Reklama

Reklama

Konfederacja nie chce siedzieć za PiS. Spór o sejmowe ławy

Kancelaria Sejmu na pewno będzie poszukiwała porozumienia w sprawie podziału miejsc na sali obrad; niewykluczone są nowe propozycje - poinformował dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. Na przedstawioną dotychczas wstępną propozycję nie zgadza się Konfederacja.

"Za nami pierwsze spotkanie konsultacyjne i organizacyjne, które nie miało charakteru oficjalnego. Kancelaria Sejmu przedstawiła pewne sugestie, do których część z naszych partnerów zgłosiła zastrzeżenia. Przed nami kolejne rozmowy. Kancelaria Sejmu na pewno będzie poszukiwała porozumienia w tej sprawie. Niewykluczone są nowe propozycje" - poinformował PAP dyrektor CIS.

Pytany, kiedy będzie następne spotkanie w tej sprawie, Grzegrzółka stwierdził, że w przyszłym tygodniu.

Podział miejsc na sali obrad Sejmu był jednym z tematów wtorkowego spotkania kierownictwa Kancelarii Sejmu z przedstawicielami wszystkich klubów i koła Konfederacja.

Reklama

W środę szef koła Konfederacji Jakub Kulesza powiedział dziennikarzom, że Konfederacja podczas tych konsultacji przekazała swe uwagi. Pytany, czy prawdą jest - jak napisała "Rzeczpospolita" - że posłom Konfederacji zaproponowano miejsca po prawej stronie sali sejmowej, ale w ostatnich rzędach, Kulesza zadeklarował, że jego ugrupowanie na pewno nie zgodzi się na propozycję, aby jej posłowie siedzieli "w tylnych ławach Prawa i Sprawiedliwości".

"To by bardzo źle wyglądało. Mamy 11 rzędów na sali plenarnej, mamy 11 posłów, i nie ma żadnego powodu, aby posłów Konfederacji sadzać w oślej ławce" - stwierdził Kulesza.

Inny z polityków Konfederacji, lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki podkreślił, że jego ugrupowanie chce "takie miejsca, żeby mieć blisko do mównicy", bo posłowie Konfederacji zamierzają w "dużo i aktywnie przemawiać". Pytany, czy prawicowa partia przystałaby na miejsca po lewej stronie, Winnicki stwierdził, że w Sejmie kończącej się kadencji miejsca przydzielono według liczebności klubu poselskiego, a nie według "parytetu ideowego". "Kto, gdzie siedzi, jest drugorzędne. Najważniejsze jest to, żeby móc sensownie wypowiadać się w debacie sejmowej" - dodał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy