Reklama

Reklama

Kukiz: Media partycypują w łamaniu prawa

Media, relacjonując wystąpienia kandydatów do samorządu przed formalnym ogłoszeniem terminu wyborów, partycypują w łamaniu prawa - powiedział Paweł Kukiz na spotkaniu z mieszkańcami regionu w Opolu. Dodał, iż rozważa zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie.

Lider Kukiz'15 wyraził pogląd, że w Polsce od kilku miesięcy prowadzona jest nielegalna kampania wyborcza, w której aktywnie uczestniczą media. Jego zdaniem jest to kolejny przykład upadku w Polsce zasad praworządności i postępującej anarchizacji.

"Dopóki szef Państwowej Komisji Wyborczej nie ogłosi oficjalnie terminów wyborów, to kampanie promocyjne kandydatów są działaniami nielegalnymi, w których uczestniczą także media - od TVN, przez różne redakcje i portale po TVP. Zastanawiam się, czy nie zgłosić do prokuratury tych wszystkich redakcji i kandydatów" - powiedział Kukiz.

Reklama

Pytany o to, czy jego zdaniem Małgorzata Gersdorf nadal jest prezesem Sądu Najwyższego, Kukiz odpowiedział: "Czy nadal jest prezesem? Ja uważam, że tak. Nadal uważam, że sytuacja w sądownictwie jest skandaliczna. Zmiany są potrzebne, jednak sposób przeprowadzenia tych zmian przez Prawo i Sprawiedliwość jest niedopuszczalny" - podkreślił Kukiz.

W jego ocenie w polskim sądownictwie nadal funkcjonuje - jak to określił - struktura mafijna, którą należy rozbić. Poseł uważa jednak, że proponowane przez PiS zmiany nie prowadzą do naprawy sądownictwa, a polegają jedynie na zastąpieniu jednej grupy inną - uzależnioną od woli rządzącej partii politycznej.

"My uważamy, że KRS powinni wybierać obywatele. Tak jak sędziów pokoju, którzy rozstrzygaliby sprawy o najmniejszym ciężarze gatunkowym. Niezależność sądów powinna polegać na poddaniu ich kontroli obywateli" - powiedział Kukiz.

Podczas spotkania kilkukrotnie wracał temat nowelizacji ustawy o IPN. Zdaniem lidera Kukiz'15 jej przegłosowanie odbyło się ze szkodą dla Polski.

"Najpierw pisze się fatalną ustawę o IPN, a następnie - jak dochodzą informacje - w siedzibie Mossadu, w Izraelu były prowadzone rozmowy na temat zmiany tej ustawy i odwrócenie kota ogonem w ciągu ośmiu godzin. Dla mnie, jako Polaka, po prostu jest to hańbiące" - powiedział Kukiz, który przyrównał działania polskich władz do zachowania yorków, obszczekujących niedźwiedzia i uciekających po pierwszym jego ruchu.

Kukiz sceptycznie odniósł się do rządowych akcji "500 plus" i "300 plus". W jego ocenie zamiast tego typu świadczeń, należałoby podnieść kwotę wolną od podatku dla każdego obywatela do poziomu jaki przysługuje parlamentarzystom, czyli 30 tysięcy złotych, dzięki czemu każdy zarabiający nie mniej niż 2500 złotych miałby miesięcznie do dyspozycji blisko pięćset złotych więcej niż obecnie.

"Musimy zadać sobie pytanie, dlaczego z Polski uciekło dwa miliony Polaków, których teraz musimy zastępować Ukraińcami. Uciekali przed nadmiernymi podatkami. Straszne jest, że połowa Polaków nie wie nawet, że płaci podatki. Za te pieniądze potem utrzymuje się np. armię urzędników w Powiatowych Urzędach Pracy, gdzie same ich pensje to pięć miliardów złotych, kiedy praktycznie bezrobocia już nie ma" - powiedział Kukiz.

Odnosząc się do pytania o prawa Ukraińców w Polsce i ich rzekome sympatie do poglądów Stefana Bandery, Kukiz podkreślił, że nie należy oceniać wszystkich tą samą miarą, a jego ugrupowanie jako jedyne opowiedziało się za penalizacją zwolenników "banderyzmu" na terenie Polski. Poseł sceptycznie odniósł się do opinii niektórych polskich polityków, którzy uważają za konieczne uważają bezkrytyczne wspieranie Ukrainy jako przeciwwagi dla Rosji.

"W dużej mierze to fobia antyrosyjska, która powoduje, że oni uważają, że Ukraińcy chronią nas w tej chwili przed Rosjanami. Ja się z tym zgodzić nie mogę" - powiedział.

Zdaniem Kukiza od kilku lat niesłusznie jego ruchowi przypina się łatkę "przystawki PiS", chociaż on sam odrzucił złożoną przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego propozycję objęcia teki wicepremiera, a jego ugrupowanie nie głosuje za ustawami PiS tak często jak robi to PSL i PO.

"Chcemy zmienić system. W tej kadencji to się nie udało. Ale liczę na to, że w przyszłych wyborach żadna z dotychczasowych partii - ani PiS, ani PO nie będą mogły samodzielnie rządzić. Wtedy wystarczy nam kilka procent poparcia i posłowie, którzy będą jak Spartanie, a przedstawimy twarde warunki koalicyjne. Jeżeli się nie uda, wyznaczę kogoś zaufanego na swoje miejsce, odejdę z polityki i będę śpiewał piosenki o kwiatkach i ptaszkach" - zapewnił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne