Reklama

Reklama

Mariusz Kamiński: Nie dopuszczę do sytuacji linczu medialnego wobec polskiej policji

- Nie mam wrażenia, że policja nadużywała uprawnień. Mamy trudny czas, czas pandemii, czas określonych rygorów społecznych. Żadne działania policji, które mają miejsce w ostatnich tygodniach, w związku ze zorganizowanymi zgromadzeniami publicznymi, nie są skierowane przeciwko poglądom głoszonym przez uczestników - mówił w "Graffiti" na antenie Polsat News szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Szef MSWiA prosił wszystkich obywateli "o zrozumienie". - Wszystkie działania policji związane są z bezpieczeństwem Polaków, bezpieczeństwem zdrowotnym Polaków. Nie ma najmniejszej obawy co do naruszania konstytucyjnych praw naszych obywateli do swobody wypowiadania i gromadzenia się - zapewniał minister na antenie Polsat News.

Marcin Fijołek dopytywał o przeprosiny policji dotyczące między innymi interwencji wobec dziennikarzy na Marszu Niepodległości i wtargnięcia na teren Politechniki Warszawskiej. Pytał, czy minister podpisałby się pod tymi przeprosinami.

Reklama

- Dochodzi do pojedynczych incydentów, które wymagają szczególnej oceny. W żadnym wypadku, jako minister spraw wewnętrznych nie dopuszczę do sytuacji linczu medialnego wobec polskiej policji i funkcjonariuszy. Jeśli dochodzi do incydentów, pojedynczych, gdzie ktoś zachował się nieprofesjonalnie, to oczywiście, że należy wyrazić ubolewanie z tego tytułu. Natomiast musimy stosować pewną zasadę proporcjonalności i adekwatności ocen. Nie można popadać tutaj w skrajne zacietrzewienie i histerię polityczną - mówił szef MSWiA.

Kamiński zaznaczył, że "wyraża ogromne wyrazy solidarności" i empatii dla fotoreportera "Tygodnika Solidarność" Tomasza Gutrego, który w ocenie ministra stał się "przypadkową ofiarą wydarzeń 11 listopada". Na pytanie, czy za przeprosinami pójdą konkretne konsekwencje wobec funkcjonariuszy, szef MSWiA zaznaczył, że "nie mamy takiej sytuacji".

- Każdorazowo, jeżeli chodzi o sprawy kontrowersyjne, są one oceniane przez konkretnego funkcjonariusza. Jeśli w normalnej procedurze przełożeni stwierdzą, że doszło do sytuacji niewłaściwej, to będą wyciągnięte konsekwencje wobec konkretnego funkcjonariusza. Ale generalnie nie mamy takiej sytuacji. Policja działa bardzo dobrze, adekwatnie do sytuacji. Myślę, że zwykły, przeciętny obywatel, który nie jest zacietrzewiony politycznie, myślę, że może mieć jak najwyższe zaufanie do Polskiej Policji - zapewniał.

"Zamek w Stobnicy przejawem niesłychanej arogancji"

Mariusz Kamiński był także pytany o kwestię zamku w Stobnicy. 

W poniedziałek Wielkopolski Urząd Wojewódzki informował, że wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk uznał ważność zgody na budowę tzw. zamku, choć przeprowadzone postępowanie wykazało, że decyzja starosty obornickiego została wydana z naruszeniem prawa. 

- Zamek w Stobnicy jest dla mnie przejawem niesłychanej arogancji ludzi, którzy posiadają pieniądze i jednocześnie pokazuje, jak słaba potrafi być władza publiczna w terenie - powiedział Kamiński. Dodał, że w lipcu prokuratura postawiła siedmiu osobom zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz niedopełnienia obowiązków urzędniczych. 

- I odwołała się do wojewody, aby wojewody unieważnił decyzję sprzeczną z prawem dotyczącą budowy tego przedsięwzięcia - wskazał.

- Wojewoda, nie informując mnie, podjął decyzję merytorycznie błędną i sprzeczną z interesem z publicznym. Straciłem zaufanie do wojewody. Nie może być tak, że pieniądz wygrywa z prawem. Wojewoda zawiódł, złożyłem wniosek o jego odwołanie - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje