Reklama

Reklama

Macierewicz: Stanowisko prezydenta jest szokujące

"To zły znak dla niepodległości Polski i odbudowy armii" - tak decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej skomentował w rozmowie z Radiem Wnet były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

"To gest wzmacniający środowiska wywodzące się wprost ze stanu wojennego. Ludzie, którzy są związani z tamtym okresem, będą uważali prezydenta za swojego obrońcę. Bardzo źle się stało. To zły znak dla niepodległości Polski i odbudowy armii" - ocenił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

"Prezydent w swoim stanowisku uznał, że niesprawiedliwym jest możliwość degradowania osób związanych zwłaszcza ze stanem wojennym i WRON. I to stanowisko jest szokujące. Żałuję, że doszło do momentu, w którym prezydent wybrany w wolnych wyborach przez obóz patriotyczny formułuje takie stanowisko" - mówił Macierewicz w Radiu Wnet. Dodał, że decyzja ta będzie teraz powodem do "dylematów dla ludzi obozu patriotycznego".

Reklama

"To kolejny krok w bardzo złą stronę (...) Z jednej strony prezydent słusznie nazywa zbrodnię zbrodnią, ale jednocześnie mówi, że za zbrodnię nie będzie konsekwencji" - ocenił były szef MON.

Macierewicz zwrócił uwagę, że decyzja prezydent ma znaczenie nie tylko polityczne. "W wymiarze ogólnospołecznym to znak cofnięcia przemian w Polsce do bardzo wczesnego etapu umów w Magdalence. To naprawdę jest bardzo zła decyzja dla procesu odbudowy niepodległości Polski, a zwłaszcza procesu odbudowy siły, morale, jednoznacznego stanowiska odbudowy polskiego wojska" - powiedział.

Macierewicz powiedział także, że w armiach wielu krajów decyzja degradacyjna ma ostateczny charakter.



Weto prezydenta

Prezydent poinformował w piątek, że zdecydował o zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej, która daje możliwość pozbawiania stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu". Podkreślił, że ma ogromne wątpliwości dotyczące tej ustawy. Dotyczą one m.in. braku środka odwoławczego w przypadku pozbawianych stopni wojskowych członków WRON.

W uzasadnieniu weta do tzw. ustawy degradacyjnej, prezydent podkreślił m.in., że jest dla niego mało dyskusyjne, czy należy odebrać stopnie wojskowe kierownictwu WRON. Wskazał jednak, że nie tylko ci ludzie składali się na WRON. Oświadczył również, że rozwiązanie, iż wszyscy członkowie WRON nie mają możliwości złożenia żadnych wyjaśnień i żadnego środka odwoławczego i po wydaniu obwieszczenia tracą stopień wojskowy, jest czymś z czym nie może się zgodzić.

Ponadto - jak stwierdził prezydent - tzw. ustawa degradacyjna daje możliwość odebrania stopnia wojskowego osobie nieżyjącej. Jednak gdy nie ma nikogo z rodziny, ani organizacji kombatanckiej, która w takim przypadku przystąpiłaby do postępowania, nie ma osoby, ani instytucji, która reprezentowałaby interesy osoby nieżyjącej. Według prezydenta "od strony moralnej to bardzo poważny mankament" tej ustawy.

Ustawa zakłada możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m.in. WRON, KBW, pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy