Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki: Pierwszym akordem wojny był atak Łukaszenki na polską granicę

- Za naszą wschodnią granicą toczy się najkrwawsza wojna od czasów II wojny światowej. Dzisiaj wyraźnie widzimy, że pierwszym akordem tej wojny był atak Łukaszenki na polską granicę, na granicę z Białorusią - mówił premier Mateusz Morawiecki w Kuźnicy, gdzie kończy się budowa zapory na granicy z Białorusią.

Premier powiedział, że atak polegał na tym, że "Łukaszenka i jego mocodawca Putin postanowili przetestować wschodnią granicę Unii Europejskiej".

- Polegało to na ściągnięciu i zachęcaniu do przybycia na terytorium Białorusi z Bliskiego Wschodu, migrantów muzułmańskich w przeważającej mierze. Później ci migranci byli wypychani przez pograniczników białoruskich na terytorium Polski. Już wtedy nasza straż graniczna, nasze służby, funkcjonariusze policji i żołnierze stanęli na wysokości zadania. Znakomicie obronili naszą granicę - mówił szef rządu.

Reklama

Mateusz Morawiecki: Możemy się skupić na pomocy Ukrainie

Morawiecki podkreślał, że w świetle wojny w Ukrainie "widać wyraźnie, że gdybyśmy wtedy nie postawili zdecydowanej tamy temu, co Łukaszenka próbował zgotować Polsce i całej Europie, dzisiaj nasi funkcjonariusze, nasi policjanci, służby mundurowe musiałyby koncentrować się na zapewnianiu bezpieczeństwa wewnętrznego i bezpieczeństwa tej granicy".

Zobacz też: Mężczyzna rzucił się do wody. Tak pokonał granicę z Białorusią

- Tymczasem dzięki przezornej polityce, dzięki przewidywaniu tego, co się może stać, dziś możemy koncentrować się na tym, co jest naszym najwyższym, europejskim priorytetem - czyli na pomocy walczącej Ukrainie w utrzymaniu jej suwerenności. Na danie odporu rosyjskiej agresji - podsumowywał.

"Opozycja myliła się co do zakresu zagrożenia"

Premier dodawał, że "opozycja zdecydowanie myliła się co do zakresu zagrożenia". 

- Kiedy my już wówczas 8-9 miesięcy temu chroniliśmy Polską granicę, to opozycja proponowała, żeby wpuścić wszystkich tych migrantów. Opozycja urządzała różnego rodzaju happeningi i dochodziło do znieważania polskiego munduru - mówił premier.

Premier podkreślał, że opozycja myliła się zasadniczo w tej sprawie, ponieważ to nie byli "zwykli migranci przypadkowo zabłąkani na Białorusi", tylko był to "element prowokacji Łukaszenki i Putina".

Podkreślał, że opozycja tak samo myliła się, kiedy wzywała do otwarcia granicy polsko-białoruskiej, kiedy mówili, że projekt Nord Stream 2, to jest projekt biznesowy i wówczas, kiedy mówili, że Rosję trzeba traktować, jak normalny kraj. - Donald Tusk mówił, że nie można kategorycznie odmówić inwestorom rosyjskim inwestowania na terytorium Polski, że inwertor z Rosji, to taki sam inwestor, jak z jakiegokolwiek innego kraju - powiedział.

- Nie można zaufać ludziom, którzy ciągle się mylą - podsumowywał.

Kończy się budowa zapory na granicy

W czwartek kończą się prace przy budowie bariery fizycznej na 187 kilometrach podlaskiego odcinka granicy. Powodem budowy zapory w postaci pięciometrowego stalowego płotu zwieńczonego drutem żyletkowym była presja migracyjna wywołana działaniami reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Ustawę o budowie zabezpieczenia granicy państwowej, dzięki której mogła powstać bariera fizyczna na granicy polsko-białoruskiej Sejm uchwalił 14 października. 4 listopada ustawa weszła w życie. Budowa zapory ruszyła 25 stycznia 2022.

Rzecznik rządu Piotr Müller zamieścił na Facebooku wpis: "Zapora na granicy polsko-białoruskiej już stoi ! Bronimy polskich granic pomimo bezpodstawnych ataków Donald Tusk i opozycji. Oni w imię partyjnych wojen są w stanie podważyć każdy pomysł. Nawet ten chroniący elementarne bezpieczeństwo Polski".

Podczas konferencji z premierem wiceminister MSWiA Maciej Wąsik zapowiedział, że do połowy września będzie gotowa również zapora elektroniczna.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy