Reklama

Reklama

Krzyki i kłótnie na posiedzeniu sejmowej komisji

Z opóźnieniem rozpoczęło się posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Zapowiadane było na 17. Pierwsze kłopoty zaczęły się po tym, kiedy okazało się, że sala zarezerwowana na posiedzenie jest za mała. Kolejne, kiedy posłanki opozycji domagały się wpuszczenia przedstawicieli organizacji pozarządowych do Sejmu. Sejmowa komisja opowiedziała się dzisiaj za odrzuceniem obywatelskiego projektu zaostrzającego przepisy aborcyjne. Teraz projekt będzie głosowany w Sejmie.

Komisja zajęła się projektem na popołudniowym posiedzeniu. Zgłoszono wnioski o odrzucenie projektu w całości; złożył je Witold Czarnecki (PiS) oraz grupa posłów PO. Nowoczesna złożyła wniosek o wysłuchanie publiczne.

Wniosek o odrzucenie, jako najdalej idący, głosowano jako pierwszy i na tym zakończono posiedzenie. - W czwartek w Sejmie odbędzie głosowanie nad sprawozdaniem komisji sprawiedliwości, która rekomenduje odrzucenie projektu ustawy zaostrzającego prawo aborcyjne - poinformował polityk PiS. 

Awantura przed posiedzeniem

Na początku posiedzenia Borys Budka (PO) zarzucił, że zwołano je "w nieregulaminowym trybie", bo upłynęło zbyt mało czasu od zwołania posiedzenia do jego rozpoczęcia. - Nie dość, że posiedzenie odbywa się w warunkach urągających jakimkolwiek zwyczajom parlamentarnym, to jeszcze jest nieregulaminowe - mówił. Po tej wypowiedzi postanowiono zmienić salę na większą.

Reklama

Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz zwróciła uwagę, że w tym samym czasie na sali plenarnej toczyć się będzie dyskusja nad projektem ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 

- PiS po prostu myśli, że jeżeli my zajmiemy się obroną praw obywatelskich na sali plenarnej, to nie zauważymy, co się dzieje z prawami kobiet (...). Ja mogę powiedzieć - absolutnie tak nie będzie. Będziemy walczyć na obu frontach o to, by Polska w dalszym ciągu została cywilizowanym państwem - oświadczyła posłanka Nowoczesnej.

Oburzenia decyzją przewodniczącego komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza z Prawa i Sprawiedliwości, który postanowił zająć się dziś projektem, nie kryją posłanki Platformy Obywatelskiej. W ocenie Joanny Muchy, partia rządząca chce jak najszybciej uchwalić zakaz aborcji. 

- Spodziewamy się tego, że PiS będzie chciał całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Przestraszyli się, przestraszyli się, to widać w sposób wyraźny, tych protestów, które odbyły się w poniedziałek - powiedziała posłanka PO, dodając, że manifestacje przeciwników zakazu aborcji mogą się nasilić.

Przed południem marszałek Senatu Stanisław Karczewski przypomniał, że projekt skierowany do dalszych prac ma charakter obywatelski, a nie jest inicjatywą PiS. Marszałek dodał, że na razie wstrzymano prace legislacyjne w Senacie nad ustawą antyaborcyjną. Przyznał jednak, że we wstępnej propozycji znalazł się przepis rozszerzający ochronę życia nienarodzonych dzieci, u których wystąpiło podejrzenie zespołu Downa. Temu pomysłowi sprzeciwiły się posłanki PO.

Obywatelski projekt komitetu "Stop Aborcji" zaostrza przepisy dotyczące dopuszczalności usuwania ciąży. Sejm skierował projekt komitetu "Stop aborcji" do dalszych prac w komisji 23 września. Posłowie odrzucili wówczas projekt liberalizujący przepisy aborcyjne przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety".

Projekt komitetu "Stop aborcji" przewiduje bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto powoduje śmierć dziecka poczętego. Nowością w tym projekcie - w stosunku do wcześniejszych prób zaostrzenia ustawy dot. aborcji - jest karanie kobiet, które poddadzą się aborcji.

Reakcją na decyzję posłów były tzw. czarne protesty w całym kraju. Według policji, w poniedziałek w całym kraju w 143 zgromadzeniach, związanych z tzw. czarnym protestem, uczestniczyło ok. 98 tys. osób.

W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (z 1993 r.) aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. W obywatelskim projekcie są zapisy uchylające te możliwości.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy