W skrócie
- Szef MSWiA Marcin Kierwiński domaga się od posłanki Marceliny Zawiszy usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych po jej wpisie dotyczącym "koryciarstwa" i żądaniu jego dymisji.
- Marcelina Zawisza zapowiedziała, że nie zamierza przepraszać za swoje słowa i podkreśliła, że będzie dalej mówić o patologii w polityce.
- Marcin Kierwiński zaznaczył, że wezwanie wysłał jako osoba prywatna i zamierza wystąpić z podobnymi żądaniami wobec innych osób w związku z informacjami na swój temat.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ustalenia portalu Zero dotyczą wpisu Marceliny Zawiszy z 24 czerwca. Posłanka Razem stwierdziła w mediach społecznościowych, że szef MSWiA Marcin Kierwiński "od lat tworzy w Warszawie układ".
"Wystarczy mieć legitymację partyjną i wysoko postawionych rodziców, żeby dla banana bez doświadczenia stworzyć stanowisko za miliony. A to, że ktoś może umrzeć? W nosie to mają. Do tego prowadzi koryciarstwo! Kierwinski do dymisji!" - napisała Zawisza. Post odnosi się do nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Jak ustalili dziennikarze portalu, adwokat szefa MSWiA jeszcze tego samego dnia, kiedy posłanka opublikowała wpis, "wystosował wezwanie do usunięcia skutków naruszeń dóbr osobistych".
Kierwiński chce pozwać Zawiszę, poszło o wpis. "Groźbami pokazał swoją twarz"
Jak czytamy, Marcin Kierwiński uważa, że Marcelina Zawisza naruszyła cześć i jego dobre imię we wpisie opublikowanym na portalu X. Szef MSWiA "oczekuje publicznych przeprosin w portalu X w podwieszonym wpisie, w których Zawisza miałaby przyznać, że 'bezpodstawnie insynuowała jakoby Marcin Kierwińskie (pisownia oryginalna - red.) tworzył układ, przez który umierają ludzie'" - przekazano.
Co więcej, jeśli posłanka Razem nie chce być pozwana, powinna wpłacić 10 tysięcy złotych na Ochotniczą Straż Pożarną w Królewie w województwie mazowieckim.
Marcelina Zawisza, odnosząc się do sprawy, przekazała w mediach społecznościowych, że "pan Kierwiński panikuje, bo nie ma nad nami władzy".
"Partii Razem nie można kupić za stanowiska dla nas czy dla naszych rodzin, nie da się 'załatwić' żebyśmy się zamknęli. To widocznie pana ministra przeraża więc rzuca groźbami pozwów na prawo i lewo. Moim zdaniem to dyskwalifikujące dla demokratycznego polityka, a już zwłaszcza - dla ministra nadzorującego resort siłowy" - napisała posłanka.
Zawisza dodała: "Pan Kierwiński pokazał tym groźbami swoją prawdziwą twarz. Ja się nie mam czego wstydzić. On - tak".
Marcelina Zawisza nie zamierza przepraszać za swoje słowa
W rozmowie z portalem Zero polityk zapowiedziała, że "nie będzie przepraszać za prawdę, a jeszcze głośniej mówić o patologii, która niszczy nasze państwo".
- Dość traktowania tego, co wspólne jak prywatną własność tych, co akurat rządzą. Czy to na poziomie samorządowym, czy na poziomie centralnym - koryciarstwo niszczy nasz kraj i politykę. Będę ten patologiczny mechanizm pokazywać i będę mówić, co o nim myślę. Żadna groźba pozwu czy pozew mnie nie wystraszy - mówiła.
Zawisza nadmieniła też, że nie żałuje swoich słów, ponieważ - jej zdaniem - "politycy od lat traktują państwo jak paśnik, który im się należy do podziału po wygranych wyborach". W ocenie posłanki to właśnie dlatego usługi publiczne są źle zarządzane i źle działają.
- Zamiast osób kompetentnych - są aparatczycy. Faceci, którzy dostają etat dyrektora szpitala jako nagrodę pocieszenia, bo się nie dostali do Sejmu albo do rady miasta - mówiła polityk Razem.
"Będziemy o tym mówić". Zawisza nie odpuszcza, zwróciła się do Kierwińskiego
Do sprawy posłanka odniosła się podczas środowego posiedzenia Sejmu, gdzie zwróciła się bezpośrednio do Marcina Kierwińskiego.
- Może pan wysyłać tyle slapów, ile pan chce, ale nie zmieni to faktu, że będziemy mówić o tym, iż w Warszawie panuje partyjny układ, który zapewnia intratne posady ludziom z legitymacjami - mówiła.
Zawisza dodała, że szef MSWiA "może straszyć dziennikarzy, opozycję, ale prawdy nie zatrzyma, bo ludzie widzą, co robicie". - Mam jeden apel, przestańcie traktować państwo polskie (...) jako wasz partyjny paśnik - apelowała z sejmowej mównicy posłanka, dodając, że "nie widzą konsekwencji swoich czynów".
- Do ministra Kierwińskiego jedna uwaga. Panie ministrze, jak pan tyle płaci kancelarii prawnej, żeby wysyłała slapy, to niech pan się upewni, że przynajmniej w pana nazwisku nie robią literówki - dodała.
Nie krytyka a kłamstwo. Kierwiński komentuje pozwy
W rozmowie z portalem Zero Marcin Kierwiński zaznaczył, że wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych wystosował jako osoba prywatna, nie minister. Stwierdził też, że nie chodzi o krytykę, lecz "kwestię prawdziwości wypowiadanych stwierdzeń".
- Krytyka nie może opierać się na kłamstwach i nieprawdziwych informacjach. Każda osoba odpowiada za wypowiadane słowa, tak jak każda osoba, która poddawana jest fałszywym informacjom, ma prawo oczekiwać usunięcia skutków kłamstw i dezinformacji - przekazał portalowi.
Podobny pozew Marcin Kierwiński chce złożyć przeciwko lekarzowi Wiesławowi Franasowi - ten udostępnił swoją korespondencję z politykiem z zeszłego roku oraz stwierdził na antenie TV Republika, że minister wiedział o nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym. Kierwiński temu zaprzeczył.
Żądanie usunięcia skutków naruszeń dóbr osobistych polityk KO skierował także do dziennikarki Joanny Miziołek, w związku z jej wpisem w sieci.

















