Reklama

Reklama

Jan Szyszko podjął decyzję w sprawie Puszczy Białowieskiej

Budząca kontrowersje wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej będzie kontynuowana. Akcja związana jest z inwazją kornika. Minister środowiska zadecydował jednocześnie, że jedna trzecia nadleśnictw w puszczy pozostawiona zostanie bez ingerencji człowieka.

Jan Szyszko powiedział po konferencji "Puszcza Białowieska - mity, fakty i przyszłość", że jedna trzecia puszczy zostanie pozostawiona sama sobie, a pozostałe dwie trzecie będą chronione metodami gospodarki leśnej. Co pięć lat będzie prowadzona analiza bioróżnorodności. To pokaże, zdaniem ministra, kto ma rację w sporze o wycinkę drzew. 

Minister Szyszko odniósł się w ten sposób do wniosku leśników, powołujących się na szkody wyrządzone w drzewostanie przez kornika drukarza. Przeciwko wyrębowi drzew protestują organizacje ekologiczne i część naukowców. 

Reklama

"Zostawiamy jedną trzecią nadleśnictw w stanie bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka, a pozostała będzie zmierzała w tym kierunku, żeby jak najszybciej zahamować proces destrukcji siedlisk priorytetowych i równocześnie chronić gatunki charakterystyczne dla tych siedlisk" - mówił na konferencji prasowej minister środowiska.

Zamieszanie wokół puszczy wywołał zeszłoroczny aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) w nadleśnictwie Białowieża, który zakłada zwiększenie pozyskania drewna w tym nadleśnictwie z obecnych 63,4 tys. metrów sześciennych (na 10 lat) do 188 tys. metrów sześciennych. Leśnicy uzasadniają tę decyzję gradacją kornika drukarza.

Inwentaryzacja

"Najpierw będzie zrobiona pełna inwentaryzacja (...), trzeba określić stan każdego z wydzieleń i na podstawie tego stanu zaprojektować działania, które będą zmierzały do tego, żeby odtworzyć - albo inaczej - regenerować również układ siedlisk priorytetowych" - podkreślił minister Szyszko.

Obecny na konferencji prasowej wiceminister Andrzej Konieczny wskazał, że w Nadleśnictwie Białowieża doprowadzono do nadmiernego rozmnożenia się kornika drukarza.

"Nadleśniczy działając w dobrej wierze i na zasadzie prawa, które go obowiązuje, wyczerpał swoje możliwości prawne w zakresie zwalczania degradacji. W związku z tym przygotował projekt, projekt został zaopiniowany i w tej chwili projekt jest w Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Warszawie" - mówił. Dodał, że minister go "jeszcze nie widział".

"Dzisiaj zajmujemy się bardzo ważną kwestią, kwestią przyszłości Puszczy Białowieskiej i kierunku dalszego postępowania. Jest to spotkanie, które wyznacza kierunki, zatem te wszystkie określone przez p. ministra zadania są kierunkowe. Teraz będziemy dopracowywać szczegóły, plany, różnego rodzaju harmonogramy i będziemy działać" - dodał Konieczny. 

Greenpeace: To mydlenie oczu

W przesłanym PAP w niedzielę wieczorem komunikacie Greenpeace propozycję programu naprawczego ministra środowiska nazwał "mydleniem oczu". 

"To mydlenie oczu opinii publicznej. Stanowisko naukowców jest jasne: dla zachowania wyjątkowego charakteru Puszczy i ochrony jej naturalnych procesów, powinna być ona pozostawiona sama sobie. Jednocześnie ogłoszona kolejna inwentaryzacja to tylko odsuwanie w czasie niezbędnych decyzji. Konieczne jest już teraz wyjęcie Puszczy Białowieskiej spod rygorów Ustawy o lasach i objęcie całej Puszczy ochroną" - powiedział Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska.

W komunikacie skomentowano też dwudniową konferencję, którą Greenpeace nazwał "spotkaniem przedstawicieli kilku instytucji, z których każda jest blisko związana z ministrem i prezentuje spójne z wizją ministra stanowisko wobec Puszczy". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy