Reklama

Kaczyński komentuje taśmy: Tam przecież nic nie ma

"To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma" - w ten sposób prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" odnosi się do nagrań z jego udziałem, ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą".

Prezes PiS po raz pierwszy od opublikowania "taśm Kaczyńskiego" komentuje nagrania na łamach tygodnika "Sieci". Cała rozmowa ukaże się w poniedziałek.

"To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma" - stwierdza Jarosław Kaczyński. 

Jego zdaniem, "mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii". 

"Na przykład czy poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej? Otóż ma prawo, to nie jest złamanie żadnego przepisu" - przekonuje prezes PiS. 

"Za bezczelną manipulację uznaję twierdzenie, że ta sprawa ma cokolwiek wspólnego z art. 24 Ustawy o partiach politycznych, która zakazuje im działalności gospodarczej. Dlaczego to manipulacja? Bo nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią. Żadnych. To są dwie oddzielne instytucje" - oświadcza Kaczyński.

"Taśmy Kaczyńskiego"

Reklama

W ubiegłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" opublikowała stenogram nagrania rozmowy z lipca 2018 r., w którym uczestniczyli Jarosław Kaczyński, jego brat cioteczny Grzegorz Tomaszewski, powiązany rodzinnie z prezesem PiS austriacki biznesmen Gerald Birgfellner oraz jego wspólniczka, pełniąca rolę tłumaczki. 

Spotkanie dotyczyło planów budowy planów budowy w Warszawie dwóch 190-metrowych wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Budowa - jak podawała "GW" - miała być sfinansowana z kredytu udzielonego przez bank Pekao SA w wysokości do 300 mln euro (1,3 mld zł). 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama