Reklama

Reklama

Kaczyński ucina spekulacje. Mówi o losie Morawieckiego

Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu, w którym odniósł się do medialnych spekulacji na temat spiskowców dążących do usunięcia Mateusza Morawieckiego ze stanowiska premiera. Prezes PiS stanowczo zaprzeczył. "Do tej pory było tak, że jednak bez mojej zgody premiera by się nie dało odwołać. Krótko mówiąc - takiej zgody nie ma" - podkreślił. Lider partii rządzącej mówił także o rosnącej inflacji oraz krytyce opozycji wymierzonej w Adama Glapińskiego.

Jarosław Kaczyński został zapytany w wywiadzie dla polskatimes.pl o medialne doniesienia w sprawie grupy czołowych polityków PiS, którzy mieliby spiskować przeciwko premierowi Morawieckiemu i domagać się jego odwołania.

Kaczyński: Bez mojej zgody premiera nie da się odwołać

"Sytuacja wygląda tak, że gdyby taka grupa miała takie cele, to musiałaby mieć na celu jeszcze jedno odwołanie. To znaczy mnie. Z tego względu, że do tej pory było tak, że jednak bez mojej zgody premiera by się nie dało odwołać. Krótko mówiąc - takiej zgody nie ma. To są wymysły" - odpowiedział Kaczyński.

Reklama

"Natomiast jest tak, że spotyka się pewna grupa, zresztą to była moja inicjatywa, ale spotyka się z premierem. Mateusz Morawiecki jest jednak nowym człowiekiem w naszym środowisku, więc chętnie spotyka się z ludźmi z długim, często nawet 30-letnim stażem, ponieważ potrzebne są nawiązania. To są tzw. spotkania doradców, grupa kilkudziesięciu osób. Spotykają się też inni ludzie i pewnie będą się spotykać, ale w samym fakcie spotykania nie ma nic złego. Jeżeli byłyby knute jakieś spiski, to rzeczywiście byłoby źle" - dodał prezes PiS.

Jarosław Kaczyński był pytany także o to, czy Mateusz Morawiecki będzie premierem aż do wyborów.

"Tak, oczywiście. Mateusz Morawiecki zostaje na stanowisku premiera" - odpowiedział. 

Dopytywany o to, czy będzie tak również, jeżeli PiS wygra następne wybory, lider partii rządzącej odparł: "Jeżeli wygramy, to sądzę, że rzadko się zdarza, żeby ktoś zwycięskiego premiera zmieniał".

Jarosław Kaczyński: Inflacja jest przejściowa

Lider PiS w wywiadzie był również pytany o kwestię inflacji, która w czerwcu sięgnęła 15,5 proc. Jak ocenił, "jest to na pewno przejściowe". 

"Nawet największe inflacje, które doprowadzały do ogromnych cen, jak w Niemczech w latach 20-tych, wreszcie się w pewnym momencie skończyły" - zauważył Kaczyński/

Zapewnił jednocześnie, że rząd PiS będzie robić wszystko, co możliwe, żeby inflację z jednej strony ograniczyć i doprowadzić do jej spadku i w końcu likwidacji, a z drugiej strony - żeby pomóc społeczeństwu.

Na uwagę, że jedno z drugim stoi trochę w sprzeczności, Kaczyński przyznał, że "istnieje pewna sprzeczność, bo to jest jednak przekazywanie jakichś pieniędzy w tej czy innej formie, na przykład w postaci wakacji kredytowych". "Najprostszym sposobem na spadek inflacji byłoby mniej pieniędzy w rękach społeczeństwa, bo wtedy ludzie mniej kupują, a jak mniej kupują, to ceny spadają. To jest bardzo prosta zależność. Ale my właśnie nie chcemy obciążać społeczeństwa i musimy prowadzić tutaj politykę, która troszkę przypomina chodzenie po linie" - zaznaczył.

"Nie chcemy, żeby Polacy się cofali w tym niezłym już, ale jednak jeszcze ciągle skromnym, poziomie, który osiągnęliśmy, tylko żebyśmy ciągle szli do przodu. Stąd różnego rodzaju trudności. W zasadzie gdyby niespełna siedem lat temu powiedzieć, że w takich warunkach różne rzeczy nam się udają, to trzeba by powiedzieć, że to cud. Nie było cudu, a się udało" - dodał.

Prezes PiS: Po wygranej PO przestanie obowiązywać konstytucja

Kaczyński na uwagę, że zdaniem opozycji za obecne wysokie ceny odpowiada PiS oraz prezes NBP Adam Glapiński, ocenił, że "opozycja musi szukać jakichś podstaw do tego, żeby nas atakować".

"To jest akurat z ich punktu widzenia dobra okazja, tylko że z prawdą nie ma nic wspólnego" - zaznaczył. Dodał, że inflacja jest przynajmniej w 3/4 wywołana przez "echa działań Rosji na Ukrainie", a także przez COVID-19. "Gdyby nie było wojny i pandemii, to nie byłoby też inflacji - poza taką naturalną, bo to przecież zjawisko wiążące się z rozwojem gospodarczym" - mówił szef PiS.

Kaczyński został też zapytany o sugestie Donalda Tuska, że Glapiński został wybrany nielegalnie na szefa banku centralnego i że jeżeli Platforma wygra wybory, to wyprowadzi go z NBP. "Generalnie rzecz biorąc, jeżeli by podsumowywać zapowiedzi ze strony Platformy Obywatelskiej, to wraz z ich zwycięstwem, w Polsce przestanie obowiązywać konstytucja. Przestanie w ogóle obowiązywać prawo, przestanie funkcjonować demokracja, tylko powstanie jakiś reżim, który działa metodami - łagodnie określając - całkowicie pozaprawnymi, żeby nie powiedzieć gorzej - metodami, które są po prostu zwykłym przestępstwem" - powiedział Kaczyński.

"Nawet zapowiedzi tego rodzaju są - przynajmniej w moim przekonaniu - przestępstwem. Mam nadzieję, że prokuratura wyciągnie z tego wnioski. Mam - mniejszą już - nadzieję, że wyciągną z tego wnioski sądy. To jest bardzo smutne zjawisko, pokazujące pewną bezradność intelektualną" - dodał prezes PiS.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy