Reklama

Reklama

Kanada Elżbiety Witek. Prawie 150 tys. zł za 4 dni

Jak ustaliła Interia, do czerwca 2022 r. zagraniczne delegacje marszałek Sejmu kosztowały ponad 258,7 tys. zł. Najdroższy okazał się czterodniowy wyjazd do Kanady. Podróż Elżbiety Witek i osób towarzyszących kosztowała w sumie 145 tys. zł. To więcej niż słynna eskapada Tomasza Grodzkiego z PO do Miami, za którą podatnicy zapłacili 113,2 tys. zł.

O delegacje marszałek Sejmu z PiS pytaliśmy jeszcze w połowie sierpnia, ale odpowiedzi nadeszły dopiero pod koniec października. W ramach dostępu do informacji publicznej prosiliśmy o wyszczególnienie czasu wyjazdu, celu, destynacji, składu delegacji uwzględniającego polityków, urzędników i obsługę techniczną jak również kosztu poszczególnych wyjazdów. Wnioskowaliśmy o dane od początku trwającej kadencji.

Jak się okazuje, Elżbieta Witek nie lata zbyt często za granicę. Od 2019 r. odwiedziła Czechy, Litwę, Estonię, Węgry, Słowenię, Grecję, Stany Zjednoczone i Kanadę. W tym czasie brała udział m.in. w spotkaniu przewodniczących parlamentów państw Grupy Wyszehradzkiej, występowała w litewskim Sejmie czy rozmawiała z Polonią.

Reklama

Najtańszy okazał się wylot do Pragi z listopada 2019 r., który parlament wycenia na 7 236,61 zł. Marszałek, szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska i pięć osób towarzyszących pojechało na spotkanie z okazji 30. rocznicy Aksamitnej Rewolucji. 

Koszt jednej delegacji z udziałem marszałek Sejmu to średnio 28,7 tys. zł. Dlaczego tak dużo, skoro Elżbieta Witek wylatywała za granicę tylko osiem razy? Najbardziej kosztowny okazał się wypad do Kanady z czerwca tego roku.

Dyplomy ukończenia Szkoły Polskiej w Toronto

Z informacji, które otrzymała Interia wynika, że cztery dni pobytu w Ottawie i Toronto kosztowały 145 080 zł. Pani marszałek towarzyszyła szefowa Kancelarii Sejmu oraz 11 innych osób. Chociaż urzędnicy nie chcieli nam ujawnić, kto dokładnie wziął udział w wyjeździe, z fotografii publikowanych w mediach można wnioskować, że na miejscu był również Marek Pęk, wicemarszałek Senatu z PiS. Nie wiadomo jednak, czy za jego pobyt płacił parlament.

Czym zajmowała się delegacja? Politycy i urzędnicy spotkali się z liderami polskiej społeczności w Kanadzie, pielgrzymkowali do Cmentarza Hallerczyków w miejscowości Niagara-on-the-Lake czy spotykali się z przewodniczącymi obydwu izb kanadyjskiego parlamentu. Pierwszego dnia wizyty Elżbieta Witek wręczyła uczniom świadectwa ukończenia Szkoły Polskiej w Toronto.

- Chciałam przekazać Polonii słowa podziękowania za pomoc dla uchodźców z Ukrainy i dla samej Ukrainy, powiedziałam, że jesteśmy z nich dumni i oni powinni sami tę dumę czuć, ponieważ o Polsce dzisiaj się mówi bardzo dobrze i bardzo dużo - mówiła reporterom Witek, która podkreślała, że wizyta miała dwa wymiary: polityczny oraz związany z Polakami za granicą.

- To zawsze bardzo wzruszający moment, kiedy można spotkać się z rodakami (...). Wszystkich łączy jedno: wspólne korzenie, ojczyzna, Polska. Mówią o niej z wielkim pietyzmem, szanują, pamiętają, pielęgnują tradycję - powiedziała marszałek.

Polecieli drożej niż Tomasz Grodzki

W połowie lipca w Interii publikowaliśmy informacje dotyczące zagranicznych podróży marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z PO. Delegacje polityka, które odbył do 5 maja, również pochłonęły ćwierć miliona złotych. Najdroższa okazała się podróż do amerykańskiego Miami.

I chociaż Grodzki lata o wiele częściej niż Witek, jedna delegacja to średnio 11,2 tys. zł, a więc 17,5 tys. zł mniej. Tańszy okazał się również najdroższy z wyjazdów senatora PO: pięć dni na Florydzie w towarzystwie czworga parlamentarzystów kosztowało Kancelarię Senatu 113 289,24 zł.

Wicemarszałek Marek Pęk opowiadał wtedy Interii, że politycy PiS mają duży dystans do polityki i wyjazdów Grodzkiego: - Rekomendacja dla PiS jest taka, żeby nie brać udziału w wyjazdach z Tomaszem Grodzkim - tłumaczył Interii senator, który w połowie czerwca wybrał się do Kanady razem z Elżbietą Witek.

Jakub Szczepański 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy