W skrócie
- Marcin Romanowski przesłał wniosek o list żelazny z Naddniestrza, co wywołało liczne komentarze polityków różnych ugrupowań.
- Politycy zarzucają Romanowskiemu ucieczkę przed polskim wymiarem sprawiedliwości oraz podkreślają powiązania Naddniestrza z Rosją.
- Rzecznik PiS z kolei przekonuje, że Romanowski nie może w Polsce liczyć na uczciwy proces.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Nie mam żadnej informacji o tym, gdzie przebywa pan minister Romanowski, nie mam z nim żadnego kontaktu. Natomiast wiem jedno, że gdyby wrócił tutaj, do kraju, do Polski, to nie ma co liczyć na uczciwy, bezstronny proces przed polskim sądem - powiedział w rozmowie z Polsat News Rafał Bochenek, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.
Polityk stwierdził następnie, że "widzimy, jak w tych sprawach, sprawach polityków, postępuje obecna koalicja, jak wywiera presję na sędziów, jeżeli chodzi o poszczególne orzeczenia". - Chodzi o to, żeby zaszczuć człowieka, nie mając żadnych dowodów na nieprawidłowości - stwierdził.
Marcin Romanowski w Naddniestrzu? Politycy bezlitości, "wstyd i żenada"
- Mi się wydaje, że ani on, ani Ziobro przed zmianą władzy do Polski nie wrócą - stwierdził z kolei Michał Nieznański z Konfederacji, dodając, że obecność Romanowskiego w Naddniestrzu jest "dziwna".
- Pan Romanowski to polski wróg publiczny, no może nie numer jeden, bo jest nim Zbigniew Ziobro, ale numer dwa i będzie bezwzględnie ścigany (...). Jego dni na wolności są policzone - zadeklarował z kolei Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej.
Minister cyfryzacji stwierdził, że Romanowski "dzisiaj puszcza oko do Putina, że może tam chciałby dostać jakiś azyl polityczny".
- To wstyd i żenada, że polski były minister sprawiedliwości szukał jakiegoś wsparcia w miejscach, które są wspierane przez Rosję. Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy człowiek pomyśli, że polskim państwem rządzili ludzie bezwstydni - powiedział.
Romanowski "udał się pod opiekę Putina?". Poruszenie w sieci
"Prawa ręka Ziobry, wiceminister u Morawieckiego, kumpel PiSowskich posłów pisze listy z Naddniestrza. Udał się pod opiekę Putina? Komentarz jest tu absolutnie zbędny" - napisał z kolei w mediach społecznościowych szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Krótki komentarz zamieścił szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski. "Kolejny zbieg okoliczności. A tak się obruszają na 'kremloprawicę'" - stwierdził.
Do postawy Prawa i Sprawiedliwości nawiązała także liderka Lewicy, Anna Maria Żukowska. "Jak się z tym czujecie? Czy Romanowski jest nadal członkiem waszej partii? Człowiek, zbieg, który ukrywa się u watażki Putina?" - wskazała, oznaczając we wpisie Jarosława Kaczyńskiego i oficjalne konto PiS.
Rząd uderza w Prawo i Sprawiedliwość. "Braun pewnie bije Kaczyńskiemu brawo"
"Zero zaskoczeń" - skomentował krótko minister finansów Andrzej Domański.
"Uciekać przed polskim wymiarem sprawiedliwości do marionetek Putina. To może być tylko działacz PiS" - napisał z kolei rzecznik rządu Adam Szłapka.
"Romanowski ukrył się u Putina. Braun pewnie bije Kaczyńskiemu brawo" - stwierdził europoseł KO Dariusz Joński. "Fałszywy obrońca polskości pod ruskim parasolem" - napisał Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej.
"Dochodzą do nas wieści, że Romanowski ukrywa się aktualnie w Naddniestrzu. Jak nisko trzeba upaść, aby ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości wśród rosyjskich żołnierzy? Takich ludzi chroni PiS. Rosja już tu jest" - stwierdził z kolei europoseł Robert Biedroń z Lewicy.
"Poseł PiS w części Mołdawii zajętej przez Rosjan. To potwierdza, że duża część PiS to po prostu ekspozytura rosyjskiego wywiadu" - napisał Roman Giertych.
Z kolei minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska w rozmowie z PAP stwierdziła, że "ucieczka do Naddniestrza to zarówno politycznie, jak i moralnie, skandaliczne zachowanie".
- Uciekinierzy z PiS, unikający odpowiedzialności prawnej, jak widać w standardzie ukrywają się albo na terenie Białorusi albo w regionie kontrolowanym przez Moskwę - dodała.
Krzysztof Lisek o Romanowskim. "Nie odbyło się bez wiedzy Moskwy"
- Nie sądzę, aby to wszystko odbyło się bez wiedzy Moskwy. Jurysdykcja mołdawska nie sięga do Naddniestrza, nie działają tam ani prokuratura, ani sądy, ani nawet służby mołdawskie - skomentował z kolei w rozmowie z PAP Krzysztof Lisek, były dyrektor programowy w International Republican Institute w Kiszniowie.
W jego ocenie Romanowski mógł znaleźć się w Naddniestrzu na dwa sposoby. Pierwsza z nich zakłada pomoc z Rosji. - Ponieważ enklawa jest pod kuratelą Moskwy, mógł po prostu przyjść rozkaz polityczny w sprawie uciekiniera z Polski, który władze w Tyraspolu wykonały - zauważył.
- Druga jest bardziej banalna. Romanowski mógł po prostu zapłacić łapówkę na granicy i został wpuszczony. Naddniestrze jest bardzo skorumpowanym regionem, gdzie pieniądze czynią cuda - podkreślił były europoseł.
Romanowski wysłał list z Naddniestrza. Prokuratura potwierdza
- Potwierdzam, że do Prokuratury Krajowej wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego - przekazał na konferencji prasowej prok. Przemysław Nowak. Dodał, że w kopii pisma, która została nadesłana przez Sąd Okręgowy w Warszawie były wiceminister poinformował, że przebywa w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza.
Przedstawiciel PK zacytował też fragment przesłanego pisma. "Informuję, iż zgodnie z prawem w sposób legalny mam wydany paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską" - przeczytał Nowak.
- Nie ma tu żadnego rozwinięcia, proszę mnie zwolnić od próby wyjaśnienia tego - zaznaczył. Rzecznik przekazał również dziennikarzom, że do tej pory nie nawiązano współpracy z władzami Naddniestrza, jako że polskie władze nie uznają jego niezależności.
- Więc jest to niezłe miejsce, żeby rzeczywiście się ukryć. Pozostaje współpraca z władzami Mołdawii. Podstawy faktyczne oczywiście są. Pytaniem otwartym jest, czy to będzie skuteczne. Ciężko odpowiedzieć - dodał prokurator.
Jak wskazał, polskie władze nie wiedzą, czy Romanowski rzeczywiście przebywa w Tyraspolu, wynika to jedynie z pisma otrzymanego Sądu Okręgowego i jest twierdzeniem podejrzanego.














