Reklama

Reklama

Mastalerek: Piechociński nazwał mnie bulterierem

Bronisław Komorowski walczył, żeby wygrać drugą turę wyborów i zafundował nam niepotrzebne referendum za 100 mln zł, a senatorowie PSL byli za. Teraz Piechociński nagle mówi: zrezygnujmy. Zdenerwował się i nazwał mnie bulterierem - tak Marcin Mastalerek z PiS komentuje środową wypowiedź szefa ludowców.

Janusz Piechociński mówił wówczas, że Prawo i Sprawiedliwość w nieuprawniony sposób krytykuje ludowców za sytuację Lasów Państwowych i zagroził pozwami z trybie wyborczym za "kolejne pomówienia". Zaapelował także do Jarosława Kaczyńskiego, by "powstrzymał bulteriera tej nagonki medialnej, bo dzisiaj potrzeba poważnej polityki i poważnego dialogu".

Marcin Mastalerek komentuje w rozmowie z "Super Expressem", że "to co robi PSL to obłuda i hipokryzja", ponieważ, gdy Bronisław Komorowski zaproponował zorganizowanie referendum, wówczas zagłosowali za tym pomysłem. "Teraz, jak są już drukowane karty, to wicepremier Piechociński nagle mówi: zrezygnujemy z referendum".

Reklama

Na słowa o "bulterierze" rzecznik sztabu wyborczego PiS zareagował mówiąc, że "Piechociński się nie orientuje, iż bulteriery to bardzo łagodne psy".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy