Reklama

Reklama

Janusz Korwin-Mikke wyjaśnia słowa o 8 listopada. "Sprawa jest znacznie poważniejsza"

- Zobaczycie, co stanie się ósmego listopada - mówił Janusz Korwin-Mikke w połowie października br. podczas programu "Woronicza 17". Ze względu na zaostrzenie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej powrócił temat słów jednego z liderów Konfederacji, które w obliczu wydarzeń pod Kuźnicą wywołały spekulacje. W związku z tym polityk opublikował na YouTubie nagranie, w którym wyjaśniał czego dokładnie miała dotyczyć jego wypowiedź.

Korwin-Mikke w TVP Info 17 października stwierdził, że Frontex, który strzegł sycylijskiej granicy miał "przewozić imigrantów za pieniądze, za łapówki". Później odniósł się też do relacji naszych wschodnich sąsiadów. - KGB na Białorusi istnieje i jak były wybory, na miesiąc przed wyborami, KGB białoruskie złapało 70 zielonych ludzików nasłanych na Białoruś przez Putina - mówił w odniesieniu do stosunków moskiewsko-mińskich. - Prorosyjski kandydat na prezydenta, który miał cztery razy większe poparcie niż Cichanouska, siedzi w więzieniu co 14 lat - dodał.

Reklama

Profetyczne słowa Korwin-Mikkego

Prowadzący program stwierdził, że prorosyjski to jest tylko Łukaszenka i telewizja może pokazać "zdjęcia Łukaszenki z Putinem". - Więc jeśli pan mówi o pro-putinowskim kandydacie, to on w tej chwili nielegalnie rządzi na Białorusi. Sfałszował wybory i rządzi i wsadza do więzień m.in. Polaków - stwierdził dziennikarz TVP. Po krótkiej utarczce słownej z prowadzącym i rozmówcami, Korwin-Mikke rzucił na sam koniec: "zobaczycie, co się stanie 8 listopada".

W miniony poniedziałek grupy migrantów dotarły pod granicę z Polską, próbując sforsować postawione na granicy zapory. 

"Sprawa jest poważniejsza"

Słowa jednego z liderów Konfederacji stały się przedmiotem wielu spekulacji. Korwin-Mikke nagrał na YouTubie, wypowiedź, w której wyjaśnił, skąd wzięły się jego słowa o ósmym listopada. Na samym wstępie zaznaczył, że bawi go sytuacja, w której jest uważany "za wielkiego proroka". - To nie jest żadne przewidywanie. Trzeba po prostu czytać prasę - wyjaśnił. 

- Sprawa jest znacznie poważniejsza niż ci uchodźcy - zapowiedział i dodał, że Władimir Putin "zmusił Aleksandra Łukaszenkę do formalnego wprowadzenia ZBiR'a", czyli Związku Białorusi i Rosji. Korwin-Mikke podkreślił, że jeszcze za panowania Borysa Jelcyna Łukaszenko sam chciał wprowadzić ten układ, bo liczył na schedę po byłym prezydencie Rosji. - A tutaj pojawił się Putin i okazało się, że to on będzie szefem tego ZBiR'a, więc Łukaszenko to blokuje - stwierdził polityk.

Jego zdaniem, Putin miał się "wściec" i przed manewrami Zapad-2021 zagrozić Łukaszence, że jeśli Białoruś nie zacieśni współpracy, to rosyjskie wojska tam zostaną. - Łukaszenko obiecał, że do ósmego listopada zostanie to załatwione i zostało - powiedział Korwin-Mikke.

"Będziemy mieli wojska rosyjskie na granicy"

Stwierdził, że "Białoruś przechodzi na garnuszek Rosji i traci samodzielność". Dodał jednak, że narracja Mińska jest inna i Białoruś ma być dalej suwerenna. Ma to - zdaniem polityka - jeden ujemny dla Polski skutek. - Łukaszenko dalej będzie nam nasyłał uchodźców na granicę, bo żeśmy go obrazili. Traktujemy go jak psa, pachołka Putina, a on jest wściekły i się na nas mści - stwierdził. 

- Jeżeli ZBiR obejmie kwestię wojskową, to będziemy mieli wojska rosyjskie na granicy - powiedział i zapowiedział, że Putin - który jego zdaniem też został przez Polskę obrażony - może zażądać korytarza do Królewca w postaci autostrady eksterytorialnej. - Ciekawe jak na to zareagujemy? Przypominam, że jak odmówiliśmy Hitlerowi, to zakończyło się II wojną światową - powiedział. 

Dalej tłumaczył, że należało wspierać Łukaszenkę, a nie wpychać go w objęcia Putina, bo Rosja chce "połknąć" Białoruś. - Najśmieszniejsze jest to, że kiedy ja tłumaczę wszystkim, że należy przeciwstawić się połknięciu Białorusi przez Rosję, to się mówi, że ja to mówię jako agent rosyjski. Tak dwóch wrogów przeciwko sobie żeśmy połączyli. To nie jest żadne przewidywanie wzięte z księżyca, ani nie dostałem tajnych informacji od pana Putina, tylko po prostu jest to logiczne rozumowanie. Niestety w Polsce logika nie jest w cenie - zakończył. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy