Reklama

Reklama

Marszałek Karczewski złamał regulamin?

Senatorowie PO uważają, że marszałek Senatu Stanisław Karczewski w trakcie głosowań ws. nowelizacji ustaw o sądach, złamał regulamin Izby. Jak mówili po głosowaniu, Karczewski uniemożliwił im uzasadnienie złożonych przez nich wniosków, m.in. o odrzucenie noweli w całości.

Senat w środę przed godz. 2 w nocy bez poprawek przyjął nowelizację ustaw m.in. o prokuraturze, ustroju sądów powszechnych, Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Przed głosowaniem między Karczewskim a senatorami Platformy doszło do sporu, dotyczącego sposobu procedowania ustawy.

Senator PiS Marek Martynowski złożył wniosek o przejście do głosowania nad całością noweli bez możliwości zabierania głosu. Swój sprzeciw zgłosili senatorowie PO, którzy wskazywali, że na tym etapie procedowania, Martynowski nie miał prawa złożyć wspomnianego wniosku. Ostatecznie jednak marszałek Karczewski postanowił przejść do głosowania nad całością noweli.

Reklama

Decyzja ta oburzyła senatorów PO. "Przed chwilą, na wzór 'Sejmu niemego' sprzed kilku stuleci, uniemożliwiono nam, wnioskodawcom i sprawozdawcy zabranie głosu, by umotywować wnioski, które zostały złożone. Składaliśmy różne wnioski, one dotyczyły albo pojedynczych poprawek, albo tak, jak mój, były wnioskiem o odrzucenie ustawy w całości" - powiedział dziennikarzom po głosowaniu szef klubu senatorów PO Bogdan Klich.

Podkreślił, że nowelizacja ustaw o sądach, powinna "wylądować w koszu". W jego ocenie, sposób przeprowadzenia środowych głosowań był skandaliczny, a do tego niezgodny z prawem. Zapowiedział zaskarżenie tej sprawy do sądu.

Senator Jan Rulewski (PO) ocenił, że "jest oczywistą sprawą, że marszałek przerwał sprawozdawanie prac nad ustawą". "Zmienił reguły gry w trakcie gry" - ocenił senator Platformy.

Aleksander Pociej (PO) przekonywał, że dotychczas dobrym obyczajem, zgodnym z regulaminem Senatu, było to, żeby wszyscy, którzy złożyli jakiekolwiek wnioski legislacyjne, mogli się wypowiedzieć. "Pierwszy raz, od kiedy ktokolwiek z nas zasiada w Senacie, zdarzyło się tak, żeby nie można było na koniec umotywować zgłoszonych przez kogoś wniosków legislacyjnych" - wskazywał senator.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy