Reklama

Reklama

Karczewski: Absolutnie potępiam rasistowskie hasła

Absolutnie odcinam się i potępiam rasistowskie hasła, które pojawiły się na sobotnim Marszu Niepodległości; prokuratura z urzędu powinna wszcząć postępowanie wyjaśniające - powiedział w poniedziałek PAP marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Odniósł się także do udziału szefa Rady Europejskiej w uroczystościach w stolicy. "Trochę mnie zaskoczyła obecność Donalda Tuska podczas Święta Niepodległości, ponieważ przez wiele lat nie przyjmował zaproszeń, w tym roku zaproszenie było standardowe - powiedział.

Marszałek był pytany przez PAP, czy nie zaniepokoiły go niektóre hasła, które pojawiły się na sobotnim Marszu Niepodległości organizowanym przez środowiska narodowe. Na transparentach pojawiły się takie napisy jak: "Europa będzie biała albo bezludna"; "Biała Europa braterskich narodów".

Karczewski zwrócił uwagę, że główne hasło tegorocznego marszu brzmiało: "My chcemy Boga".

"Cieszyłem się, że to jest dobre hasło, które przyniesie spokój i pokój podczas tego marszu. I tak było. W 90-kilku procentach był to marsz, który przebiegał w warunkach pokojowych. Przeszło w nim bardzo dużo młodych ludzi i całe rodziny, to były osoby, które chciały uczcić 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości" - podkreślił marszałek.

Reklama

Jak mówił, Marsz Niepodległości był "pełen radości, biało-czerwonych flag i spontanicznej dobrej atmosfery". Został jednak - jak podkreślił - "zakłócony" niektórymi hasłami. "Od których ja się absolutnie odcinam i które potępiam, nie powinny one mieć miejsca. Powinniśmy się jednoczyć jako Polacy, jako naród. Absolutnie potępiam taką etniczną dyskwalifikację. Były to marginalne, incydentalne zachowania, ale one były i nie powinny mieć miejsca" - powiedział marszałek Senatu.

Według niego, policja i prokuratura z urzędu powinna wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie rasistowskich haseł, obejmujące organizatorów, którzy zezwolili na ich propagowanie.

Uczestnicy marszu mieli ze sobą polskie flagi, biało-czerwone opaski, na części z nich był kotwice Polski Walczącej i inne patriotyczne symbole. Widoczne były także flagi z emblematem Narodowych Sił Zbrojnych i napisem "Śmierć wrogom ojczyzny".

Manifestujący nieśli transparenty, na których przeczytać można było m.in. "My chcemy Boga", "Lwów i Wilno pamiętamy", a także "Wszyscy różni, wszyscy biali", "Europa będzie biała albo bezludna", "Biała Europa braterskich narodów".

Skandowano hasła: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Bóg, honor i ojczyzna", "Polski przemysł w polskich rękach", "Naszą drogą nacjonalizm", "Precz z lewactwem", "Polska katolicka, nie laicka", "Cześć i chwała bohaterom, biało-czerwone barwy niezwyciężone". W trakcie marszu uczestnicy odpalali świece dymne, race i petardy.

Według szacunków policji, w Marszu Niepodległości przeszło ok. 60 tys. osób. Służby oceniły, że manifestacja przebiegła spokojnie. Policja zatrzymała i doprowadziła do komendy 45 osób, które manifestowały przy trasie Marszu Niepodległości; po zakończeniu czynności zostały one wypuszczone.

Obecność Tuska sporym zaskoczeniem

Prezydent Andrzej Duda - jak co roku - wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich b. prezydentów i b. premierów; Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy. Tusk powiedział dziennikarzom, że w jego ocenie tegoroczne zaproszenie "wydawało się bardziej serdeczne".

Marszałek Senatu pytany, czy zaskoczyła go wizyta Tuska i udział w obchodach Święta Niepodległości odparł: "Trochę mnie zaskoczyła, bo przez wiele lat nie przyjmował zaproszeń do Polski, chociaż je otrzymywał, takie zaproszenia wypływały z Kancelarii Prezydenta".

Karczewski stwierdził, że nie wie, na jakiej podstawie Tusk przedstawił opinię, że zaproszenie było bardziej serdeczne. "Śmiem sądzić, że to jest krętactwo pana Donalda Tuska, bo zaproszenia, mam takie informacje z Pałacu Prezydenckiego, były standardowe, takie jak w poprzednich latach. Więc tutaj pan Donald Tusk to źle interpretuje" - dodał.

Marszałek Senatu przypomniał, że Tusk w przeszłości został zaproszony na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. "On wtedy wykpił je i powiedział, że dostał je w ostatniej chwili, co było nieprawdą" - zaznaczył Karczewski.

"Wcześniej nie przyjeżdżał, teraz poczuł takiego ducha patriotycznego. Z tego ogólnie należy się cieszyć, jeśli coraz więcej Polaków chce uczestniczyć w obchodach święta odzyskania niepodległości" - dodał.

Podczas obchodów Święta Niepodległości wieńce na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza w imieniu instytucji unijnych złożyli: szef RE, b. premier Donald Tusk oraz wiceszef PE Ryszard Czarnecki. Składaniu wieńca przez Tuska towarzyszyły gwizdy, buczenie i oklaski. 

Reklama

Reklama

Reklama