Kaczyński atakuje Tuska po doniesieniach mediów. Przypomniał "łowców skór"
Jarosław Kaczyński zaatakował w internecie Donalda Tuska po publikacji kolejnych doniesień w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, tym razem związanych z działaniem szpitalnego prosektorium. Zdaniem prezesa PiS, ujawnione praktyki "przywodzą na myśl sprawę 'łowców skór'", a "nekroafera jak w soczewce pokazuje, do czego prowadzi władza Tuska".

W skrócie
- Jarosław Kaczyński skomentował sprawę nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, wskazując na powiązania z rządem Donalda Tuska i nawiązując do sprawy 'łowców skór'.
- Portal Zero ujawnił szczegóły dotyczące funkcjonowania prosektorium w Szpitalu Południowym, w tym oferowanie usług pogrzebowych bliskim zmarłych oraz wynajem prosektorium dla ekip filmowych.
- W związku z doniesieniami o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym wszczęto śledztwa prokuratorskie, prowadzone są kontrole, otwiera się w nowym oknie przez ratusz i NFZ, a prezydent Warszawy odwołał zarząd oraz radę nadzorczą placówki.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Kolejne informacje na temat Szpitala Południowego przekazał we wtorek portal Zero, który wcześniej opublikował m.in. materiały dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka czy "saloniku VIP" w którym poza procedurami mieli być leczeni politycy związani z Koalicją Obywatelską i ich bliscy.
Kolejna afera w Szpitalu Południowym. Kaczyński pisze o "łowcach skór"
Najnowsze doniesienia dotyczą nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem szpitalnego prosektorium, w którym m.in. bliscy zmarłych mieli być nagabywani do skorzystania z oferty konkretnego zakładu pogrzebowego, a koordynator prosektorium Artur Habowski miał także oferować wynajem prosektorium ekipom filmowym. Niecodzienną praktyką było też wydawanie kart zgonu w prosektorium.
"Szpital Południowy i kolejne skandaliczne doniesienia na temat panujących tam praktyk przywodzą na myśl sprawę 'łowców skór'" - skomentował w mediach społecznościowych prezes PiS Jarosław Kaczyński.
"Wszystko działo się pod nadzorem i okiem polityków KO. NekroAfera jak w soczewce pokazuje, do czego prowadzi władza Tuska" - dodał szef największej partii opozycyjnej.
Afery związane z funkcjonowaniem Szpitala Południowego są jednym z kluczowych tematów politycznych w ostatnich dniach. Po publikacjach związanych z byłym już radnym KO Dawidem Kacprzykiem, który jako koordynator SOR-u miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł i przepracować w placówce 3976 godzin w ciągu roku oraz "salonikiem VIP" w publicznym szpitalu, głos zabrał były ordynator chirurgii w tej placówce dr Emil Jędrzejewski.
Szpital Południowy. Afery w warszawskiej placówce
W rozmowie w Kanale Zero zarzucił m.in. że w Szpitalu Południowym "giną ludzie, bo ktoś się uczy". Chirurg stwierdził, że dochodziło do sytuacji, kiedy pacjenci byli odnajdywani po kilku godzinach martwi np. w toalecie i wykonywano im tomografię. - Żeby coś markować, robić dokumentację. O tym wie cały szpital, ale nikt nic nie robi - mówił.
W poniedziałek Jędrzejewski zeznawał w tej sprawie w prokuraturze. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba poinformował, że lekarz podczas przesłuchania "odpowiedział na wszystkie pytania, jakie zostały mu zadane", a protokół z przesłuchania liczy 29 stron. Prok. Skiba zaznaczył dodatkowo, że "w oparciu o te zeznania planowane są dalsze czynności procesowe".
Podczas wcześniejszego przesłuchania, które miało miejsce kilkanaście godzin po rozmowie w internetowym kanale, dr Jędrzejewski nie odpowiadał na pytania, tłumacząc się brakiem pełnomocnika, którego nie zdążył ustanowić. W poniedziałek stawił się w prokuraturze wraz z radcą prawnym Tomaszem Jendrasiakiem.
W sprawach związanych ze Szpitalem Południowym prokuratura wszczęła śledztwa, w placówce trwają też kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podjął też decyzję o odwołaniu zarządu i rady nadzorczej Szpitala Południowego.














