Reklama

Reklama

Krótka broń palna na polowaniach. Jest projekt ministerstwa

Myśliwi podczas polowań będą mogli korzystać z krótkiej broni palnej - wynika z projektu rozporządzenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wyjaśniono, że łowczy taką broń będą mogli wykorzystać np. do dostrzelenia tzw. postrzałków. Po zmianach, będzie można też polować z noktowizją m.in. na lisy.

W piątek na stronach Rządowego Centrum Legislacji (RCL) opublikowano projekt nowelizacji rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska ws. szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz.

W projektowanym rozporządzeniu zaproponowano m.in. rozszerzenie katalogu broni palnej, jaka może być wykorzystywana do wykonywania polowania, o krótką broń palną z przeznaczeniem do dostrzeliwania postrzałków zwierzyny oraz uśmiercania drapieżników schwytanych w pułapki żywołowne.

"Zaproponowana zmiana ma na celu przede wszystkim poprawę bezpieczeństwa myśliwych i używanych do polowania psów myśliwskich przy wykonywaniu czynności dostrzeliwania rannej zwierzyny. Ranna zwierzyna co do zasady uchodzi w trudno dostępne, porośnięte gęstą roślinnością miejsca, w których operowanie długą myśliwską bronią palną jest utrudnione. Dodatkowo używana do polowań myśliwska długa broń palna w większości przypadków wyposażona jest w celowniki optyczne pozwalające oddawać skuteczne strzały na dalsze odległości, ale ze względu na powiększenie i ograniczone pole widzenia utrudnia uchwycenie celu na krótkim dystansie" - wskazano w uzasadnieniu projektu.

Reklama

Mniejszy kaliber amunicji. "Ograniczenie huku"

Odnośnie pułapek zwrócono uwagę, że "aktualnie używana do polowania myśliwska broń palna długa dysponuje energią kinetyczną wystrzeliwanych z niej pocisków znacznie przewyższającą potrzeby związane ze skutecznym uśmierceniem schwytanych w pułapki żywołowne drapieżników, co dodatkowo powoduje ryzyko rykoszetów spowodowanych brakiem możliwości wytracenia energii kinetycznej pocisku w celu".

Autorzy projektu zwracają uwagę, że stosowanie przez myśliwych broni krótkiej przy polowaniach dopuszczalne jest w wielu krajach europejskich.

Projekt przewiduje ponadto możliwość zastosowania mniejszych niż dotychczas kalibrów myśliwskiej broni palnej długiej przy polowaniu. "Pozwoli to na stosowanie do polowania na drapieżniki amunicji mniejszych niż dotychczas, ale równie skutecznych kalibrów, które są powszechnie używane do polowania na drapieżniki w innych krajach, np. w Czechach, Niemczech i Austrii. Dodatkową zaletą stosowania mniejszych niż dotychczas kalibrów jest znaczne ograniczenie huku wystrzału, co poprawia komfort polowania oraz niweluje związaną z nim uciążliwość, szczególnie w porze nocnej, dla innych osób zamieszkujących w pobliżu obwodów łowieckich" - dodano.

Noktowizory mają pomóc z walce ze wścieklizną

Nowe przepisy pozwolą ponadto wykorzystywać termowizyjne i noktowizyjne urządzenia celownicze przy polowaniu na drapieżniki. Takiego sprzętu będzie można też używać polując nocą na inwazyjne gatunki obce.

Według autorów projektu umożliwienie polowania na drapieżniki z noktowizją może pozwolić skuteczniej walczyć ze wścieklizną. "Analiza aktualnej sytuacji epizootycznej w tym zakresie wskazuje, iż ze względu na liczną populację drapieżników, w szczególności lisów, zasięg występowania wścieklizny w Polsce zwiększył się i aktualnie odnotowuje się przypadki tej choroby na obszarach, które w ostatnich latach były od niej wolne" - podkreślono.

Nowe prawo pozwoli również na indywidualne polowania na zające przy pomocy ptaków łowczych. "Zaproponowana zmiana stanowi odpowiedź na zgłaszane od wielu lat postulaty sokolników. Sokolnictwo jest marginalną dziedziną łowiectwa - obecnie zajmuje się nim około 250 osób w kraju na blisko 128 tys. myśliwych. Niemniej jednak należy zauważyć, iż polskie sokolnictwo jest wpisane na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO, a sokolnicy są zobowiązani do pielęgnowania tej sztuki. Zaproponowane w projektowanym rozporządzeniu zmiany zapewnią dalszy rozwój i kultywowanie sokolniczych tradycji w Polsce" - podkreślono w uzasadnieniu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy