W skrócie
- Dawid Kacprzyk nie zwrócił Szpitalowi Południowemu należnych środków, które po przelewie wróciły na jego konto.
- Prokuratura wyjaśnia okoliczności zwrotu pieniędzy oraz prowadzi dwa postępowania dotyczące oszustwa i nadużycia uprawnień w placówce.
- W szpitalu trwają kontrole, otwiera się w nowym oknie miejskiego ratusza i NFZ, a informację o stanie środków na koncie szpitala zakwestionował rzecznik prokuratury.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak przekazał rzecznik warszawskiej prokuratury, były radny Koalicji Obywatelskiej i lekarz Szpitala Południowego został wezwany do złożenia wyjaśnień, "dotyczących tego w jakich okolicznościach i dlaczego w ogóle te środki zostały zwrócone".
Nowe informacje ws. Szpitala Południowego. Kacprzyk nie zwrócił placówce pieniędzy
W Szpitalu Południowym w Warszawie trwają kontrole stołecznego ratusza i Narodowego Funduszu Zdrowia. We wtorek w placówce pojawili się również posłowie Prawa i Sprawiedliwości Janusz Cieszyński, Mateusz Morawiecki i Anna Kwiecień.
Podczas briefingu prasowego Cieszyński wezwał do zdymisjonowania prok. Skiby i oświadczył, że środki przesłane przez Kacprzyka nadal są na koncie szpitala. Rzecznik zaprzeczył tym doniesieniom.
- Być może kontrola poselska przeprowadzona w dniu dzisiejszym była niedokładna. Być może podczas kontroli poselskiej poinformowano posłów dokonujących kontroli, co wydarzyło się pomiędzy sporządzeniem zawiadomienia o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa, czyli 17 a 23 czerwca - mówił Skiba na antenie Polsat News.
Jak dodał, prokuratura przekazała opinii publicznej informacje ze wszystkich materiałów, jakimi obecnie dysponuje. Nie wykluczył, że między 17 a 23 czerwca mogły pojawić się nowe okoliczności, o których prokuratura jeszcze nie wie.
Kontrola poselska w warszawskim szpitalu. Prokuratura: Być może była niedokładna
- W tej sprawie jest tak dużo szumu medialnego, tak dużo różnych manipulacji, tak dużo prób uwikłania prokuratury w jakieś walki polityczne niemające związku z sytuacją karno-procesową, że patrzymy na to wszystko z politowaniem - mówił rzecznik. Zaapelował do komentatorów i polityków o powściągliwość i niepowielanie narracji niezgodnych z faktami.
Prokurator poinformował również, że prokuratura kończy sporządzać listę osób, jakie zostaną wezwane na przesłuchanie w sprawie afery w Szpitalu Południowym.
Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w funkcjonowaniu SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie wszczęto po publikacji portalu Zero.pl, który donosił o szybkiej kolejce na badania i zabiegi dla polityków KO i ich rodzin. Organizacją procederu miał zajmować się 28-letni lekarz i były radny Koalicji Obywatelskiej, Dawid Kacprzyk.
Mężczyzna zrezygnował z mandatu radnego i członkostwa w partii, miał również zwrócić na konto placówki ponad pół miliona złotych. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, środki te wróciły na konto nadawcy przez brak możliwości zaksięgowania.
Wobec Szpitala Południowego wszczęto w poniedziałek dwa postępowania. Pierwsze dotyczy oszustwa na ponad 500 tysięcy złotych, a drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Prokuratura ma również zbadać, czy o nielegalnym procederze na SOR-ze wiedział prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.
Trzaskowski pod lupą śledczych. Jest zawiadomienie do prokuratury
Osobne zawiadomienie ws. afery w warszawskim szpitalu złożył poseł PiS Paweł Jabłoński. W rozmowie z Polsat News przekazał, że zarzuca prezydentowi Warszawy niedopełnienie obowiązków jako organ nadzorczy lecznicy.
- Jeżeli tam doszło do takich skrajnych nieprawidłowości, a prezydent Trzaskowski był informowany rok temu - nieważne, czy to było na WhatsAppie czy inną drogą (…) - tutaj mogło dojść do niedopełnienia obowiązków - mówił.
Drugi zarzut dotyczy zwolnienia lekarza, który miał poinformować Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w szpitalu, dwa miesiące po tej sytuacji. Zdaniem posła PiS mogło w tym przypadku dojść do złamania przepisów zawartych w ustawie o sygnalistach. Jabłoński stwierdził, że należy zweryfikować zawartość telefonu Trzaskowskiego i zobaczyć, czy rzeczywiście był świadomy procederu kontrolowanego przez Kacprzyka.
- Ten telefon powinien zostać udostępniony do badania. Jeśli on (Trzaskowski - red.) nie będzie chciał go wydać dobrowolnie, to powinien być po prostu zabezpieczony, żeby biegły informatyk mógł zweryfikować co i kiedy od kogo dostał. To jest kluczowe, by poznać chronologię wydarzeń - mówił Jabłoński na antenie Polsat News.















