"Kodeks ludowego samuraja" nie ocali Kamińskiego. Do gry ma wejść sam Tusk
Przyszłość Michała Kamińskiego w ramach Koalicji 15 Października rysuje się w ciemnych barwach. PSL broni swojego człowieka, ale wydaje się, że jedynie odwleka nieuniknione. Politycy Koalicji Obywatelskiej przekonują, że dni wicemarszałka Senatu na obecnym stanowisku, ale też w "pakcie senackim", są policzone. Do gry w tej sprawie ma niedługo wejść premier Donald Tusk.

- Dalsza współpraca z Kamińskim zupełnie nie ma sensu - mówi wprost prominentny senator Koalicji Obywatelskiej. - Z punktu widzenia prezydium Senatu, ale też koalicji rządzącej, sprawa została przekreślona w momencie ataku Kamińskiego na marszałek Kidawę-Błońską w TVN, gdzie oskarżył ją o inwigilację i ubeckie metody. To było absolutnie nieakceptowalne - przypomina nasz rozmówca.
Inny z ważnych senatorów KO: - Koalicji Obywatelskiej zależy, żeby usunąć Kamińskiego z prezydium Senatu, ale nie mamy twardych narzędzi, żeby to wyegzekwować. Jedyną opcją jest rozmowa Tuska z Kosiniakiem-Kamyszem.
Jak dowiaduje się Interia, rozmowa premiera z szefem MON na temat sytuacji Kamińskiego jest w planach, a szef rządu został poinformowany o coraz poważniejszych obiekcjach senatorów KO wobec wicemarszałka izby wyższej parlamentu. - Szkopuł w tym, że premier ma tyle problemów na głowie, że trudno ocenić, czy Kamiński będzie u niego wysoko w agendzie - zauważa dobrze poinformowany polityk KO.
Michał Kamiński na cenzurowanym. Długa lista pretensji
Sprawa przyszłości Michała Kamińskiego odżyła na nowo 16 lipca po wizycie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w radiu TOK FM. Marszałkini Senatu nie zostawiła suchej nitki na swoim zastępcy z ramienia PSL. Przypomniała m.in. sytuację z kwietnia tego roku, gdy w programie "Tak jest!" TVN24 Kamiński zarzucił jej organizację operacji donoszenia na niego oraz inną członkinię prezydium Senatu Magdalenę Biejat.
- Ja zaufanie do Michała Kamińskiego straciłam kilka miesięcy temu, kiedy oskarżył pracowników Senatu o inwigilację, kiedy oskarżył mnie o to, że śledzę jego ruchy. Obraził mnie, obraził pracowników Senatu, nie wytłumaczył się i nie przeprosił w odpowiedni sposób - powiedziała Kidawa-Błońska.

Jasno dała też do zrozumienia, że jej zdaniem Kamiński nie powinien dłużej pełnić funkcji wicemarszałka Senatu. - Wierzę w to, że PSL, które naprawdę dba o tradycję, o honor, ma świetnego patrona, jakim jest Wincenty Witos, stanie na wysokości zadania - zaapelowała wiceszefowa Platformy Obywatelskiej. Zaznaczyła jednak, że na mocy umowy koalicyjnej decyzję o cofnięciu rekomendacji dla Kamińskiego mogą podjąć wyłącznie ludowcy.
Konflikt na linii Kamiński - Kidawa-Błońska nie jest jedyną sytuacją, która mocno obciąża polityczną hipotekę wicemarszałka Senatu w oczach koalicjantów, zwłaszcza zaś Koalicji Obywatelskiej. Po drugiej turze wyborów prezydenckich Kamiński odbył tournée po mediach, w ramach którego ostro krytykował Donalda Tuska, twierdząc, że premierem Polski nie może być człowiek, który obrażał amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.
Kroplą, która przelała czarę goryczy, było natomiast nocne spotkanie Kamińskiego w warszawskim mieszkaniu europosła Prawa i Sprawiedliwości Adama Bielana. Udział wzięli w nim również prezes PiS-u Jarosław Kaczyński oraz marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Jak podawała wówczas Interia, Hołownia miał w jego trakcie otrzymać propozycję zostania premierem technicznym. Kilka dni później Onet informował, że drugą ofertą było przedłużenie sprawowania funkcji marszałka Sejmu do końca obecnej kadencji. Komentując nocne spotkanie w mieszkaniu europosła Bielana, Hołownia przyznał, że nie były to jego jedyne w ostatnim czasie rozmowy z politykami PiS-u.
Znając prezesa i jego honorowe podejście, taki kodeks ludowego samuraja, tamten fakt ma dalej dla niego wielkie znaczenie. Władek takich rzeczy nie zapomina i to zamyka temat na tym etapie
Mimo wydłużającej się listy zarzutów wobec Kamińskiego, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie wciąż broni wicemarszałka Senatu. 17 lipca w TVN24, pytany o sytuację Kamińskiego, powtórzył, że nie planuje cofać mu rekomendacji na obecne stanowisko. - Jestem spokojny o lojalność Michała Kamińskiego - zapewnił Kosiniak-Kamysz. I dodał: - My nie będziemy żadnych wniosków tutaj składać.
Wicepremier i szef MON jednoznacznie zaprzeczył przy tym, że na nocnym spotkaniu z Bielanem, Kaczyńskim i Hołownią Kamiński reprezentował jego albo PSL.
Co z Michałem Kamińskim? "Kodeks ludowego samuraja"
Interia już 9 lipca pisała, że PSL nie planuje cofnąć swojej rekomendacji dla Kamińskiego na funkcję wicemarszałka Senatu. Chociaż w kierownictwie ludowców nikt nie jest zachwycony ostatnimi wyskokami Kamińskiego, to partia chce zachować pełną suwerenność w swoich wyborach kadrowych. Kamiński wciąż cieszy się też dużym szacunkiem za sytuację ze stycznia 2018 roku, gdy, przechodząc do klubu poselskiego PSL, uratował go przed rozpadem, do którego starała się doprowadzić Zjednoczona Prawica.

- Takich rzeczy się nie zapomina - mówi Interii ważny polityk ludowców. - PSL dzisiaj mogłoby być w dużo innym, gorszym miejscu, gdyby przed laty "Misiek" nie podał nam pomocnej dłoni - dodaje nasz rozmówca. Jego zdaniem, właśnie opisana sytuacja sprzed ponad siedmiu lat ma duży wpływ na to, że Władysław Kosiniak-Kamysz nadal broni Kamińskiego przed gniewem koalicjantów. - Znając prezesa i jego honorowe podejście, taki kodeks ludowego samuraja, tamten fakt ma dalej dla niego wielkie znaczenie. Władek takich rzeczy nie zapomina i to zamyka temat na tym etapie - słyszymy od bliskiego współpracownika prezesa ludowców.
Nawet w PSL jest jednak pełna świadomość, że akcje Kamińskiego w ramach koalicji rządzącej stoją dzisiaj bardzo słabo, żeby nie powiedzieć fatalnie. O ile prezes Kosiniak-Kamysz konsekwentnie broni swojego człowieka, o tyle we władzach PSL nikt nie ma wątpliwości, że jego dni w ramach Koalicji 15 Października czy też "paktu senackiego" są policzone.
- Nie lubią "Miśka" w Platformie, nazwijmy rzeczy po imieniu - mówi nam polityk PSL zbliżony do rządu. - Jeśli "pakt senacki" będzie obowiązywać w kolejnych wyborach, to Platforma na pewno zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby "Miśka" z tego paktu wykluczyć - przewiduje nasze źródło.
KO stawia krzyżyk na Kamińskim
I ma rację. W klubie senackim Koalicji Obywatelskiej nikt już nie kryje, że największa formacja koalicji rządzącej nie ma ochoty dalej współpracować z Michałem Kamińskim.
O konflikcie Kamińskiego z marszałkinią Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską mówi prominentny senator KO: - Zachował się w sposób wskazujący na brak równowagi psychicznej. To było coś zupełnie niebywałego. Gdyby na tym się skończyło, to pewnie też patrzylibyśmy na niego z ukosa, ale dalej byłby spokój. Natomiast tutaj on odgrywa jakąś rolę łącznika z PiS-em. Ogólnie rzecz biorąc, Kamiński obecnie nie przynosi chwały PSL. Nie działa pozytywnie na ocenę PSL.
Dalsza współpraca z Kamińskim zupełnie nie ma sensu. Z punktu widzenia prezydium Senatu, ale też koalicji rządzącej, sprawa została przekreślona w momencie ataku Kamińskiego na marszałek Kidawę-Błońską w TVN (...)
Inny z senatorów KO zdradza jeszcze więcej: - Na pewno w przyszłych wyborach parlamentarnych będzie nasze weto wobec Kamińskiego jako kandydata "paktu senackiego". Już poszła prośba do PSL o cofnięcie mu rekomendacji. To nie była jeszcze prośba od premiera, tylko na poziomie senackim, ale poszła. Odpowiedź była odmowna.
Z informacji Interii wynika, że Donald Tusk został już poinformowany o problemie w prezydium Senatu i konieczności jego rozwiązania. Ma w tej sprawie odbyć rozmowę z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i próbować przekonać prezesa ludowców do cofnięcia rekomendacji Kamińskiemu w imię dobrej współpracy obu formacji w ramach koalicji rządzącej.

Nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej nie mają jednak pewności, czy naciski szefa rządu podziałają i uda się pozbawić Kamińskiego stanowiska. Wszyscy zgodnie przyznają, że w przededniu rekonstrukcji rządu, topniejących notowań Koalicji 15 Października i dużej presji na rząd ze strony PiS-u i Konfederacji, sprawa Kamińskiego nie jest największym bólem głowy dla Tuska.
Ci sami rozmówcy mówią też jednak, że Koalicja Obywatelska nie chce męczyć się z Kamińskim w prezydium Senatu jeszcze przez dwa lata, aż do wyborów parlamentarnych. Jeden z senatorów KO widzi szybsze rozwiązanie sprawy. - Nie wykluczałbym wariantu ze zmianą Kamińskiego przy okazji jesiennej wymiany marszałka Sejmu, bo roszady w obu izbach będą ze sobą powiązane. Być może Kosiniak-Kamysz chce dojechać do jesieni i wtedy to załatwić - tłumaczy.
Tak czy inaczej, dni marszałka Kamińskiego na obecnym stanowisku, a także w "pakcie senackim", są policzone. Tym, co pozostało zarówno jemu, jak i PSL jest odwlekanie nieuniknionego i gra na czas. Ostateczny wynik tej gry jest jednak znany już dzisiaj.
Łukasz Rogojsz













