Reklama

Reklama

Manifestacja w Warszawie. Protestujący przeszli przed siedzibę PiS

​Grupa demonstrujących zgromadzonych na Placu Zamkowym po apelu przemawiającej tam liderki Strajku Kobiet Marty Lempart skierowała się na ul. Nowogrodzką przed siedzibę PiS. Ich przemarsz próbowała zablokować policja.

W niedzielę o godz. 18 na Placu Zamkowym odbyła się manifestacja poparcia dla obecności Polski w Unii Europejskiej będąca reakcją na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł o niezgodności z konstytucją niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. Inicjatorem wiecu był lider PO Donald Tusk.

Wśród przemawiających na Placu Zamkowym była również liderka Strajku Kobiet Marta Lempart, która zaprosiła zgromadzonych na późniejszy "spacer", dając do zrozumienia, że chodzi o kolejną manifestację.

Po zakończeniu wiecu część osób posłuchała jej apelu i poszła w kierunku ul. Nowogrodzkiej, przy której mieści się siedziba Prawa i Sprawiedliwości. Większość manifestujących po chwili rozeszła się ze względu na konieczność omijania policyjnych blokad oraz na szybkie tempo przemarszu. W kierunku ul. Nowogrodzkiej wciąż idzie jednak grupa kilkudziesięciu osób, którym towarzyszy podobna liczba funkcjonariuszy policji.

Stołeczna policja poinformowała na Twitterze, że "zgromadzenia na terenie Starego Miasta przebiegały spokojnie". "Po ich zakończeniu część osób udała się w kierunku ul. Nowogrodzkiej. Przejście to spowodowało zagrożenie w ruchu drogowym. W związku z powyższym podjęto kilkukrotnie interwencje, zmieniając trasę przemarszu na ulice o mniejszym natężeniu ruchu" - podano.

Reklama

Jak napisali policjanci, "wobec osób podjęto czynność legitymowania. Nakładane są mandaty karne, w przypadku odmowy przyjęcia kierowane są wnioski o ukaranie do sądu. Jeden z policjantów został uderzony kamieniem. Zatrzymano jedną osobę za naruszenie nietykalności policjanta".

- Na trasie przemarszu policjanci podjęli interwencję wobec osoby używającej racy. W momencie, kiedy próbowano ją odbić, jeden z policjantów użył środka bezpośredniego w postaci gazu - poinformował rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak.

Wskazał, że wystarczy zgłosić w zgromadzenie w ratuszu, wtedy policja zapewnia bezpieczeństwo na całej trasie zarówno uczestnikom, jak i kierującym pojazdami. - Niestety postawa, którą dzisiaj widzimy, to przejaw lekceważącego podejścia do bezpieczeństwa w ruchu drogowym - oznajmił rzecznik KSP.  


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje