Reklama

Reklama

Markowa: Obchody Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów

W Markowej (woj. podkarpackie) odbyły się w sobotę obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Uczestniczyli w nich m.in. polscy Sprawiedliwi.

Listy do uczestników uroczystości przesłali prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Marek Kuchciński i premier Mateusz Morawiecki.  

"Markowa - wieś rodzinna Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, a zarazem miejsce wspólne ich kaźni oraz ukrywanych przez nich ośmiorga Żydów, to miejsce o wyjątkowej symbolice i znaczeniu dla historii najnowszej naszej ojczyzny" - wskazał w liście prezydent Duda.  

Podkreślił, że Markowa to również ważne miejsce upowszechniania wiedzy o dziejach Polski, za sprawą działającego tutaj Muzeum Polaków Ratujących Żydów. "Dzięki tej instytucji, w której otwarciu przed dwoma laty miałem zaszczyt uczestniczyć, ten do niedawna niemal zapomniany rozdział wspólnych dziejów Polaków i Żydów jest dzisiaj odkrywany na nowo" - napisał.  

Reklama

Zdaniem prezydenta Polski godne upamiętnienie ofiar niemieckich zbrodni oraz "ukazywanie światu prawdy" o solidarności i pomocy, jaką okazywali obywatele państwa polskiego w czasie II wojny światowej to "nasz, współczesnych Polaków, obywatelski i moralny obowiązek i powinność dziejowa względem minionych pokoleń".  

"W tej najciemniejszej godzinie naszych dziejów sprostali nadludzkiej próbie charakteru, prawości, odwagi, humanitaryzmu. I dlatego Polacy ratujący Żydów są naszymi bohaterami narodowymi czasów II wojny światowej na równi z żołnierzami Armii Krajowej" - podkreślił.  

Morawiecki: Chlubna karta polskiej historii

Z kolei premier Mateusz Morawiecki napisał, że "pomoc niesiona Żydom to jedna z najbardziej chlubnych kart polskiej historii". "Mamy obowiązek głośno o niej mówić i pamiętać o wyjątkowych aktach odwagi, męstwa, które stały się udziałem polskich obywateli" - zauważył.  

Dodał: "Dziś nie ma miejsca na zaprzeczenia faktom, na rozmywanie odpowiedzialności, kto w czasach niemieckiego terroru wykazał się bohaterstwem, kto był katem, a kto był ofiarą. Przed nami wiele pracy, aby pozostać świadkami pamięci".  

"Dziś pamiętamy także o tysiącach bezimiennych, cichych bohaterach wspierających swoich żydowskich współbraci. O tych, których imion nigdy nie poznamy, składamy wobec nich zobowiązanie, że będziemy utrwalać ich losy i zapisywać je w pamięci pokoleń" - zapewnił premier.  

Natomiast marszałek Sejmu Marek Kuchciński zaznaczył, że bohaterstwo Ulmów było "skromne i ciche", a rocznica ich śmierci upamiętnia heroizm wszystkich Polaków, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej.  

"Dzień ten przypomina nam, że otwartość, tolerancja, sprawiedliwość i człowieczeństwo to fundament naszej godnej egzystencji. Pamięć o tych bohaterskich ludziach powinna zająć trwałe miejsce w naszych sercach" - napisał marszałek Sejmu.  

Prezes IPN: Historia rodziny z Markowej przykładem zmagania dobra ze złem

Listy od prezydenta Polski, marszałka Sejmu i premiera odczytano podczas msza św. w intencji rychłej beatyfikacji rodziny Ulmów. Przewodniczył jej biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Stanisław Jamrozek. Potem pod pomnikiem rodziny Ulmów złożono kwiaty i wieńce.  

Obchody w Markowej zakończyło spotkanie z polskimi Sprawiedliwymi w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. "Żeby zwyciężyło dobro, prawda, czasami trzeba zapłacić wysoką cenę. To jest cena cierpienia, to jest cena krzyża, ale potem przychodzi zwycięstwo" - powiedział prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.  

Dodał, że "nasz naród od pokoleń był wierny starożytnemu przesłaniu dobru, prawdzie, pięknu". "Chrześcijaństwo dodało do tego jeszcze miłość. Na takim fundamencie była budowana nasza cywilizacja. Trzeba żeby ten fundament trwał" - podkreślił.  

Jego zdaniem wydarzenia z Markowej sprzed 74 lat pokazują, że historia to są "zmagania dobra ze złem". "Ta ziemia, polska ziemia przed siedmioma dekadami była miejscem wielkiego zmagania dobra ze złem" - powiedział Szarek.  

"O tych ludziach, którzy wtedy stanęli po stronie zła my pamiętamy, ale ich postawy nie są dla nas punktem odniesienia. Punktem odniesienia jest dobro, które jest czynione w przeszłości i historia rodziny Ulmów pokazuje, że zwycięża" - mówił prezes IPN.  

Prezes Towarzystwa Sprawiedliwych: Gdy nas zabraknie, Dzień Pamięci zostanie

Biorąca udział w spotkaniu prezes Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Anna Stupnicka-Bando podziękowała prezydentowi Andrzejowi Dudzie za inicjatywę ustawodawczą, która doprowadziła do ustanowienia Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod niemiecką okupacją. Podziękowała też parlamentarzystom, którzy poparli projekt prezydenta RP. "Będzie to również dzień pamięci o ponadczasowych wartościach, jakimi są: odwaga, dobroć i miłość bliźniego" - mówiła Stupnicka-Bando.  

Jej zdaniem to "wyjątkowe święto", które "co roku będzie symbolem moralnych postaw w najbardziej dramatycznym rozdziale XX wieku". "Najmłodszy Sprawiedliwy ma dzisiaj 83 lata, a najstarsi mają ponad 100 lat. W ramach naszego stanu zdrowia i sił nadal się spotykamy z tymi, dla których nasze czyny są ważne, mają wartość" - zauważyła.  

Dodała, że polscy Sprawiedliwi będą "starali się jak najdłużej przekazywać nasze osobiste historie i wiedzę". "Nie wiemy, ile nam jeszcze starczy sił. Niemal co tydzień ktoś ze Sprawiedliwych przechodzi na wieczny spoczynek i za kilka lat, gdy nas zabraknie, pozostanie Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów. Za co jesteśmy bardzo wdzięczni" - podkreśliła prezes.  

W sobotę, 24 marca, obchodzony jest pierwszy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Święto ustanowione zostało przez parlament z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy. Wybór daty nawiązuje do dnia, w którym Niemcy w 1944 r. zamordowali rodzinę Ulmów.  

Tragiczna historia rodziny Ulmów

Nad ranem 24 marca 1944 r. w Markowej niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę i będącą w zaawansowanej ciąży jego żonę Wiktorię. Niemcy zabili też szóstkę ich dzieci. Najstarsza, Stasia, miała osiem lat, najmłodsze dziecko - półtora roku.  

Prawdopodobnie od końca 1942 r. Ulmowie ukrywali członków trzech żydowskich rodzin: Didnerów, Gruenfeldów i Goldmanów. Byli to handlarz bydłem z Łańcuta Saul Goldman z czterema nieznanymi z imienia synami oraz dwie córki i wnuczka Chaima Goldmana z Markowej. Jedna z córek Goldmana, która zginęła z nieznaną z imienia swoją córeczką, nazywała się Lea Didner, a jej siostra Gienia (używająca także imienia Gołda) Gruenfeld.  

Józef Ulma urodził się w 1900 r. Był znanym w okolicy utalentowanym sadownikiem, hodował też pszczoły i jedwabniki. Był zarazem społecznikiem, bibliotekarzem i działaczem katolickim, członkiem ZMW RP "Wici", w tym przewodniczącym komisji wychowania rolniczego przy powiatowym zarządzie tej organizacji. Jego wielką pasją było fotografowanie. O dwanaście lat młodsza żona Wiktoria zajmowała się domem i dziećmi.  

W 1995 r. Józefowi i Wiktorii nadano pośmiertnie tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W 2010 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 17 marca 2016 r. otwarte zostało w Markowej pierwsze w Polsce Muzeum Polaków Ratujących Żydów, które przyjęło ich imię.  

Trwa proces beatyfikacyjny całej rodziny.  

W liczącej ok. 4,5 tys. mieszkańców Markowej Ulmowie nie byli jedyną rodziną, która ukrywała Żydów. 21 innych Żydów przeżyło okupację w sześciu chłopskich domach. Przed II wojną światową w Markowej mieszkało ok. 120 Żydów.

Reklama

Reklama

Reklama