Reklama

Reklama

Marian Banaś: W mojej kamienicy nocowało wielu polityków i ministrów

"W mojej kamienicy nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank" - oświadczył prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Marian Banaś był pytany o nieprawidłowości w jego oświadczeniu majątkowym - według CBA szef NIK miał nieudokumentowane dochody.

"Drobne nieprawidłowości czy nieścisłości w oświadczeniach mogą się zdarzyć każdemu. Jednak nie dyskwalifikują nikogo w pełnieniu funkcji publicznej. Nie powinny się one pojawić, ale gdy człowiek mieszka w dwóch, a właściwie trzech miejscach, bo w Krakowie, w Warszawie i w pociągu, to nie ma pod ręką wszystkich dokumentów. Do tego dochodzi nielimitowany czas pracy, po kilkanaście godzin na dobę" - oznajmił Banaś.

Kamienica? "Umów należy dotrzymywać"

Pytany o swoją krakowską kamienicę, od której zaczęły się jego problemy (po reportażu w TVN), Banaś podkreślił, że zajmował się nią jego syn. Szef NIK oświadczył, że nic nie wiedział o powiązaniach osób, którym wynajmował kamienicę, ze światem przestępczym.

Reklama

"Służby powinny mnie poinformować, że wchodzę w relacje z potencjalnie nieodpowiednimi ludźmi, może to być prowokacja, oczywiście jeśli to prawda" - uważa Marian Banaś.

Szef NIK był także pytany o działalność prowadzoną przez Dawida O. i Janusza K. w jego kamienicy. Był w niej prowadzony tzw. hotel na godziny.

"Wynajmujący nie ma obowiązku kontrolowania, jakiego rodzaju działalność jest prowadzona w wynajmowanej nieruchomości. Od lat pracuję w Warszawie i nie miałem możliwości sprawdzenia, czy działalność prowadzona w kamienicy jest sprzeczna z prawem. (...) Poza tym umowa została zawarta, a umów należy dotrzymywać" - powiedział Marian Banaś.

W innym miejscu prezes NIK wspomniał, że w rzeczonej kamienicy nocowali prominentni politycy.

"W hotelu nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank" - stwierdził. Chwilę później dodał, że chodzi o Alior Bank.

200 tys. złotych w gotówce

Banaś był również pytany o posiadanie 200 tys. złotych gotówki w swoim domu.

"Już na początku studiów zorientowałem się, że ten kto ma gotówkę albo szybki do niej dostęp, ma większe szanse na zrobienie korzystnej transakcji. Jestem nauczony szacunku do pieniądza, ale nie boję się podejmować finansowego ryzyka. (...) Gotówka zwyczajowo jest zawsze dostępna w mojej rodzinie" - wyjaśnił.

Szef NIK wskazał, że to właśnie z powodu gotówki w jego oświadczeniach majątkowych pojawiły się, jak to określił, rozbieżności. "W domu, jak w większości polskich rodzin, równocześnie miałem gotówkę stanowiącą zarówno mój majątek odrębny, jak i majątek wspólny z żoną, a żona też posiadała swoje własne środki. (...) Przyznaję, że wypełniając rubryki, mogłem nie rozgraniczyć tych pieniędzy wystarczająco precyzyjnie" - ocenił Banaś.

Dymisji nie będzie

Pytany przez "DGP" czy poda się do dymisji, odpowiedział: "Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach, jakie wszyscy znamy".

"Za swoje błędy biorę odpowiedzialność, ale nie pozwolę na robienie ze mnie przestępcy, deptanie mojego dobrego imienia oraz zastraszanie mojej rodziny pokazem siły przez CBA" - ostrzegł Marian Banaś.

Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy