Reklama

Reklama

Lekarze przyjadą ze Wschodu? MZ dementuje

Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi rozmów z Ukrainą w sprawie "ściągania do Polski medyków ze Wschodu" - podał w środę resort, w reakcji na medialne doniesienia. MZ przekazało, że od dawna analizuje rozwiązania w sprawie dopuszczania cudzoziemców do wykonywania zawodu lekarza.

"Dziennik Gazeta Prawna" podał, że rząd chce ściągnąć do Polski medyków ze Wschodu - planuje uproszczenia w ich zatrudnianiu, by załatać dziury kadrowe i osłabić presję płacową w służbie zdrowia.

"W nawiązaniu do artykułu "Likari, łaskawo prosymo! Lekarze, zapraszamy!", który ukazał się dzisiaj w +Dzienniku Gazecie Prawnej+, wyjaśniamy, że Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi rozmów ze stroną ukraińską w sprawie +ściągania do Polski medyków ze Wschodu+" - zapewnił resort.

"Obecnie analizujemy rozwiązania prawne innych państw, które dotyczą dopuszczania cudzoziemców do wykonywania zawodu lekarza. Te prace trwają już od dłuższego czasu i nie są związane z ostatnimi wydarzeniami w służbie zdrowia. Nie chcemy w ten sposób +osłabić presji płacowej w służbie zdrowia+ - jak sugeruje artykuł" - podało MZ.

Reklama

Ministerstwo wyjaśnia, że rozważane zmiany w przepisach byłyby odpowiedzią na potrzeby podmiotów leczniczych, które - w ocenie młodych lekarzy - są zlokalizowane w nieatrakcyjnych rejonach Polski, lub dana specjalizacja jest - w ich ocenie - nieatrakcyjna, co powoduje braki kadrowe.

"DGP" podał, powołując się na dane Naczelnej Izby lekarskiej, że w Polsce leczy 1137 obcokrajowców z 98 państw - przede wszystkim Ukrainy (306), Białorusi (139) i Niemiec (81). Gazeta wskazała, że obecnie lekarz spoza UE, zanim zacznie pracę w Polsce, musi najpierw nostryfikować dyplom i uzupełnić różnice w wykształceniu, zdać egzamin z języka polskiego (medycznego) i uprawniający do wykonywania zawodu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje