Reklama

Reklama

Kornel Morawiecki w RMF FM: Przecież na Donbas najpierw Kijów puścił czołgi

"Ja tej agresywnej polityki rosyjskiej tak specjalnie nie widzę. (…) Przecież na Donbas najpierw Kijów puścił czołgi, samoloty i armaty" - mówi Poranny gość RMF FM Kornel Morawiecki, pytany o politykę prowadzoną przez Rosję. "Tam była sprawa wielkiego zawirowania związana z prezydentem Janukowyczem, który miał olbrzymie poparcie" - podkreślił. I jednocześnie zaznaczył "jestem najbardziej propolskim politykiem".

Robert Mazurek: Dzień dobry, moim i państwa gościem jest Kornel Morawiecki, poseł koła Wolni i Solidarni.

Kornel Morawiecki: - Dzień dobry.

Zaczniemy od tego, że Mateusz Morawiecki, znany panu skądinąd premier RP, musi nie przepraszać, ale sprostować to, co powiedział w sprawie budowy dróg i mostów za rządów PO.

- Ja rozumiem, że to sprostowanie może będzie właściwie, bo powiedział, że wydajemy, a nie wydajemy, tylko będziemy wydawać. Sąd zdaje się taką formułę przyjął i zarzucił premierowi taką formułę. No może pan premier jest przemęczony, może się trochę nieprecyzyjne wyraził. I ja to wszystko rozumiem, ale nie róbmy z tego awantury.

Reklama

Ale jak pan się widzi z panem Mateuszem Morawieckim, to nie mówi pan do niego "panie premierze"?

- No nie mówię tak.

Bo pan teraz mówi "pan premier".

- Ja mówię oficjalnie, ja z panem rozmawiam.

Ja wiem, oczywiście.

- ....to tak samo jak dla pana premier. No tak, oczywiście, oczywiście, tak, tak. Ja rozumiem, pięć miliardów tam było. I rzeczywiście PO wydała rocznie mniej więcej 600 ileś tam milionów na te drogi lokalne, a tutaj ten rząd planuje na przyszły rok pięć mld wydać, więc było to pewne przejęzyczenie, że wydajemy, a nie będziemy wydawać, a i tak ten rząd wydawał chyba w zeszłym roku ok. 1,5 mld, to jest dwa razy tyle, co PO.

Dobrze, to wiemy będzie sprostowanie, zostawmy to...

- Będzie, będzie, tak...

Ja chcę pana spytać o co innego - otóż usłyszeliśmy też w serwisie zapewnienia prezydenta Dudy, że jesteśmy w zasadzie gotowi, a w każdym razie na pewno będziemy, na zbudowanie stałej bazy amerykańskiej  w Polsce. Szef Kancelarii Premiera mówił w naszym studiu, że ona mogłaby powstać na wschodzie Polski. I pytanie, czy Fort Trump jest nam potrzebny, czy też niepotrzebnie będziemy drażnić Rosjan?

- Ja patrzę i słyszę, patrzę, z pewną rezerwą na tę inicjatywę polsko-amerykańską. Ja wolałbym, żebyśmy polskie pieniądze wydawali na polską armię, polskich żołnierzy, niż na amerykańskich.

Dlaczego jest nam niepotrzebna amerykańska baza?

- Z różnych względów mam tutaj krytyczną relację do tej bazy.

W tej sprawie ma pan inne zdanie niż nie tylko własny syn, ale cały obóz PiS.

- W dużym stopniu mam krytyczne uwagi, choć oczywiście nie znam wszystkich szczegółów, dużo mniej wiem itd. Chodzi mi o to... Zacznijmy od tego, panie redaktorze, że wtedy, jak się Niemcy jednoczyły, że te mocarstwa, które zgodziły się na zjednoczenie Niemiec, zresztą Polska wtedy również się zgodziła, bez warunków wstępnych, to były błędy pana prezydenta Wałęsy i premierów Mazowieckiego i Bieleckiego - tak, wtedy, to było początek lat 90. Wtedy była klauzula, że wojska NATO nie będą się przesuwać na tereny dawnych byłych państw Układu Warszawskiego...

Jasne.

- No i teraz...

Chce mi pan powiedzieć, że my drażnimy Rosjan w ten sposób, że stawiamy bazę NATO?

- Ja chcę powiedzieć nie, że drażnimy. Uważam, że każde łamanie praw międzynarodowych to jest bardzo ryzykowne, strasznie ryzykowne.

Bardzo pana przepraszam, Rosjanie po wielokroć od tego czasu zdążyli złamać swoje umowy z nami.

- Jeden raz, panie redaktorze, czyli, jak zajęli Krym, ale wcześniej myśmy, bombardując Belgrad, doprowadzili do oderwania Kosowa od Serbii i myśmy zaczęli łamać prawo międzynarodowe w tym sensie, że ten zachodni świat.

Nie, panie marszałku, ale to powiedzmy wyraźnie: pan jest przeciwny budowie baz amerykańskich w Polsce.

- Nie widzę jakby potrzeby, bo to jest jakby szykowanie nas do wojny. My się starajmy poprawić stosunki z  Rosją, starajmy się nasycić ten cały układ polityki wschodniej jakąś taką pozytywną treścią, nie szukajmy zwady tutaj. 

A nie ma pan wrażenia, że tego rodzaju deklaracje, deklaracje jednak ojca premiera, będą pańskiemu synowi przysparzały problemów?

- Przepraszam, ja nie jestem po to, żeby mojemu synowi, który jest premierem, więc jest nade mną w jakimś sensie, bo jest moim - tak samo jak i pana premierem, prawda - żeby mu łagodzić drogi rządzenia. To nie jest moja rola, moją rolą jest myśleć tak, jak myślę o Polsce, żeby było najlepiej, nie tylko o Polsce, ale o Europie, o świecie...

Ale to co pan mówi, to tak - proszę wybaczyć - jakby pan myślał w tej chwili głównie o interesie Rosji.

- Nie, jaki interes Rosji? Nie, przepraszam, owszem, ja nie mówię...

Owszem, w naszym interesie leży to, żeby w Polsce...

- Panie redaktorze, nie jest w naszym interesie zmierzać w kierunku, w którym będzie zaostrzała się sytuacja polsko-rosyjska. Ani w rosyjskim, ani w naszym.

Tu zgoda, ale...

- I koniec. I europejskim. I światowym. I amerykańskim. Nie jest to w interesie, panie redaktorze.

Przez wiele lat wszystkie siły polityczne w Polsce zgadzały się, że taką "kotwicą" naszego bezpieczeństwa są dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi...

- Oczywiście, ja nie mówię, że nie.

...a najlepszym sposobem na zagwarantowanie tegoż bezpieczeństwa jest sprowadzenie tutaj na stałe baz amerykańskich.

- Tutaj, jeżeli... Ja bym wolał, żeby tę sprawę rozstrzygnęli między sobą Rosjanie i Amerykanie, żeby Putin...

Żeby oni się dogadali, czy mogą u nas stawiać bazy?

- No tak, w jakim sensie? No przepraszam, nie...

Muszę powiedzieć, że to brzmi jednak horrendalnie.

- Niehorrendalnie. Przepraszam, ja nie jestem za łamaniem traktatu międzynarodowego.

Pan jest za tym, żeby Amerykanie i Rosjanie nad naszymi głowami dogadali się w sprawie tego, czy u nas będą bazy.

- Nie, przepraszam, nad tym, czy nie obowiązuje już ten układ, bo może nie obowiązuje, bo może są jakieś inne zagrożenia? Ja nie wiem, ale przedstawianie Rosjan, to jest dla mnie oburzające nawet bym powiedział, panie redaktorze, że polskie elity, polskie media, polski rząd nastawia Polaków przeciwko Rosjanom. Rosyjskie elity, rosyjski rząd, rosyjskie media nastawiają Rosjan przeciwko Polakom. Przecież to jest coś niesamowicie szkodliwego dla obu tych naszych narodów.

Panie marszałku, kończąc ten wątek: czy zgodziłby się pan ze stwierdzeniem, ze jest pan najbardziej prorosyjskim politykiem w Polsce?

- Nie, ja absolutnie się nie zgadzam. Ja nie wiem, nie znam tutaj prorosyjskich, ale dla mnie jest... Nie wiem, kto tu jest bardziej prorosyjski...

Pan mówi, panie marszałku, że Rosja nie prowadzi...

- Jestem najbardziej propolskim politykiem.

Niech tak będzie. Czy Rosja nie prowadzi tak, jak pan mówi, agresywnej polityki?

- Przepraszam, ja tej agresywnej polityki rosyjskiej tak specjalnie nie widzę. Jest Donbas...

Właśnie chciałem panu powiedzieć: Niech pan się uda na Ukrainę, to pan zobaczy na własne oczy.

- Przepraszam, gdzie? 

Na wschodzie Ukrainy.

- W Donbasie, tak? Nie wiem, czy gdzie indziej. 

A Donbas to nie jest Ukraina?

- Ale przecież na Donbas najpierw Kijów puścił czołgi i samoloty, i armaty. Przecież panie redaktorze, tam była sprawa wielkiego zawirowania związana z prezydentem Janukowyczem, który miał olbrzymie poparcie demokratyczne na wschodzie. 

Panie marszałku, zostawmy rzeczywiście konflikt ukraiński. Pańskie ugrupowanie Wolni i Solidarni próbuje wystartować w wyborach samorządowych.

- Nie no, startuje! Panie redaktorze, bardzo przepraszam. Mamy 3/4...

Nie wszędzie wam się to udaje.

- Prawda. 

W Warszawie na listach...

- Nie wszędzie się udaje, ale pan mówi, że "próbuje", jak mamy 3/4 sejmików wojewódzkich zarejestrowanych, no to ja pana przepraszam.

Dobrze, panie marszałku, w takim razie: startujecie w Warszawie, próbowaliście też zarejestrować listę. Na 200 podpisów - 198 było sfałszowanych. A ja muszę powiedzieć, że to jest jednak rekord świata. Bo to znaczy, że nawet ci, którzy byli na tych listach, nie mówiąc już o ich rodzinach, się nie podpisali.

- Ja to rozumiem. To jest wyraźna prowokacja, wyraźny adresowany atak na nas. Nie rozumiem tego. Nie wiem, z jakich źródeł się ten atak bierze. Ale jest to atak na całe ugrupowanie.

Ale jak to atak? Sami pokazaliście sfałszowane podpisy - mówicie, że to jest "atak na nas". 

- No tak, panie redaktorze.

"Jak to?!"

- Przepraszam, pokazaliśmy...  Oczywiście osoba, która miała odpowiednie pełnomocnictwa od nas, poszła z tym do tego. Ale może była nieświadoma tego? Niech sprawę tych podpisów... Ja bardzo proszę... Zgłosiliśmy to policji, niech wyjaśnia to Polska, odpowiednie służby, panie redaktorze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL