Reklama

Reklama

Kolejna odsłona sporu o sądy. Dyskusja w Senacie

W środę o godz. 17.40 Senat zakończył debatę nad nowelą ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Głosowanie - jak poinformowano - odbędzie się w bloku głosowań. Obecnie Senat ogłosił przerwę w obradach do godz. 20.

Po przerwie w Senacie według planów rozpocznie się debata nad drugą prezydencką ustawą - o Sądzie Najwyższym.

Dyskusję ws. KRS Senat zaczął we wtorek po godz. 15.30 i prowadził niemal do północy. Wznowiono ją w środę o godz. 10.00. Najpierw Senat wysłuchał wystąpienia RPO Adama Bodnara i senatorowie zadawali mu pytania. Przed godz. 14.00 zaczęły się liczne indywidualne wystąpienia senatorów.

"Wy po prostu chcecie, żeby było tak jak było. Mogą być bardzo kwieciste wypowiedzi, ale chodzi o to, aby nic się nie zmieniło" - mówił do senatorów PO Jerzy Czerwiński (PiS). Dodał, że "wymiar sprawiedliwości jest w tej chwili najsłabszym ogniwem państwa", a zgodnie z "ekonomiką działania" reforma zaczyna sie od KRS i SN, bo są najważniejsze.

Reklama

Wicemarszałek Bogdan Borusewicz (PO) mówił zaś, że wie "jaka jest cena zależnych sądów i sędziów, którzy kierują się instrukcjami władzy". "KRS została powołana po to, aby był bufor między politykami i sądami i wy ten bufor chcecie zlikwidować" - mówił do senatorów PiS.

"Wybraliście zły czas"

"Wszystko już chyba w tej sprawie zostało powiedziane" - oświadczył Bogdan Klich (PO). Ocenił, że akcje wobec demonstrujących pod Senatem - którym podziękował - "trochę przypominają" 13 grudnia 1981 r.

"Wybraliście bardzo zły czas na zabieranie Polakom wolnego sądownictwa" - powiedział, dodając, że "teraz nie ma czołgów na ulicach". "Co wam Polacy uczynili, że odbieracie im prawo do sprawiedliwego zbadania ich sprawy przez niezależny sąd?" - pytał.

Barbara Zdrojewska (PO) mówiła, że nikt nie ocenia wymiaru sprawiedliwości bezkrytycznie. "Można go zamienić na inny, ale nie można go całkowicie dewastować" - dodała. Według niej, w ustawie chodzi o to aby usunąć dotychczasowych sędziów, a w ich miejsce "wsadzić swoich". "Ktoś na złość przygotował taki prezent twórcom ustawy, że 13 grudnia musimy o niej mówić" - dodała.

"Im dłużej słucham wystąpień kolegów z PO, tym bardziej jestem zdumiony" - oświadczył Krzysztof Mróz (PiS). Zarzucił im, że ich wystąpienia to wyłącznie przejaw "lęków i urojeń". "Nie chodzi o sądy, wam chodzi o politykę" - powiedział senatorom PO. "Co by nie zrobił pan prezydent, większość parlamentarna, to i tak będziecie ich krytykowali" - dodał.

Senator PiS podkreślił, że parlament ma prawo określać zasady wyboru członków KRS-sędziów, co nie łamie konstytucji. "Ten skład KRS całkowicie się skompromitował" - oświadczył. "A jak senator się skompromituje?" - padł okrzyk z ław PO. "To wtedy wyborcy go nie wybiorą" - odpowiedział Mróz.

Marek Borowski (niez.) podkreślał, że to nie prezydent Andrzej Duda zainicjował zmianę ustawy o KRS. "To wojna między ministrem sprawiedliwości a panem prezydentem" - ocenił. Według niego, w poprzedniej ustawie Zbigniew Ziobro "po zdobyciu prokuratury zapragnął jeszcze władzy sądowniczej, przewidując dla prezydenta rolę notariusza" - co skończyło się wetem. Złożył poprawki, by w KRS nie mogło być sędziów delegowanych do MS.

Wcześniej, na koniec wystąpień zaproszonych gości prezydencki minister Paweł Mucha powtórzył, że nie podziela stanowiska, by ustawa o KRS była niekonstytucyjna. Zaznaczył, że "system się sam nie oczyści", a nie da się przeprowadzić reformy wymiaru sprawiedliwości bez reformy KRS.

Senatorowie PO wystawili tabliczki z napisem: "Wolne sądy, wolne wybory, wolna Polska".

Głos RPO

"Dzisiejszy dzień dobrze służy przypomnieniu tego, jakie były historyczne podstawy powołania KRS" - mówił Bodnar w środę 13 grudnia. Przypomniał, że opozycja w PRL zawsze mówiła o zapewnieniu niezależności sądów od władz politycznych, a w 1981 r. po raz pierwszy pojawił się postulat powołania KRS.

RPO dodał, że podczas obrad "Okrągłego stołu" w 1989 r. mówiono o powstaniu KRS, złożonej - jak podkreślał Bodnar - "z delegatów sądów i delegatów klubów poselskich". "Od początku prac myślano zatem o KRS, jako organie, w którym będą delegowani sędziowie przez zgromadzenia ogólne sędziów" - powiedział Bodnar. Powołał się na uzgodnienia "Okrągłego Stołu", że KRS ma się składać "w większości z sędziów delegowanych przez zgromadzenia".

"To dziedzictwo wynika z łamania praw człowieka w czasach komunistycznych" - oświadczył RPO, dodając że KRS miała być jednym z filarów zmian po 1989 r. "Nie widzę racjonalnych argumentów, by to zmienić, by to psuć" - powiedział.

Zdaniem Bodnara, już sytuacja, w której sędzia staje się nominatem partii do KRS, zagraża jego odbiorowi społecznemu - jako w pełni niezależnego i bezstronnego. Podkreślił, że członkami KRS mogą być np. sędziowie delegowani do MS, którzy "mają bezpośrednią relację z ministrem" (jest ich ok. 200).

"W ten sposób zburzy się dorobek historii" - mówił Bodnar o ustawie.

Bodnar wspomniał o zaniepokojeniu Komisji Weneckiej przekazaniem wyboru członków KRS-sędziów, Sejmowi. Dodał, że podziela zaniepokojenie tym zapisem, jak i przerwaniem kadencji dotychczasowych sędziowskich członków KRS. "Rodzi się pytanie, jaki następny organ konstytucyjny będzie miał skróconą kadencję?" - pytał RPO.

Utarczka słowna

Po wystąpieniu Bodnara, marszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS) pytał go, czy jest niezależny w swych działaniach, czy jakaś partia naciska na niego i jakie ewentualne jego decyzje zapadały w wyniku tych nacisków. Pytanie wywołało protesty senatorów PO.

Bodnar pytany przez Karczewskiego, czy jest niezależnym Rzecznikiem, powiedział: "Mam wrażenie, że jeżeli by się przyjrzeć mojej działalności, to widać wyraźnie, że jest wiele tematów, gdzie zajmuję stanowisko, zgodne z linią, czy z propozycjami, które są przedstawiane przez rząd. Interpretowanie moich wystąpień w taki sposób, że ja rzekomo współpracuję z tą, czy inną partią polityczną, czy że jej w jakiś sposób pomagam, jest moim zdaniem absolutnie nie na miejscu" - podkreślił Bodnar.

Według niego, zasadą urzędowania Rzecznika Praw Obywatelskich jest niezależność i niezawisłość. "Przysięgałem na konstytucję i ja konstytucję traktuję śmiertelnie poważnie" - zapewnił Bodnar.

Krytyka słów Adama Bodnara

Senator Jerzy Czerwiński (PiS), nawiązując do słów Bodnara, że obecny model KRS, to dziedzictwo "Okrągłego Stołu", przypomniał, że do ówczesnych ustaleń należało też, że kontraktowe wybory mają zapewnić Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej 65 proc. posłów. Pytał, czy Rzecznik chciałby taki zapis przywrócić i "która partia miałaby dostać 65 proc.".

Barbara Zdrojewska (PO) replikowała: "Od tego czasu wiele się zmieniło, ale nie poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), który dalej jest przy partii rządzącej".

Jan Żaryn (PiS) pytał, czy jako naród jesteśmy zmuszeni trwać w dziedzictwie PRL, czy też "możemy wybić się na niepodległość"?.

Bodnar odparł, że ustalenia "Okrągłego Stołu" były "takie, a nie inne", a akurat te, o których mówił senator Czerwiński, zostały później zmienione. Podkreślał, że decyzja ws. wyborów sędziów do KRS przez sędziów nie była podważana przez cały okres od 1989 r. - aż do tego roku. "Jest absolutnie uzasadnione w tym przypadku, żeby korzystać z tej wykładni historycznej" - dodał RPO.

"Warto wracać do "podstolika prawnego" przy "Okrągłym Stole"" - mówił Bodnar, podkreślając dużą wówczas rolę "niekwestionowanego autorytetu", jakim - jego zdaniem - jest prof. Adam Strzembosz. "On podejmuje działania, by tego dziedzictwa bronić" - zaznaczył.

Senatorowie PiS mówili, że członkowie Komisji Weneckiej, na której opinie powołuje się RPO, "nie rozumieją polskiego prawa". Bodnar replikował, że w Komisji są "wybitni eksperci konstytucyjni", ma ona uznanie w świecie, a jej opinia jest niewiążąca.

"Łatwo jest dyskutować, że w tym, czy innym państwie jest inaczej" - tak Bodnar odpowiedział na pytanie senatorów PiS, że są państwa, gdzie nominacje sędziów należą do przedstawicieli władzy wykonawczej. "Jako państwo tworzymy nasz własny dorobek, który odnosi się do zasad ogólnych" - dodał. "Skoro w Niemczech nie ma Rzecznika Praw Obywatelskich, to czy znaczy to, że trzeba go zlikwidować w Polsce?" - ironizował Bodnar.

Pytany przez PO, czy KRS jest winna niedomogom sądownictwa, Bodnar odpowiedział, że jeśli chodzi o sądownictwo, w Polsce jest wiele do zrobienia, ale nie jest on przekonany, że reformę należy zacząć od zmian w KRS. "Rada nie ma mechanizmów, by zapewnić np. właściwy budżet dla sądów, lub ich lepszą obsługę administracyjną, albo, aby przyjęto taką, lub inną ustawę. To zadania rządu i ministra sprawiedliwości" - oświadczył RPO.

Zdaniem RPO, upolitycznienie Rady grozi tzw. niezależności zewnętrznej sędziego. Dodał, że jeżeli KRS działa na rzecz głęboko pojętej niezależności od świata polityki, to sprzyja niezależności zewnętrznej. 

Zmiany w sądownictwie

Sejm uchwalił obie te ustawy w ostatni piątek. Przepisy o KRS i SN zostały przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę i złożone w Sejmie w końcu września br. W lipcu prezydent zawetował poprzednie nowe przepisy o SN i KRS, wytykając im m.in. częściową niekonstytucyjność.

Sprawozdawca komisji Rafał Ambrozik (PiS) mówił, że parlament, debatując nad ustawą o KRS, "niejako wyraził swoją opinię o wecie prezydenta". "Nie - weto musi być przegłosowane" - odpowiadał na ten argument Borusewicz.

Nowela ustawy o KRS wprowadza wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie. Każdy klub poselski ma wskazywać nie więcej niż 9 możliwych kandydatów. Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów - głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5 głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów.

Nowa ustawa o SN wprowadza możliwość składania skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki polskich sądów, w tym z ostatnich 20 lat. W SN powstaną dwie nowe izby - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna - z udziałem ławników wybieranych przez Senat. Ta druga będzie prowadziła postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Ustawa przewiduje też przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta RP (dziś ten wiek to 70 lat). 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy