Reklama

Reklama

Katarzyna Lubnauer gościem Popołudniowej rozmowy w RMF FM

Od początku Nowoczesna nie zgadza się na zaostrzenie ustawy aborcyjnej; te trzy przypadki (umożliwiające przerwanie ciąży - przyp. red.) powinny być podstawą do decyzji matki" - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

- Nie zdawałam sobie sprawy, że niektóre projekty obywatelskie mogą być szkodliwe albo wręcz haniebne, jak projekt "Ordo Iuris" - powiedziała posłanka Nowoczesnej. - Od początku Nowoczesna mówi, że nie zgadzamy się na jakimkolwiek zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej - dodała.

Lubanuer pytana była również o wniosek Nowoczesnej ws. odwołania z funkcji wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki (Kuzki’15). "Jest złym marszałkiem - poddziadziała. "Obraził posłów, porównując ich do małp - dodała nawiązując do wczorajszej nocnej denaty nad projektem zaostrzającym prawo aborcyjne.

Reklama

*** 

Marcin Zaborski: Nowoczesna dotrzymuje słowa?

Katarzyna Lubnauer: Staramy się przynajmniej.

To dlaczego posłowie Nowoczesnej chcieli wyrzucić do kosza obywatelski projekt ustawy o zakazie, ograniczeniu handlu w niedzielę?

Może dlatego, że posłowie Nowoczesnej nigdy nie składali tej obietnicy, co Prawo i Sprawiedliwość, że każdy projekt obywatelski nie będą kierować do kosza, tylko będą kierować do komisji.

To zajrzyjmy, pani poseł, do tego, co działo się przed wyborami. Latarnik wyborczy - taki portal, który obietnice wyborcze zbierał. Nowoczesna zgodziła się w nim z następującą propozycją: "Należy zakazać odrzucania w pierwszym czytaniu projektów ustaw zgłoszonych przez obywateli do Sejmu." Inny portal - Mam prawo wiedzieć - tam: na 14 pytanych, 11 obecnych posłów Nowoczesnej poparło zakaz odrzucania obywatelskiego projektu ustawy w pierwszym czytaniu w Sejmie, w tym pani.

W takim razie prawdopodobnie nie zdawałam sobie sprawy, że niektóre projekty obywatelskie są po prostu albo szkodliwe albo wręcz haniebne, jakbym określiła na przykład projekt Ordo Iuris.

To, żeby domknąć sprawę, program Nowoczesnej jeszcze przytoczmy: "Opinie obywateli będą uwzględniane w tworzeniu prawa. Wprowadzimy rozbudowane mechanizmy obywatelskiego uczestnictwa."

Rzeczywiście, to bardzo słuszny pogląd. W dalszym ciągu podtrzymujemy. Bardzo uważnie zapoznaliśmy się z oboma projektami: i dotyczącymi handlu w niedzielę i dotyczącymi aborcji, czyli kwestii proponowanej przez Ordo Iuris. Oba uznaliśmy za nieszkodliwe.

Jeden poparło pół miliona obywateli, drugi - 450 tys. To nie robiło na pani wrażenia?

Im dłużej znam kuchnię pracy w Sejmie, tym bardziej się orientuję, że to, czy projekt trafi do komisji czy nie, ma mniejsze znaczenie. Bo jeżeli projekt jest albo niesłuszny albo kiedy nie ma poparcia, to po prostu w tej komisji umrze śmiercią naturalną, względnie zostanie włożony do zamrażalki i nigdy nie będzie rozważany.

Tak się stało z obywatelskim projektem Ordo Iuris właśnie, ale Prawo i Sprawiedliwość - jak słyszymy - może zgłosić własny projekt przepisów w tej sprawie taki, który przewiduje zakaz aborcji, gdy wyniki badań pokazują u dziecka trisomię 21 chromosomu. Jak zagłosowałaby pani w takim przypadku, gdyby taki projekt rzeczywiście trafił do Sejmu?

To jest akurat bardzo jasna sytuacja. Od początku Nowoczesna mówi, że nie zgadzamy się z jakimkolwiek zaostrzeniem obecnej ustawy antyaborcyjnej z 93 roku. Uważamy, że te trzy przypadki, które są dopuszczalne, aborcja z ich względu, czyli kwestia gwałtu, kwestia zdrowia lub życia matki oraz właśnie trzeci przypadek, czyli kwestia nieodwracalnego uszkodzenia płodu, choroby genetycznej, nieuleczalnej, powinny być podstawą do decyzji matki dotyczącej tego, czy chce czy nie chce terminować ciążę. Uważamy, że jeżeli są rodzice, którzy czują się na siłach do - to jest bardzo heroiczne, szczerze mówiąc, jestem pełna podziwu dla takich rodziców, którzy się decydują - do wychowania dziecka z taką ułomnością jak m.in. wspominana tutaj trisomia, czyli po prostu chodzi panu o zespół Downa, to jesteśmy dla nich pełni podziwu, natomiast nie można heroizmu oczekiwać od wszystkich.

No to słyszy pani, co mówią posłowie Prawa i Sprawiedliwości: na przykład poseł Dorota Arciszewska - Mielewczyk wczoraj w tym studiu mówiła tak o aborcji w przypadku podejrzenia zespołu Downa: "Czy nam się podoba czy nie, to jest taka selekcja, którą już kiedyś ktoś przeprowadzał."

Rzeczywiście można dyskutować na ten temat to myślę, że jest duże zadanie dla etyków. Natomiast my jesteśmy zwolennikami tego, że jednak biorąc pod uwagę, że konsekwencje tej decyzji zawsze ponoszą rodzice, głównie matka, bo niestety w bardzo wielu przypadkach tak się to kończy, pokazują statystyki, że mężczyzna nie daje rady z tym problemem, jakim jest wychowanie dziecka niepełnosprawnego i bardzo często dzieci niepełnosprawne wychowują samotne matki. Musi być możliwość zadecydowania przez takiego rodzica, czy jest skłonny ponieść ten trud czy nie.

A propos decyzji: Nowoczesna popiera pomysł zorganizowania referendum w sprawie przepisów dotyczących aborcji?

Wydaje nam się, że to nie jest dobry kierunek. Dlatego, że to są pytania, po pierwsze, z pogranicza etyki, ale również medycyny. To są pytania, które bardzo trudno się rozstrzyga w plebiscycie. W związku z tym myślę, że to nie jest dobry pomysł.

SLD tłumaczy swój pomysł, bo to jest pomysł między innymi SLD: "Tak, należy zrobić wszystko, aby każdy miał prawo wypowiedzieć się jak ta dziedzina życia ma zostać uregulowana."

Tu zawsze przychodzi mi do głowy drugi taki przypadek, który też zawsze jest rozpatrywany, czyli kwestia kary śmierci, prawda? Ponieważ bardzo wielu z nas umie sobie wyobrazić sytuację w których uznałoby, że ta kara śmierci powinna być uzasadniona. Równocześnie przypomnijmy nawet prawodawstwo Unii Europejskiej nie ma możliwości, jakby w tym spisie katalogów wspólnych zasad, że nie ma możliwości wprowadzenia kary śmierci. Zresztą jestem jej przeciwna dlatego, że... chociażby z powodu na jej nieodwracalność. W związku z tym pewne rzeczy nie powinny być rozstrzygane w formie referendum.

Premier Szydło zapowiedziała pakiet propozycji dotyczących wsparcia opieki nad dziećmi z niepełnosprawnością. Co pani zdaniem powinno się znaleźć w takim pakiecie?

Przede wszystkim tam jest kilka tych propozycji, i według mnie najważniejsza jest ta, która dotyczy bezpośrednio dzieci niepełnosprawnych. Dlatego, że te trudne ciąże i ten drugi, trzeci przypadek decyzji kobiety to ja nie do końca rozumiem jakby to miało wyglądać. Natomiast niewątpliwie bardzo ważne są dwie rzeczy. Po pierwsze z dziecka niepełnosprawnego rozwija się potem dorosły niepełnosprawny, bardzo często. Natomiast u nas jest bardzo duża różnica prawna jeśli chodzi o pomoc rodzicom osób niepełnosprawnych dorosłych, nie tylko rodzicom, rodziną ogólnie rzecz biorąc, a dzieci. I w związku z tym...

I Nowoczesna w swoim programie pisze tak: "Rodzinom opiekującym się niepełnosprawnymi, także dorosłymi, zapewnimy odpowiednie zasiłki i pomoc w łączeniu opieki z pracą." Pani poseł, co to znaczy "zapewnimy odpowiednie zasiłki"? Na przykład to, że rodzice opiekujący się dziećmi, a potem dorosłymi z niepełnosprawnością powinni otrzymywać płacę minimalną?

Nie wiem czy płace minimalną, bo to jest kwestia tego, na co stać budżet państwa.

Ale tego właśnie oczekują od lat.

Przede wszystkim oczekują na razie zrównania sytuacji osób wychowujących dzieci z osobami, które opiekują się osobami dorosłymi.

Postulat płacy minimalnej pojawiał się jeszcze w czasie rządów PO-PSL.

Na razie nie ma nawet realizowane tego pierwszego poziomu, czyli tego, żeby były takie same, tzn. więcej dostają osoby opiekujące się dziećmi, niż osoby opiekujące się osobami dorosłymi. Po drugie w bardzo wielu krajach jest lepiej rozwinięty system pomocy pielęgniarskiej, która umożliwia łączenie takim osobom pracy zawodowej z opieką nad tą osobą pielęgnowaną czy dorosłym czy dzieckiem.

Czyli nie powie pani dzisiaj tym ludziom, że jeśli Nowoczesna dojdzie do władzy, to mogą liczyć na płace minimalną?

Mamy taką zasadę, że nie obiecujemy tego, czego nie możemy zrealizować, ponieważ musimy się liczyć z możliwościami budżetu państwa i ponieważ musimy się liczyć z możliwościami budżetu państwa i ponieważ musimy się liczyć z tym, że powinien człowiek w tych swoich obietnicach nie realizować tego, czego potem nie jesteśmy w stanie zrealizować, w związku z tym nie obiecam.

I ze świadomością tego Ryszard Petru mówi tak: "musi być znacznie bardziej dostępna niż dzisiaj antykoncepcja".

Tak, zdecydowanie.

Co to znaczy "musi być bardziej dostępna"?

Proszę bardzo, mogę to wyjaśnić. W tej chwili mamy taką sytuację, że osoby, które skończą 15 lat mogą uprawiać seks zgodnie z polskim prawem, dlatego, że to nie jest karane wtedy. 

Marcin Zaborski


Reklama

Reklama

Reklama