Reklama

Reklama

Konflikt USA z Iranem. Andrzej Duda zabrał głos

"Zapewniam, że w sprawie ostatnich wydarzeń w Iraku działamy spokojnie i z rozwagą, mając na względzie w pierwszej kolejności bezpieczeństwo i interes Polski oraz naszych obywateli" - oświadczył w piątek prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Andrzej Duda zamieścił w piątek po południu wpis na Twitterze w nawiązaniu do amerykańskiego ataku w Bagdadzie, w którym zginął irański generał Kasem Sulejmani.

"Zapewniam, że w sprawie ostatnich wydarzeń w Iraku działamy spokojnie i z rozwagą, mając na względzie w pierwszej kolejności bezpieczeństwo i interes Polski oraz naszych Obywateli" - napisał prezydent. 

Wpisowi towarzyszy odniesienie do wcześniejszego oświadczenia Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Reklama

Zagrożenie dla Polski?

"W związku z ostatnimi wydarzeniami w Iraku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda zwrócił się do ministra spraw zagranicznych o udzielenie szczegółowych informacji, a także prowadzi bieżące konsultacje z ekspertami ds. Bliskiego Wschodu" - napisało w komunikacie BBN.

Jak zaznaczono, prezydent polecił BBN monitorowanie sytuacji w ciągłym kontakcie z MON, MSZ, polskim przedstawicielstwem przy NATO oraz miejscowymi placówkami dyplomatycznymi. "Prezydent wyraża nadzieję na deeskalację konfliktu, a także utrzymanie jedności euroatlantyckiej, służącej zapewnieniu stabilności w regionie" - podkreślono.

BBN podało także, że nie ma sygnałów wskazujących na zagrożenia dla Polski i jej obywateli.

NATO utrzymuje w Iraku misję szkoleniową, w której uczestniczy polskie wojsko. Polacy odpowiadają za szkolenie irackich żołnierzy w obsłudze i naprawach poradzieckiego sprzętu i uzbrojenia; polski kontyngent wojskowy służy też szkoleniami i doradztwem siłom jordańskim w zwalczaniu tzw. Państwa Islamskiego, działając w ramach globalnej koalicji przeciw IS. Zgodnie z postanowieniem prezydenta liczebność PKW w Iraku może wynieść do 350 żołnierzy i pracowników wojska.

Śmierć irańskiego generała

W nocy z czwartku na piątek w ataku na konwój samochodowy w Bagdadzie zginęli irański generał Kasem Sulejmani - dowódca elitarnej jednostki Gwardii Rewolucyjnej Al Kuds oraz jeden z dowódców proirańskiej milicji w Iraku Abu Mahdi al-Muhandis. 

Władze USA potwierdziły, że to siły amerykańskie zniszczyły pociskiem wystrzelonym z bezzałogowca samochód, którym jechali dowódcy. 

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif zagroził, że "USA poniosą odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje tego zbójeckiego awanturnictwa".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy