Reklama

Reklama

Kryzys na granicy: Siłowa próba przedarcia się migrantów. Dwóch żołnierzy w szpitalu

Dwóch polskich żołnierzy trafiło w niedzielę wieczorem do szpitala, po kolejnej siłowej próbie przedarcia się migrantów z Białorusi do Polski. Do zdarzenia doszło niedaleko Usnarza Górnego - poinformowała rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Od początku ogłoszenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy z Białorusią wydano 1287 zezwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami - dodała.

Grupa cudzoziemców licząca około 60 osób próbowała siłowo wedrzeć się do Polski - poinformowała rzeczniczka Straży Granicznej. Obcokrajowcy mieli być "bardzo agresywni". Wśród nich - według rzeczniczki - były także osoby z koczowiska, utrzymywanego przez stronę białoruską na wysokości Usnarza Górnego.

Dwóch żołnierzy trafiło do szpitala

- Cudzoziemcy używali kijów i rzucali kamieniami w funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy Wojska Polskiego. Jeden z żołnierzy został uderzony przez cudzoziemca gałęzią w twarz, a drugi kamieniem w twarz. Obaj musieli zostać przewiezieni do szpitala w Białymstoku. Ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Już opuścili szpital - powiedziała Michalska.

Zatrzymano kolejne osoby przewożące nielegalnych imigrantów

Jak dodała, drobnych obrażeń, niewymagających pomocy medycznej doznali również funkcjonariusze SG. Ostatecznie migrantom nie udało przedrzeć się na polską stronę. - Wśród osób forsujących granicę, funkcjonariusze rozpoznali białoruskich żołnierzy w cywilnych ubraniach, którzy m.in. nożycami cięli concertinę (drut kolczasty - red.) - podkreśliła rzeczniczka.

Reklama

Przypomniała przy tym, że w sobotę cudzoziemcy również próbowali bezskutecznie przedrzeć się do Polski także w okolicach Usnarza Górnego. Grupa 70 osób rzucała wtedy m.in. kamieniami. Z informacji Straży Granicznej wynika, że od soboty w koczowisku w Usnarzu Górnym po stronie białoruskiej nie ma już żadnych osób. Pozostały jedynie namioty, a miejsca pilnują białoruskie służby.

Media: Pośród migrantów niezidentyfikowany człowiek

Zamaskowane osoby, prawdopodobnie migranci, niszczą odcinek ogrodzenia na granicy Białorusi z Polską - wynika z nagrania opublikowanego w poniedziałek na Twitterze przez opozycyjny białoruski serwis informacyjny Nexta. Sugeruje on, że wśród tych osób jest przedstawiciel białoruskich władz.

"Nowe nagranie z granicy białorusko-polskiej. Pośród migrantów jest niezidentyfikowany człowiek z jasnożółtym kapturem i w maseczce. Wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby nie to, że nie wygląda on w ogóle jak migrant" - napisał Nexta.

"Jak myślicie, która białoruska instytucja popełnia ten akt międzynarodowego terroryzmu?" - dodał.

Wydano prawie 1,3 tys. zezwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami

Od początku ogłoszenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy z Białorusią wydano 1287 zezwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami.

Na terenie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej do tej pory wydano 1138 pozwoleń, natomiast na obszarze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej - 149. Większość składanych wniosków motywowana jest koniecznością odwiedzin krewnych.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią - w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego - obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy wydanego na wniosek Rady Ministrów rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. 30 września Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni, dzień później opublikowano rozporządzenie prezydenta w tej sprawie.

Od początku października Straż Graniczna zanotowała około 13,3 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje