Reklama

Reklama

Marcelina Zawisza: Polscy producenci mogliby wytwarzać szczepionkę w całości

- Gdybyśmy jako państwo podjęli działania w styczniu ubiegłego roku, by przygotować linie produkcyjne i - przynajmniej częściowo - produkować szczepionkę, byłoby inaczej. (...) Polscy producenci leków mówią, że byliby w stanie wytwarzać ją w całości. To coś, o czym powinniśmy rozmawiać - stwierdziła w "Graffiti" Marcelina Zawisza.

Przypomnijmy - we wtorek premier Mateusz Morawiecki, minister zdrowia Adam Niedzielski i doradca rządu prof. Andrzej Horban rozmawiali z opozycją w sprawie programu szczepień.

Na spotkaniu Marcelina Zawisza poruszyła wątek pozyskania licencji na produkcję szczepionek przeciw COVID-19 w Polsce.

- Niestety rząd nie był w stanie odpowiedzieć, jakie działania zostały wykonane. Nie wiedzieli również, że Moderna na swojej stronie internetowej opublikowała informacje, że jest w stanie nie egzekwować patentu oraz że jest w stanie udzielić licencji na produkcję - mówiła Zawisza. Czytaj więcej na ten temat

Reklama

"Skupiliśmy się, niestety, na historii"

Pytana w "Graffiti" o komentarz do wtorkowej dyskusji Zawisza odpowiedziała: - Skupiliśmy się, niestety, głównie na historii, na tym, jak były organizowane testy, zamawiane szczepionki.

Zawisza pytała rząd o to, co zrobił od stycznia ubiegłego roku, by móc produkować szczepionki w Polsce.

- To nie tylko moje zdanie, to zdanie naukowców i samej Polpharmy twierdzącej, że byłoby to trudne, ale nie nierealistyczne i niewyobrażalne. Gdybyśmy jako państwo podjęli działania w styczniu ubiegłego roku, by przygotować linie produkcyjne i - przynajmniej częściowo - produkować szczepionkę, byłoby inaczej. (...) Polscy producenci leków mówią, że byliby w stanie wytwarzać ją w całości. To coś, o czym powinniśmy rozmawiać - podkreśliła.

Dodała, że "mamy prawo jako kraj do wydania licencji przymusowej, do tego, by negocjować z firmami farmaceutycznymi wydanie licencji".

- Biorąc pod uwagę, że ogromne środki publiczne zostały władowane w badania w początkowej fazie tworzenia szczepionki i dopiero w fazie, gdy było wiadomo, że będą one działać, zaangażował się kapitał prywatny, powinno być oczywistym, by uznać szczepionki za dobro publiczne. Mówią o tym nie tylko Lewica w Polsce, ale też sekretarz generalny ONZ czy rzecznik praw obywatelskich - wyjaśniła Zawisza.

- Rząd w Polsce nie prowadził tych działań od stycznia ubiegłego roku. Nie wiem, na co oni liczyli. Było wiadomo, że szczepionek nie wystarczy dla wszystkich - podkreśliła.

Za co Lewica chwali rząd?

Pytana o to, za co może pochwalić rząd po wtorkowym spotkaniu, odpowiedziała: za dwie rzeczy.

- Za pozytywną odpowiedź na pytanie senatora Koniecznego na temat tego, czy pracownicy z ochrony zdrowia będą szczepieni w trybie ciągłym. (...) Również za to, że ministerstwo zdrowia spotyka się z Naczelną Izbą Aptekarską po to, by porozmawiać o przyznaniu farmaceutom możliwości do kwalifikowania szczepień. To coś, o co Lewica postulowała. Mogliby oni przeprowadzać wywiad, sprawdzić, czy dana osoba ma jakieś przeciwskazania, choroby, a później wykonać to szczepienie. To dzieje się już w innych krajach europejskich. (...) Jeśli chcemy szczepić szybko i skutecznie, to dobra droga - wyjaśniła Zawisza.

Zapisy na szczepienia przez POZ

Posłanka Lewicy mówiła również o propozycji jej ugrupowania.

- Zaproponowaliśmy odejście od centralizacji procesu zapisu na szczepienia i przenieść to na nasze przychodnie rodzinne, by one zbierały listę chętnych na szczepienia. (...) Minister Dworczyk od razu odrzucił tę propozycję. Powiedział, że oni są jeszcze przed ewaluacją systemu działającego obecnie. Był zadowolony z niego. Ja mniej, bo czułam przerażenie, myśląc o konsekwencjach tłoczenia się seniorów i seniorek w przychodniach - podkreśliła.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy