy Solidarnej Polski. Ale nie tylko. Miała ona poparcie niektórych polityków PiS, którym przeszkadzało, że Mateusz Morawiecki po prostu urósł i nigdy nie pogodzili się z tym, że Jarosław Kaczyński obdarzył go taką władzą. Już wówczas, kiedy prawica rządziła, te animozje były silne - przypomina.
Jak mówi, spór w PiS jest głębokim sporem o tożsamość i strategię polityczną. - Sprowadziłbym go do pytania, czy PiS powinien iść bardziej w stronę centrum i szukać oferty dla ludzi, którzy głosowali na partię w latach 2015-2020, ale w 2023 roku odwrócili się, ponieważ uznali PiS za zbyt radykalny i nieakceptowalny - słyszymy od naszego rozmówcy.
Musiałek jest przekonany, że Morawiecki, będąc już poza PiS-em, będzie "mówił innym językiem". - Zobaczymy jego prawdziwe oblicze, które przez lata starał się zasłonić, ponieważ będąc w PiS, musiał udawać twardszego, niż jest w rzeczywistości. Mam poczucie, że on po prostu chciał w końcu mówić własnym głosem. Przez lata mówił inaczej, by wkupić się w łaski partii, ale gdy okazało się, że grupa przeciwników jest mu bardzo niechętna, postanowił realizować własny plan - komentuje politolog.
Pytaniem, które w kolejnych dniach będzie zapewne padać często jest to o strategię, jaką przyjmie stowarzyszenie Rozwój Plus. - Czy poza tematami rozwojowymi pokaże ofertę w zakresie kwestii, które dotychczas się z nim nie kojarzyły? - zastanawia się Paweł Musiałek.
Jeśli Morawiecki zdoła przekonać Polaków do wielowymiarowego i wiarygodnego planu, ekspert nie wyklucza scenariusza, w którym były premier wyjdzie poza obecne sondaże i dokona mocniejszej ekspansji. - Okaże się to w najbliższym czasie, gdy usłyszymy komunikaty dotyczące budowania już de facto partii - podsumowuje.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl


















