Reklama

Reklama

Koszalin: Sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu wobec organizatora escape roomu

Sąd Okręgowy w Koszalinie przedłużył tymczasowy areszt wobec Miłosza S., organizatora escape roomu, w pożarze którego zginęło pięć 15-letnich dziewcząt o kolejne dwa, a nie trzy miesiące, jak chciała prokuratura.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Koszalinie rozpatrywał na niejawnym posiedzeniu wniosek prokuratury okręgowej o przedłużenie o trzy miesiące tymczasowego aresztowania wobec Miłosza S., organizatora escape roomu - tzw. pokoju zagadek - gdzie zginęło pięć 15-letnich dziewcząt.

Prokurator referent Małgorzata Sielska po wyjściu z sali rozpraw poinformowała, że "sąd uwzględnił wniosek prokuratury i przedłużył areszt wobec podejrzanego Miłosza S., uznając po raz kolejny argumentację obrońców za niezasadną". Powiedziała przy tym, że areszt został przedłużony o dwa miesiące. Prokuratura wnosiła o areszt na kolejne trzy miesiące.

Reklama

Mec. Wiesław Breliński, jeden z obrońców Miłosza S., poinformował, że sąd przedłużając areszt o dwa miesiące "wskazuje, że czas najwyższy, by czynności  z udziałem naszego klienta były wykonane".

Dodał, że obrona "jest zadowolona, że sąd dostrzega przewlekłość postępowania, (...) konieczność przyspieszenia czynności związanych z naszym klientem". "To nas satysfakcjonuje" - podkreślił Breliński, mówiąc przy tym, że sam fakt przedłużenia aresztu "nie satysfakcjonuje".

Podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa

Obrona poinformowała, że będzie się zastanawiać wspólnie z klientem nad odwołaniem od decyzji sądu, która jest nieprawomocna. W ocenie Brelińskiego podjęcie kroków odwoławczych spowoduje jednak "wyjęcie z postępowania przygotowawczego akt na co najmniej jeden miesiąc".

Rzecznik prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, informując 19 września o złożonym wniosku, mówił, iż prokuratura w jego uzasadnieniu wskazała, że nie wszystkie czynności ujęte w poprzednim wniosku zostały zrealizowane. Poinformował, że prokuratura m.in. "oczekuje na uzupełnienie części ze zleconych opinii, trwają też przesłuchania świadków". Gąsiorowski dodał wówczas, że w tej obszernej sprawie nadal gromadzony jest materiał dowodowy.

28-letni Miłosz S. jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt, które 4 stycznia 2019 r. zginęły w pożarze. Czyn ten jest zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt

Miłosz S. zarzuty usłyszał 6 stycznia, następnego dnia decyzją Sądu Rejonowego w Koszalinie został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Areszt wobec Miłosza S. sąd okręgowy, przychylając się do wniosku prokuratury,  przedłużał dwukrotnie. Na postanowienie z 2 lipca obrońcy podejrzanego wnieśli zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Ten 23 lipca go nie uwzględnił. Sąd wówczas zdecydował o nieujawnianiu mediom uzasadnienia postanowienia, m.in. ze względu na aspekty sprawy objęte tajemnicą śledztwa.

Do tragicznego pożaru w escape roomie "To Nie Pokój" w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88  doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy, trzeciej "d" Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Według wstępnych ustaleń prokuratury, przyczyną pożaru  był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek.

Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia. Dziewczęta spoczęły obok siebie na koszalińskim cmentarzu komunalnym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje