W czwartek około godz. 15 spod budynku przy ulicy Nowogrodzkiej wyjechał samochód, którym podróżował Morawiecki. Dziennikarze prosili o komentarz po spotkaniu, ale polityk nie uchylił szyby.
"Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej. Wszyscy parlamentarzyści w naszym środowisku politycznym mają te same prawa, ale także obowiązki" - przekazał we wpisie tuż po spotkaniu rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Przypomniał, że "czas na złożenie oświadczeń o przynależności do partii obowiązuje do końca dnia". "Pan prezes Jarosław Kaczyński od zawsze podkreśla, że jedność środowisk patriotycznych jest gwarancją dobrej przyszłości naszej Ojczyzny" - podkreślił Bochenek.
Spór wewnątrz PiS. Bochenek: Morawiecki dostał kompromisową propozycję
Później rzecznik poinformował o braku porozumienia po spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Jak przekazał, prezes PiS miał przedstawić byłemu premierowi szereg kompromisowych propozycji dotyczących dalszego funkcjonowania stowarzyszenia.
Jedna z nich zakładała czasowe zamrożenie działalności organizacji do wyborów parlamentarnych, zamiast jej całkowitej likwidacji. Aktywność prowadzona dotychczas przez stowarzyszenie miałaby zostać przeniesiona do struktur partii i uzyskać jej pełne wsparcie. Według Bochenka również ta propozycja nie zyskała akceptacji.
Rzecznik PiS stwierdził, że rozmowy zakończyły się bez porozumienia także dlatego, że Mateusz Morawiecki nie zgodził się na równe traktowanie wszystkich posłów klubu parlamentarnego. Zdaniem Bochenka były premier chciał jednocześnie zagwarantować sobie szczególne warunki funkcjonowania w partii.
"Tylko PiS w jedności, z ambitnym programem i konkretnymi prorozwojowymi projektami może odsunąć Tuska od władzy" - napisał polityk.
Bochenek poinformował również, że Kaczyński podpisał oświadczenie o przynależności do Prawa i Sprawiedliwości. Swój wpis zakończył apelem o jedność w ugrupowaniu.
Rozmowy ostatniej szansy w PiS. Piotr Müller: Nie ma naszej zgody
Głos w sprawie spotkania zabrał również europoseł PiS Piotr Müller. "Rozmowy z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim prowadzimy w dobrej wierze i z bardzo dużą wolą porozumienia. Przedstawiliśmy 21 konkretnych propozycji mechanizmów, które mogą uspokoić sytuację, odbudować zaufanie i zakończyć niepotrzebny spór" - przekazał za pośrednictwem platformy X.
Członek stowarzyszenia byłego premiera podkreślił m.in. że "jednym z głównych argumentów podnoszonych przeciwko Rozwojowi Plus były kwestie finansowania". Nawiązał tym samym do wypowiedzi Kaczyńskiego, który stwierdził, że funkcjonowanie stowarzyszeń w ramach partii mogłoby ją "bardzo drogo kosztować" ze względu na potencjalne odebranie subwencji.
"Wątpliwości te zostały rozstrzygnięte zarówno przez niezależne opinie prawne, jak i przez oświadczenie Państwowej Komisji Wyborczej. Nie ma więc merytorycznych podstaw, by dalej budować wokół tej sprawy atmosferę podejrzliwości" - pisał Müller.
"Z naszej strony dobra wola pozostaje niezmienna. Wciąż jest czas na porozumienie, uspokojenie emocji i wspólną walkę o zwycięstwo nad Donaldem Tuskiem. Dobra wola nie może jednak oznaczać zgody na wszystko" - zaznaczył europoseł.
Jak podkreślił, "nie ma naszej zgody na podpisywanie lojalek, wymuszanie podpisów ani składanie upokarzających deklaracji". "Lojalność udowadnia się wieloletnią pracą, odpowiedzialnością i walką o wspólne zwycięstwo, niekiedy przedstawieniem kierownictwu nieprzyjemnej prawdy. Dowodem lojalności nie jest dokument podsunięty do podpisu" - podsumował.
Spór wewnątrz PiS skomentował premier Donald Tusk. "Tak walczą o jedność partii, że kamień na kamieniu nie zostanie" - napisał na X.
Trzy godziny i skrajnie różne wrażenia. Jak przebiegło spotkanie na Nowogrodzkiej?
Jak ustaliła Interia, spotkanie w siedzibie PiS przy ulicy Nowogrodzkiej okazało się nie być spotkaniem w cztery oczy między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim. Wzięli udział także Jacek Sasin, postrzegany jako lider frakcji anty-Morawieckiej (tzw. maślarze) oraz sekretarz generalny partii Piotr Milowański. Rozmowa trwała trzy godziny, zaczęła się w południe i zakończyła w okolicach godziny 15.
Wrażenia ze spotkania są skrajnie różne, w zależności od tego z przedstawicielem której frakcji się rozmawia. Jeden z posłów sympatyzujących z frakcją maślarzy referował, że prezes w ścisłym gronie miał stwierdzić, że "Mateusz oszalał" i że przyjął strategię "zero ustępstw".
- Prezes położył na stole kilka wariantów, ale każdy zaczynał się od złożenia oświadczenia o rezygnacji ze stowarzyszenia. Jarosław stwierdził, że Mateusz gra na opuszczenie partii - mówi nasze źródło.
Inaczej sprawę przedstawia otoczenie Morawieckiego. - Prezes mówi i myśli jak maślarz - przekazał nam jeden z polityków. - Widać, że nie chcą porozumienia, tylko chcą wypchnięcia nas. Prezes chce partii ciasnej, ale własnej i to wniosek z tego spotkania - mówi nasz rozmówca.
Wszystko wskazuje więc na to, że większość osób zgromadzonych wokół Mateusza Morawieckiego nie złoży oświadczeń o rezygnacji z działalności w Stowarzyszeniu Rozwój Plus, a zgodnie z uchwałą kierownictwa partii jest to jednoznaczne z wykluczeniem ich z partii.
Osoby z otoczenia Morawieckiego zapewniają też, że nie zamierzają rezygnować z organizacji konferencji programowej, połączonej z grillem, która ma się odbyć w Warszawie 31 lipca.
Zakaz przynależności do stowarzyszeń w PiS. Siedem dni na decyzję
Oświadczenie, o którym mowa w komunikacie opublikowanym przez Bochenka po spotkaniu polityków, dotyczy decyzji ogłoszonej 15 lipca. Rzecznik PiS przekazał wówczas, że "członkowie Prawa i Sprawiedliwości, niezależnie od pełnionych funkcji, są zobowiązani do bezwzględnego powstrzymywania się od przynależności do jakichkolwiek stowarzyszeń".
W podjętej uchwale wskazano, że zakaz dotyczy grup, "których statutowym lub faktycznym celem jest prowadzenie działalności o charakterze politycznym".
- W związku z tym członkowie tych stowarzyszeń powinni złożyć deklarację o wystąpieniu z tych stowarzyszeń i powstrzymać się od jakiejkolwiek działalności w ramach tych gremiów - tłumaczył Bochenek, ogłaszając decyzję PiS.
Członkom partii dano na to siedem dni. Jak zapowiedział rzecznik ugrupowania, w przeciwnym razie zostanie "uruchomiona procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem Komitetu Politycznego".
W reakcji na ten komunikat Jacek Sasin ogłosił, że kończy działalność stowarzyszenia "Po pierwsze Polska". Tymczasem Mateusz Morawiecki, założyciel stowarzyszenia "Rozwój Plus", w odpowiedzi na ogłoszenie zakazu zamieścił wpis na platformie X.
"Mamy unikalną szansę zbudowania Wielkiej Polski, o jakiej marzyły pokolenia. Nie możemy stracić z oczu tego celu tonąc w bagnie konfliktów. Taki jest i pozostanie cel działań Rozwój Plus" - podkreślił.
Partia czy stowarzyszenie? Politycy PiS mają czas do północy na decyzję
Spotkanie Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim rozpoczęło się w czwartek o godz. 12 przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Jeszcze przed rozmową byłego premiera i prezesa PiS nastroje wśród części polityków partii nie były zbyt optymistyczne.
- Wydaje mi się, że żadna ze stron się nie cofnie. Patrząc od wewnątrz, coraz więcej rzeczy na to wskazuje - mówił w rozmowie z dziennikarzami Interii - Łukaszem Szpyrką i Łukaszem Rogojszem - dobrze zorientowany polityk PiS-u z frakcji "maślarzy", czyli przeciwników Morawieckiego.
Brak nadziei na przełom wyrażali także stronnicy byłego premiera i wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. Sam Morawiecki w ostatnich dniach kilkukrotnie podkreślał, że nie zamierza opuszczać partii, ale nie chce także rezygnować ze stowarzyszenia Rozwój Plus, do którego obecnie należy 40 posłów i posłanek oraz czterech europosłów.
Nawet w najnowszym nagraniu, jakie były premier opublikował w sieci, podkreślał, że jego miejsce jest w PiS. - Bądźmy wielkim obozem polskich spraw - apelował.
Tymczasem ultimatum postawione przez Jarosława Kaczyńskiego mija o północy. Do tego czasu politycy PiS muszą zdecydować - czy zostają w partii, czy przechodzą do stowarzyszenia.























